Skocz do zawartości

PARTNER GŁÓWNY:

hyip monitoropcje binarne

PARTNERZY
STRATEGICZNI:

prozysk

Reklama




Ivaho

Demokracja Stanów Zjedn. oczyma nawróconego agenta

Rekomendowane odpowiedzi

Jest to jeden z najlepszych wywiadow jaki widzialem, prezentujacy schemat dzialania St. Zj. po II wojnie sw. w stosunku do tzw. krajow trzeciego swiata. Ktos kto nie wierzy w istnienie propagandy medialnej, niech porowna swoja wiedze i swiatopoglad z przedstawionymi wydarzeniami historycznymi. Mozna rowniez znalezc wiele porownan do historii wspolczesnej Polski, a nawet do ostatnich wydarzen w Smolensku.

 

 

Jeżeli ktos woli poczytać dodatkowo:

 

TAJNA HISTORIA AMERYKAŃSKIEGO IMPERIUM

Wiatach 1971-1981 John Perkins pracował dla międzynarodowej firmy Consultingowej Chas. T. Main, w której pełnił rolę zdeklarowanego "ekonomisty od brudnej roboty". 5 czerwca 2007 roku udzielił wywiadu Anmy Goodman z ogólnokrajowego programu radiowo-telewizyjnego Democracy Now! (Teraz demokracja!). Poniżej podajemy jego zredagowaną transkrypcję.- Redakcja.

 

Amy Goodman (AG): Setki tysięcy protestujących zbiera się w Niemczech w przededniu jutrzejszego [6 czerwca] spotkania grupy G8 najbogatszych państw świata. Trzydniowy szczyt odbędzie się w nadmorskim uzdrowisku Heiligendamm Niemiecka policja wydała 18 milionów dolarów na wzniesienie wokół miejsca o rad dwunastokilometrowego płotu o wysokości dwóch metrów. Jednym z zasadniczych tematów spotkania będzie problem globalnego ocieplenia. Jadąc na to s tkanie prezydent Bush zaproponował odłożenie na bok postanowień pro z Kioto i ustanowienie dobrowolnego zobowiązania w sprawie redukcji emisji gazów powodujących efekt cieplarniany. Inne ważne tematy to pomoc zagraniczna i nowe umowy handlowe. Dziś spędzimy godzinę z człowiekiem, który utrzymuje, że ściśle współpracował z siłami rządzącymi korporacyjnym globalizmem. W swojej pierwszej książce Confessions of an Economic Hit Man (Wyznania ekonomisty od brudnej roboty) opowiada historię swojej pracy w charakterze wysoko opłacanego konsultanta wynajętego przez potężnych przywódców do wykreowania korzystnej dla rządu Stanów Zjednoczonych i korporacji polityki to co nazywa "korporatokracją". Twierdzi, że pomagał Stanom Zjednoczonym nabierać biedne kraje na całym świecie na miliardy dolarów, pożyczając im więcej pieniędzy, niż były w stanie zwrócić, aby przejąć następnie kontrolę nad ich gospodarkami. Niedawno wydał swoją drugą książkę na ten temat, która nosi tytuł Secret History of the American Empire: Economic Hit Men, .Jackals, and the Truth about Global Corruption (Tajna historia amerykańskiego imperium - ekonomiki od brudnej roboty, szakale i prawda o globalnej korupcji). Dzisiaj gości w r. studiu mieszczącym się w dawnej remizie strażackiej. Witamy w DemocracyNow.

 

John Perkins (JP): Dziękuję, Amy. Cieszę się, że tu jestem.

 

AG: Zanim przejdziemy dalej, "ekonomisto od brudnej roboty", wyjaśnij tym, którzy nie słyszeli o tobie, ten termin. Opisz siebie tak, jak to rozumiesz?

 

JP: Należy zacząć od tego, że od czasu II wojny światowej nam, ekonomistom od brudnej roboty, udało się stworzyć prawdziwie globalne światowe imperium i dokonaliśmy tego zasadniczo bez wojskowych interwencji, inaczej niż miało to miejsce w przypadku wcześniejszych imperiów. Dokonaliśmy tego bardzo subtelnymi metodami ekonomicznymi. Działamy różnymi sposobami, a najczęściej stosowany polega na wytypowaniu kraju Trzeciego Świata, który posiada pożądane przez nasze korporacje zasoby, takie jak na przykład ropa naftowa. Potem organizujemy temu krajowi ogromną pożyczkę z Banku Światowego lub z jednej z jego siostrzanych organizacji. Jednak pieniądze wcale nie trafiają do tego kraju, ale do amerykańskich korporacji, które tworzą wielkie przedsięwzięcie, którego celem jest rozbudowa infrastruktury - sieci energetycznych, stref przemysłowych, portów, autostrad. Wszystko to służy jedynie nielicznym bardzo bogatym ludziom - biedni nic z tego nie mają. Biedni nie korzystają z sieci energetycznych ani nie mają kwalifikacji koniecznych do uzyskania pracy w strefach przemysłowych, ale to oni i ich kraj zostają później zostawieni z ogromnym długiem, który jest takich rozmiarów, że ich kraj w żaden sposób nie może go spłacić. No i my, ekonomiści od brudnej roboty, jedziemy do takiego kraju i mówimy: "Słuchajcie, jak wiecie, jesteście nam winni bardzo dużo pieniędzy. Nie możecie spłacić swoich długów, ale musicie oddać nam to, co nasze".

 

AG: Proszę podać swój życiorys. Jak został pan ekonomistą od brudnej roboty?

 

JP: Po ukończeniu wydziału handlowego na Uniwersytecie Bostońskim zostałem zwerbowany przez Narodową Agencję Bezpieczeństwa (National Security Agency; w skrócie NSA), największą w naszym kraju i przypuszczalnie najtajniejszą organizację szpiegowską.

 

AG: Ludzie czasami sądzą, że te przymiotniki należą się CIA, ale prawda jest taka, że NSA jest wielokrotnie większa."

 

"JP: Tak, jest większa. Jest znacznie większa. Przynajmniej tak było wtedy. I jest bardzo, bardzo tajna. Krąży wiele pogłosek. Wiemy stosunkowo dużo na temat CIA, tak mi się przynajmniej wydaje, ale bardzo, bardzo mało o NSA. Panuje przekonanie, że w zakresie jej działania jest tylko kryptografia, szyfrowanie i odszyfrowywanie wiadomości, ale w rzeczywistości wszyscy wiemy, że pracują tam ludzie podsłu****ący nasze rozmowy telefoniczne. Wyszło to na jaw niedawno. Jest to bardzo, bardzo utajniona instytucja. W czasie mojego ostatniego roku na uniwersytecie poddali mnie szeregowi testów, bardzo obszernych, w tym badaniu na wykrywaczu kłamstw i testom psychologicznym. Myślę, że mogę powiedzieć, iż ujrzeli we mnie dobrze zapowiadającego się ekonomistę od brudnej roboty. Wykryli również u mnie szereg słabości, które powodowały, że stosunkowo łatwo było im mnie uzależnić, zwerbować. Wydaje mi się, że te słabości mógłbym określić jako trzy wielkie narkotyki naszej kultury: pieniądze, władza i seks. Kto z nas nie posiada przynajmniej jednej z nich? Ja miałem wszystkie trzy. Potem zapisałem się do Korpusu Pokoju. Popchnęła mnie do tego NSA. Spędziłem trzy lata w Ekwadorze, mieszkając z miejscowymi ludźmi z Amazonii i z Andów, ludźmi, którzy zaczynali wtedy walczyć ze spółkami naftowym i dalej to robią. To właśnie ci ludzie wytoczyli firmie ChevronTexaco największy proces w historii świata dotyczący ochrony środowiska. To był doskonały trening przygotowujący do zadań, jakie miałem wykonywać. Potem, kiedy byłem jeszcze w Korpusie Pokoju, zostałem wprowadzony do amerykańskiej prywatnej korporacji o nazwie Charles T. Main, firmy konsultingowej położonej w pobliżu Bostonu, która zatrudnia 2000 pracowników. To bardzo dyskretna firma wykonująca ogromną pracę, która, jak się później zorientowałem, polegała na opisanej przeze mnie wcześniej ekonomicznej brudnej robocie i właśnie tym zacząłem się zajmować, i ostatecznie awansowałem na szczyt tej organizacji jako jej główny ekonomista.

 

AG: A w jaki sposób wiązało się to z NSA? Gdzie jest ten związek?

 

JP: Wiesz co, Amy, interesujące w tym jest to, że właściwie nie ma bezpośredniego związku. NSA poddała mnie wywiadowi, zidentyfikowała mnie i w zasadzie przekazała prywatnej korporacji. To bardzo subtelny i wyrachowany system, w którym prywatny przemysł wychodzi na zewnątrz i wykonuje zadanie. Jeśli więc zostaniemy złapani na robieniu czegoś, jeśli zostaniemy złapani na przekupstwie lub korumpowaniu lokalnych urzędników, to obwiniany jest prywatny przemysł, a nie rząd Stanów Zjednoczonych. Warto nadmienić, że w nielicznych przypadkach, kiedy zawodzą ekonomiści od brudnej roboty, pojawiają się ci, których nazywamy "szakalami". To ludzie, których zadaniem jest obalanie rządów lub mordowanie ich przywódców . Oni również pochodzą z prywatnego sektora. Nie są to pracownicy CIA. Wszystkim nam utrwalił się obraz 007, rządowego agenta wynajętego do zabijania, tego z licencją na zabijanie, ale obecnie rządowi agenci, przynajmniej jak wynika z moich doświadczeń, tego nie robią. Do takich zadań angażuje się prywatnych konsultantów. Osobiście znałem i znam wielu takich ludzi.

 

AG: W swojej książce The Secret Histoiy of the American Empire (Tajna historia amerykańskiego imperium) opowiadasz o globalnym przejmowaniu władzy na każdym poziomie. W tej chwili, w przededniu spotkania grupy G8, jesteśmy świadkami masowych protestów w Niemczech. Jakie jest twoim zdaniem ich znaczenie?

 

JP: Sądzę, że są bardzo ważne. W świecie dzieje się dziś coś, co jest niezmiernie ważne. Kiedy czytaliśmy nagłówki dziś rano.., tym, czego możemy być absolutnie pewni, jest to, że żyjemy w bardzo niebezpiecznym świecie. To jest również bardzo mały świat, w którym jesteśmy w stanie natychmiast dowiedzieć się, co się dzieje w Niemczech lub w środkowym biegu Amazonki, albo gdzie indziej. Zaczynamy też na całym świecie rozumieć, że jedynym sposobem zapewnienia naszym dzieciom lub wnukom, albo jakiemukolwiek dziecku i wnukowi gdziekolwiek na tej planecie, spokojnego, stabilnego i zrównoważonego świata, jest zapewnienie tego wszystkim dzieciom. Do G8 to jeszcze nie dotarło.

 

AG: Proszę wytłumaczyć, co to takiego to G8, Grupa Ośmiu.

 

JP: Otóż Grupa Ośmiu to najbogatsze państwa świata, które w zasadzie rządzą nim. Liderem są tu Stany Zjednoczone, a w rzeczywistości korporacje działające w ramach tych spółek , to znaczy państw, którymi one rządzą. Nie są to rządy w rzeczy samej, ponieważ służą one jedynie udogadnianiu życia korporacjom. W naszym kraju wiemy, że następni dwaj kandydaci na prezydenta, zarówno republikanin, jak i demokrata, muszą zebrać po około pół miliarda dolarów. Pieniędzy tych nie dam ani ja, ani ty. Dadzą je głównie ludzie, którzy posiadają i prowadzą nasze wielkie korporacje. Ludzie ci mają ogromne zobowiązania wobec rządu. Tak więc, prawdę mówiąc, G8 to grupa państw reprezentujących największe międzynarodowe korporacje świata i służących ich potrzebom. Tym, co obecnie widzimy w Europie, a co bardzo mocno występuje w Ameryce Ł

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

cd...

 

TANI KOLTAN I ŚMIERĆ KONGO

 

AG: Opowiedz o Kongo.

 

JP: O rany. Cała historia Afryki i Konga jest przygnębiająco smutna. To ukrywana historia. W Stanach Zjednoczonych nawet nie próbujemy rozmawiać na temat Afryki, wręcz nie myślimy o niej. Kongo posiada minerał zwany koltanem [mieszanina kolumbitu i tantalitul, o którym większość twoich słuchaczy przypuszczalnie nawet nie słyszała, tymczasem zawiera go każdy telefon komórkowy i komputer przenośny typu laptop. W ostatnich kilku latach w Kongo z powodu tego minerału zginęło kilka milionów ludzi, dlatego że ty i ja, wszyscy mieszkańcy krajów G8, chcemy mieć tanie komputery i telefony komórkowe. Wytwarzające je firmy sprzedają je, głosząc:

"Spójrz, nasz jest o 200 dolarów tańszy od produkowanych przez inne firmy". Ale aby to było możliwe, ludzie w Kongo są zniewalani. Górnicy, ludzie wydobywający koltan, są zabijani. Cały czas toczą się wojny umożliwiające dostarczanie nam taniego koltanu. Muszę tu powiedzieć, że jeśli chcemy żyć w bezpiecznym świecie, to powinniśmy, wręcz musimy, żądać płacenia wyższych cen za produkty takie jak laptopy i telefony komórkowe oraz tego, żeby znaczna część tych pieniędzy wracała do ludzi, którzy wydobywają koltan. To samo dotyczy ropy naftowej i wielu innych surowców naturalnych, za które nie płacimy właściwej ceny. W rezultacie mamy miliony poszkodowanych ludzi na całym świecie. Codziennie około 50000 ludzi umiera z głodu lub chorób będących jego pochodną oraz uleczalnych chorób, na które nie mają lekarstw, dlatego że stanowią część systemu zmuszającego ich do wyczerpującej wielogodzinnej pracy, za którą otrzymują bardzo niską zapłatę, abyśmy mogli mieć tańsze produkty. Kongo jest bardzo wyrazistym przykładem tego systemu."

 

WOJNY I KORPORATOKRACJA

 

AG: Opowiadasz o tak zwanych porażkach w Wietnamie i Iraku. Co one oznaczają dla korporacji?

 

JP: No więc... my, ty i ja, patrzymy na nie jak na klęski, katastrofy, przegrane i z całą pewności każdy, kto stracił w tych krajach dziecko, rodzeństwo lub współmałżonka, ale nie korporacje, które zarobiły ogromne pieniądze na wojnie wietnamskiej - przemysł wojskowy, olbrzymie korporacje, firmy budowlane. No i oczywiście teraz zarabiają na bardzo dużą skalę w Iraku. Tak więc korporatokracja, czyli ludzie, którym zależy na tym, by nasze młode kobiety i młodzi mężczyźni nadal jechali do Iraku, by walczyć, zarabiają na tym ogromne pieniądze. Nie są to dla nich nieudane operacje, to duże sukcesy z ekonomicznego punktu widzenia. Wiem, że brzmi to cynicznie. Jestem w tych sprawach cynikiem. Zawsze byłem. Widziałem to. Wiesz co, musimy nauczyć się nie godzić na to więcej. Wszyscy.

 

AG: Mamy 40. rocznicę wojny izraelsko-arabskiej z roku 1967. Mówisz o Izraelu, że jest "Fortecą Ameryki" na Srodkowym Wschodzie.

 

JP: Moim zdaniem to bardzo smutne i wymowne, że naród izraelski

utwierdza się w swojej większości w przekonaniu, że dano mu

tę ziemię głównie jako zapłatę za holokaust, ponieważ zasłużył sobie na taką rekompensatę. Holokaust był oczywiście straszny i ci ludzie zasługują na to, by się nimi zaopiekować i by otrzymali rekompensatę i stabilny byt. Ale po co osiedliliśmy

ich w środku świata Arabów, ich tradycyjnych nieprzyjaciół? Po co umieściliśmy ich w tak niestabilnym regionie? Otóż dlatego, żeby służyli nam jako ogromna forteca w środku największych znanych dzisiaj pól naftowych. Wiedzieliśmy o tym, kiedy powoływano tam do życia Izrael... Tak więc, prawdę mówiąc, zbudowaliśmy tam ogromną bazę wojskową, zbrojny obóz, w samym środku środkowowschodnich pól naftowych otoczonych arabskimi społecznościami i oczywiście stworzyliśmy tym posunięciem ogromne niezadowolenie, gniew i sytuację, w której bardzo trudno dopatrzyć się pozytywnych wyników. Nie da się zaprzeczyć, że posiadanie tej wojskowej bazy w postaci Izraela daje nam potężną tarczę. Jest to miejsce, skąd możemy wyprowadzać ataki, miejsce, na którym możemy polegać. To nasz odpowiednik zamków krzyżowców na Srodkowym Wschodzie. To bardzo, bardzo smutne. Wydaje mi się, że jest to szczególnie smutne dla Izraelczyków, którzy zostali w to wrobieni. Myślę też, że jest to smutne dla Amerykanów. To, co się tam dzieje, napawa smutkiem cały świat.

 

AG: Przemierzyliśmy już wzdłuż i wszerz cały świat, Johnie Perkinsie, czyli zrobiliśmy dokładnie to, co ty w latach, kiedy pełniłeś rolę międzynarodowego konsultanta, przygotowany przez Narodową Agencję Bezpieczeństwa. Później zostałeś czołowym ekonomistą w międzynarodowej firmie konsultingowej i napisałeś książkę o szamanizmie. Piszesz także o Tybecie. W jakim miejscu Tybet wpasowuje się w tę układankę?

 

JP: Jak wiesz, byłem w Tybecie zaledwie kilka lat temu i było to interesujące przeżycie, ponieważ zabrałem tam ze sobą około 30 ludzi, członków niedochodowej organ Tybet jest obecnie bardzo przygnębiającym miejscem, p waż chińska obecność jest tam bardzo silnie zaznaczona dać, że tybetańska kultura jest tłumiona. Cały czas ma świadomość obecności chińskich żołnierzy i szpiegów. Wielu ludzi zdało sobie sprawę w czasie tej wyprawy, że jest tam okropnie. "Wolny Tybet" - wszyscy znamy to hasło, ale ci, którzy byli ze mną wcześniej na wyprawie w Amazonii, gdzie spółki naftowe i nasze wojska robią to samo, powiedzieli: "Czy to nie przypomina tego, co my sami robimy w innych częściach ś To coś, o czym stale zapominamy. Potrafimy machać transparentami z napisem "Wolny Tybet", ale co z wolnością l które znalazły się pod naszym butem? Przykro mi to i wiem, że niektórzy ludzie mogą się ze mną nie z ale uważam, że dziś Irak jest w znacznie gorszej s Tybet. To, co zobaczyliśmy w Tybecie, bardzo przypomina - model, jaki wdrażamy na całym świecie. Co więcej, większość Amerykanów nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak robimy. Wiedzą, że Chińczycy tak robią ale nie zdają sobie sprawy że my tak robimy i to w znacznie większej skali niż oni.

 

PRZEJRZENIE NA OCZY

 

AG: John, powiedz, jak doszło do twojej przemiany Zarabiałeś dużo pieniędzy. Podróżowałeś po świecie. Zajmowałeś stanowisko, które upoważniało cię do rozmów z prezydentami i premierami różnych krajów do rzucania ich na kolana. wiło, że się zmieniłeś i postanowiłeś o tym napisać?"

 

JP: Posłuchaj, Amy. Po urodzeniu wychowywałem się pod wpływami kilkusetletniej tradycji jankiesgo kalwinizmu w New Hampshire i Vermont, w o bardzo surowych zasadach moralnych. Krótko n pochodzę ze stosunkowo konserwatywnej republikańskiej rodziny. Przez 10 lat, od roku 1971 do 1981, kiedy b ekonomistą od brudnej roboty... przez cały ten czas wyrzuty sumienia, mimo iż byłem młody i wszyscy wmawiali mi, że postępuję słusznie. Tak jak powiedział prezydenci różnych krajów i prezes Banku Swiatowego Robert McNamara poklepywali mnie po ramieniu. Zaprasza mnie do wygłoszenia odczytów na Harvardzie i wielu innych uczelniach na temat tego, co robię. A to, co robiłem, nie był działalnością zgodną z prawem - powinno być, ale nie je W głębi serca cały czas czułem jednak wyrzuty sumienia. Byłem wolontariuszem Korpusu Pokoju. W końcu przejrzałe na oczy. Z upływem czasu rozumiałem coraz więcej i był mi coraz trudniej kontynuować dotychczasową działalno Miałem personel liczący około pięćdziesięciu ludzi, którzy pracowali dla mnie. Doświadczenie rosło. Pewnego dni podczas wakacji żeglowałem w pobliżu Wysp Dziewiczych Rzuciłem kotwicę przy brzegu Wyspy św. Jana i w pontonie przeprawiłem się na brzeg, po czym wspiąłem się na górę do starej opuszczonej plantacji trzciny cukrowej. Byłą pięknie. Słońce już zachodziło. Usiadłem tam i poczułem ogromny spokój. I nagle uświadomiłem sobie, że tę plantację założono na kościach tysięcy niewolników. Zrozumiałem że cała ta półkula została zbudowana na kościach milionów niewolników. Rozgniewało mnie to i zasmuciło. Wtedy dotarło do mnie nagle, że kontynuuję ten sam proceder, że jestem handlarzem niewolników, że moja działalność prowadzi do tych samych rezultatów, tyle że odbywa się w trochę innym stylu, w bardziej zawoalowany sposób. Właśnie wtedy podjąłem decyzję, że już nigdy więcej nie przyłożę do tego ręki. Kilka dni później pojechałam do Bostonu i wycofałem się.

 

AG: No dobrze, wycofałeś się, ale to był dopiero pierwszy krok. Pisanie na ten temat było kolejnym. Opowiedz o swoich próbach z tego okresu.

 

JP: W porządku. Po wycofaniu się kilkakrotnie próbowałem napisać książkę, którą ostatecznie zatytułowałem Confessions of an Economic Hit Man. Za każdym razem, kiedy próbowałem wciągnąć do współpracy nad nią innych ekonomistów od brudnej roboty, z którymi pracowałem, lub szakali, których historie chciałem opisać, grożono mi. Miałem wtedy młodą córkę, która ma teraz 25 lat. Próbowano dawać mi łapówki. Przyjąłem jedną w wysokości około pół miliona dolarów. To było coś w rodzaju "legalnej

łapówki". Dano mi ją, pod warunkiem że nie napiszę tej książki. Nie było co do tego wątpliwości. Opisuję to wszystko w szczegółach. Wyrzuty sumienia łagodziłem przeznaczając znaczne pieniądze na niedochodowe organizacje, które stworzyłem - Dream Change (Marzenia zmieniają) i Pachamama Ailiance (Przymierze Pachamama) -które pomagają mieszkańcom Amazonii walczyć ze spółkami naftowymi. No i nie pisałem tego, co powinienem. Powtarzało się to wielokrotnie. Za każdym razem wynajdywałem jakąś wymówkę i pisałem inne książki, takie o miejscowych ludziach, z którymi pracowałem. Napisałem książki, o których wspominałaś wcześniej, te o szamanizmie itp... Później, 11 września 2001 roku, byłem w Amazonii u ludzi z plemienia Shuar. Zabrałem ze sobą ludzi z niedochodowej organizacji, aby poznali prawdę z ust miejscowej ludności. Wkrótce potem wróciłem do Nowego Jorku i udałem się do Punktu Zero [miejsce, w którym stały wieże WTO]. Kiedy tam stałem i spoglądałem na to okropne gruzowisko, jeszcze dymiące i śmierdzące spalonym mięsem, zdałem sobie sprawę, że muszę napisać tę książkę - nie mogłem już dłużej tego odkładać. Amerykanie nie rozumieli, dlaczego tak wielu ludzi na całym świecie jest rozgniewanych, sfrustrowanych i przerażonych. Poczuwałem się do odpowiedzialności za to, co stało się 11 września 2001 roku. Prawdę mówiąc, wszyscy powinniśmy poczuwać się do pewnej odpowiedzialności, co w żadnym wypadku nie oznacza zgody na dokonywanie masowego mordu przez kogokolwiek. W żadnym wypadku tego nie sugeruję, ale zdaję sobie sprawę, że Amerykanie powinni zrozumieć, dlaczego na świecie jest tak wiele gniewu. Musiałem napisać tę książkę. Tym razem nie mówiłem nikomu, że ją piszę. Moja żona i córka wiedziały tylko, że coś piszę, ale nie wiedziały co. Nie konsultowałem się z nikim. To utrudniało trochę pisanie. W końcu udało mi się przekazać książkę w ręce dobrego nowojorskiego agenta, który załatwił sprawę z wydawnictwem. W tym momencie ten rękopis stał się moją najlepszą polisą ubezpieczeniową, na wypadek gdyby miało mi się przydarzyć coś dziwnego, nawet dziś... Mimo iż książka była przez długi czas bestsellerem, sprzedałaby się w większej liczbie egzemplarzy, gdyby... Ludzie czasami śmieją się i pytają: "Nie boi się pan, że pewnego dnia pański wydawca może uznać, iż warto pana zabić, aby zwiększyć jej sprzedaż?" Nie, nie obawiam się tego. Tak więc, kiedy już oddałem rękopis, stał się moją polisą ubezpieczeniową."

 

ZAMACHOWCY I ZAMACHY STANU

AG: Piszesz w odniesieniu do Jacka Corbina: "Narodził się szakal". Kim on jest?

 

JP: Otóż, Jack Corbin nie jest prawdziwym imieniem i nazwiskiem całkiem prawdziwej postaci, która żyje i dobrze się jej powodzi. W tej chwili pracuje dla nas w Iraku. Jest to jednak szakal, zamachowiec. Jedna z najciekawszych historii dotyczy Seszeli, małego wyspiarskiego kraju położonego niedaleko wybrzeży Afryki. Tak się składa, że leży on w pobliżu Diego Garcia, jednej z najważniejszych baz strategicznych Stanów Zjednoczonych. Diego Garcia ma długą historię. Pod koniec lat 1970. Seszele miały prezydenta, który był przyjaźnie do nas nastawiony i nazywał się James Mancham. Został jednak obalony w bezkrwawym zamachu stanu przez socjalistę [France-Alberta] Rene, który zagroził, że nas wyeksmituje z Diego Garcia, ujawniając przy tym prawdę kryjącą się za okropnościami, jakie towarzyszyły naszemu wkroczeniu tam. Jest wiele szczegółów tej historii, których nie będę tu teraz podawał...

 

AG: Diego Garcia jest bardzo ważną bazą wojskową.

 

JP: Niezmiernie ważną. Była i jest wykorzystywana do działań na terenie Afganistanu i Iraku, umożliwia nam także wypady do Afryki i dowolnej części świata. W każdym bądź razie odwołano mnie z zadania i trochę później do Południowej Afryki wysłano ekipę zamachowców, czterdziestu pięciu lub czterdziestu sześciu, nie pamiętam ilu dokładnie. Udali się tam jako drużyna rugby wioząca dzieciom na Seszelach podarunki bożonarodzeniowe, podczas gdy w rzeczywistości ich zadanie polegało na obaleniu rządu i zamordowaniu Rene. Wówczas nie znałem tych ludzi, ale teraz znam Jacka Corbina. Znam go osobiście i to bardzo dobrze. Spotykałem się z nim później wielokrotnie. Nasze ścieżki skrzyżowały się wtedy, ale w tamtym momencie nie znaliśmy się.

 

AG: Co zrobił?

 

JP: Zespół wyruszył i został aresztowany na lotnisku. Ochrona wykryła u jednego z jego członków ukrytą broń. Na lotnisku Mahi wybuchła potężna strzelanina, najemnicy zostali otoczeni przez około tysiąc żołnierzy. Jack powiedział mi, że to był jeden z tych momentów, w których żegnał się z życiem i miał czas, by się nad nim zastanowić. Mógł zginąć wiele razy, ale reagował bardzo szybko. Nie wiedzieli, co zrobić, aż w końcu nadleciał samolot Air India 707 i poprosił o zezwolenie na lądowanie, którego mu udzielono. Gdy tylko wylądował, najemnicy porwali go i zmusili pilotów do lotu do Durbanu w Południowej Afryce. Wszystko było relacjonowane przez krajowe stacje w Stanach Zjednoczonych, a... ja nie wiedziałem, co się dzieje, i nagle zostałem odwołany z tej sprawy. Teraz widzę to jasno. Swiatu pokazano, że samolot odleciał do Durbanu w Południowej Afryce, gdzie został otoczony przez południowoafrykańskie siły bezpieczeństwa. Porywacze poddali się i wyszli z niego. Zostali przekazani sądowi, który skazał ich na więzienie, a niektórych, jak sobie przypominam, nawet na śmierć. Taki jest oficjalny koniec tej historii. Ponieważ znam Jacka, mogę powiedzieć, jak było naprawdę. Po otoczeniu samolotu przez siły bezpieczeństwa, ich dowódcy porozumieli się telefonicznie z porywaczami i okazało się, że to ich dobrzy przyjaciele - de facto ich nauczyciele. No i dogadali się. Porywacze poddali się i spędzili trzy miesiące w więzieniu. Mieli chody w telewizji i po trzech miesiącach zostali po cichu wypuszczeni. Wielu ludzi z tamtej ekipy przebywa dziś w Iraku i pracuje tam dla nas, wykonując zadania, których, wiesz, nie wolno wykonywać naszym żołnierzom. I otrzymują za to bardzo duże pieniądze.

 

AG: Dla kogo pracuje dziś w Iraku Jack Corbin?

 

JP: Pracuje na rzecz prywatnej spółki, która ma kontrakty w Iraku, wiesz, te zlecane przez Pentagon, CIA, jedną z tych organizacji. Podobnie jak w większości takich zadań, jest tam mnóstwo najemników, o czym donosiłaś w swoim programie. Jack Corbin i jego ludzie są na szczycie tego poziomu. Są niesamowicie biegli, zdolni do wykonywania prawdziwie delikatnych zadań. Mamy tam też ludzi pracujących dla firmy Blackwater i innych, ale oni nie są aż tak zręczni, J w rezultacie są przeznaczeni do wykonywania rutynowych zadań, których jest wiele rodzajów."

 

TWORZENIE OBYWATELI KORPORACJI

AG: Jakie widzisz obecnie rozwiązanie?

 

JP: Amy, to imperium, które stworzyliśmy, ma rzeczywiście cesarza i nie jest nim prezydent naszego kraju . Prezydent trwa krótko i na dobrą sprawę nie ma najmniejszego znaczenia, czy w Białym Domu zasiada demokrata czy republikanin, ani to, kto rządzi kongresem - imperium trwa, ponieważ jest w rzeczywistości rządzone przez ciało, które nazywam korporatokracją. To grupa ludzi rządzących naszymi największymi korporacjami. Nie ma to nic wspólnego z teorią spiskową. Oni wcale nie muszą spiskować. Doskonale wiedzą, co najlepiej służy ich interesom . Tak naprawdę stanowią ekwiwalent cesarza, ponieważ nie służą interesom ludu, nie zostali wybrani w demokratycznych wyborach ani nie są wybierani na określony okres czasu. W zasadzie nie odpowiadają przed nikim, z wyjątkiem własnych zespołów, przy czym większość korporacyjnych dyrektorów naczelnych rządzi swoimi zespołami - w żadnym przypadku odwrotnie. To oni są siłą kryjącą się za tym wszystkim. Tak więc, gdybyśmy chcieli to zmienić, musielibyśmy bardzo mocno na nich wpływać, co oznacza konieczność zmiany korporacji, które są podstawą ich siły. Dziś korporacje istnieją głównie po to, by osiągać duże zyski jeszcze bardziej wzbogacając nielicznych bogaczy, i to w ciągu kwartału, a nawet z dnia na dzień, a ogólnie w bardzo krótkim czasie... Nie ma powodu, by tak było. Korporacje zostały zdefiniowane jako osoby, a osoby powinny być dobrymi obywatelami. Ich głównym celem powinna być troska o pracowników, klientów i wszystkich ludzi na świecie, dostarczają surowców umożliwiających funkcjonowanie świata, oraz troska o środowiska i społeczeństwa, w których ci ludzie żyją. Musimy zmusić korporacje, by się zredefiniowały i według mnie jest to możliwe do zrealizowania.

dyrektor korporacji jest na tyle inteligentny, by zdawać sobie sprawę, że zarządza bardzo zawodnym systemem... musi ulec zmianie. Dyrektorzy korporacji wiedzą o tym.

Zdaje mi się, że oni też chcą zmiany... Musimy ich przekonać że ich korporacje powinny być instytucjami zmieniają świat na lepsze, a nie instytucjami służącymi nielicznym, których jedynym celem jest dalsze bogacenie się. Musimy to wrócić. Musimy.

 

EKWADOR RAZ JESZCZE

AG: Jeszcze jedno pytanie dotyczące Ekwadoru. Minister obrony tego kraju Guadalupe Larriya zginął w katastrofie helikoptera w pobliżu kompleksu amerykańskiej bazy lotniczej Manta [24 stycznia]. Czy wiesz coś na ten temat.

 

JP: No cóż, tak. Tylko co wróciłem z Ekwadoru i wszyscy dyskutują na ten temat, ponieważ w podobnych okolicznościach zginął minister obrony za rządów Jaime Roldsa - jeszcze zanim on sam został zamordowany. Fakt, że mi to miejsce tuż obok amerykańskiej bazy lotniczej Manta i że była to dziwna katastrofa, zderzenie dwóch helikopterów wykazujące wiele podobieństw do tego, co przyda się Jaime Roldósowi, sprawia, że ludzie w całym Ekwadorze twierdzą, iż było to ostrzeżenie dla nowego prezydenta Ekwadoru, Rafaela Correa.

 

AG: Musimy już kończyć. Dziękuję ci za udzielenie te wywiadu. Nowa książka Johna Perkinsa nosi tytuł The secret History of the American Empire: Economic Hit Men, Jackals, and the Truth about Global Corruption (Tajna historia amerykańskiego imperium - ekonomiści od brudnej rob szakale i prawda o globalnej korupcji).

 

O udzielającym wywiadu:

John Perkins przez trzydzieści Jat pracował jako ekonomi od brudnej roboty, będąc członkiem kierowniczych struktur biznesu. Mieszkał i pracował w Afryce, Azji, na Środkowym Wschodzie w Ameryce Ł

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

praca ze studiów z przedmiotu "Finanse Międzynarodowe"

 

Międzynarodowy bank odbudowy i rozwoju (International Bank for Reconstruction and Development - IBRD) zwany Bankiem Światowym został powołany do życia w 1945 r. na mocy umowy z Bretton Woods (USA), jego siedziba znajduje się w Waszyngtonie.

Celem stworzenia Banku Światowego była odbudowa powojennej Europy, instytucja ta sprawdziła się na starym kontynencie wyśmienicie, gospodarki Niemiec, Anglii, Francji czy Włoch zostały odbudowane w ekspresowym tempie. Europa wkroczyła na drogę integracji, przystąpiła także do NATO, zawierając tym samym strategiczny sojusz wojskowy ze Stanami.

Po II wojnie na świecie nastał ład dwubiegunowy, zwany także zimną wojną, po jednej stronie kapitalistyczne Stany Zjednoczone oraz Europa Zachodnia, po drugiej komunistyczny Związek Radziecki i Państwa Satelickie. Oba obozy starały się zdobyć dominującą pozycje na arenie międzynarodowej. Na skutek wynalezienia nowej strasznej broni - bomby atomowej, otwarty konflikt zbrojny był niemożliwy, groził unicestwieniem cywilizacji, a nawet życia na ziemi.

Politycy w obu obozach doskonale zdawali sobie z tego sprawę, także szukano innych sposobów rozszerzenia wpływów. Jedyna droga bezkonfliktowej ekspansji terytorialnej prowadziła do tak zwanego trzeciego świata, czyli do państw tak naprawdę nie zainteresowanych konfliktem dwóch imperiów, znajdujących się nie jako na uboczu cywilizacji. Rozszerzanie wpływów nie mogło odbywać się na drodze zbrojnej, ponieważ żadna ze stron nie mogła dać jawnego pretekstu drugiej. Pozostawały subtelne i mniej subtelne zabiegi dyplomatyczne, od obsadzania swoich ludzi w rządach, poprzez zamachu, wspieranie opozycji, aż po bardzo wyszukane metody uzależniania gospodarek.

 

W 1951 roku Iran zbuntował się przeciwko Brytyjskiemu koncernowi naftowemu eksploatującemu jego zasoby naturalne i wykorzystującemu ludność. Był to koncern British Petroleum, dzisiejsze BP. Wybrany w demokratycznych wyborach Mohammad Mossadegh znacjonalizował wszystkie pola naftowe. Wielka Brytania zwróciła się do Stanów Zjednoczonych o pomoc w odzyskaniu dostępu do ropy. Niestety interwencja wojskowa była niemożliwa, mogłaby sprowokować Sowietów do zbrojnej reakcji.

Zamiast wysłać do Iranu wojsko, Waszyngton wydelegował agenta CIA, Kermita Roosevelta (wnuka prezydenta USA). Był on mistrzem dywersji. Wykorzystując łapówki i szantaż, wywołał serię zamieszek i demonstracji, sprawiając wrażenie iż przywódca Iranu jest nieudolnym tyranem gnębiący społeczeństwo i broniący mu dostępu do rozwoju. W rezultacie stracił on stanowisko, resztę życia spędził w areszcie domowym. Władzę objął nastawiony proamerykańsko Mohammad Reza Szach, który rychło stał się prawdziwym dyktatorem. Ale to Amerykanom i Brytyjczykom nie przeszkadzało, ważny był tylko nie ograniczony dostęp do taniej ropy.

Sytuacja ta była precedensem w sposobach podbojów terytorialnych stosowanych przez imperia. Ze strategicznego punktu widzenia istniała tylko jedna wada, Roosvelt należał do CIA, ewentualna wpadka przekreślała całą przebiegłość tej metody, należało znaleźć taki sposób który nie angażowałby bezpośrednio rządu USA, czy jego instytucji.

Odpowiedź dał rozwój korporacji wielonarodowych i międzynarodowych instytucji finansowych. Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, były finansowane przede wszystkim przez Stany Zjednoczone i kraje Europy zachodniej, co pozwalało im kształtować politykę tych organizacji. Doprowadziło to do zacieśnienia związków pomiędzy rządami, korporacjami i ponadnarodowymi organizacjami. Agencje wywiadowcze w Stanach zajęły się pozyskiwaniem młodych ludzi po studiach ekonomicznych lub około ekonomicznych. Po odpowiednim szkoleniu byli zatrudniani przez prywatne międzynarodowe korporacje. Nie otrzymywali nigdy pensji od rządu USA, lecz od swoich pracodawców. W wyniku tego zabiegu odpowiedzialność za ich nielegalne machinacje, w razie wpadki, można było zrzucić na karb chciwości prywatnych firm, a nie na politykę rządową. Dzięki licznym ustawą jak np. ustawy o znaku towarowym, o wolnym handlu, czy wolności informacji, korporacje były wyłączone spod kontroli kongresu i publicznego nadzoru, choć niektóre ich działania były finansowane z pieniędzy podatników przez agencje rządowe.

 

Młodzi rządni sławy, pozycji i korzyści finansowych ekonomiści, łatwo dawali się przekonać o słuszności swoich przyszłych działań. Ci mniej podatni na korzyści materialne, uginali się pod propagandą ratowania świata przed komunizmem. Ich zadanie polegało na nakłanianiu rządów państw trzeciego świata do zaciągania olbrzymich kredytów na inwestycje w infrastrukturę, przemysł, transport.

Kredyty te, były umyślnie przeszacowywane, sporządzano fałszywe prognozy wzrostu, podpierane równie fałszywymi teoriami pseudo naukowymi. Na przykład metoda ekonometryczna stworzona przez John'a Perkins'a i dr Nadipuram Prasad'a. Opierała się na pracach rosyjskiego matematyka Markova, polegała ona na przypisywaniu subiektywnie określonych prawdopodobieństw do prognoz wzrostu wybranych sektorów gospodarki. Twórcy tej metody zostali obsypani wieloma nagrodami, pisali prace naukowe, byli zapraszani na wykłady do prestiżowych szkół ekonomicznych.

Po latach obydwaj przyznali że była to czysta fikcja, a wyniki uzyskiwali zawsze takie jakie były aktualnie potrzebne polityką USA, a nie jakie były prawdziwe.

 

Pieniądze na kredyt pochodziły z Banku Światowego, czyli tak naprawdę z budżetów państw Zachodu. Polityczni ekonomiści stawiali dodatkowy warunek udzielenia kredytu, przedsięwzięcia miały być wykonywane tylko i wyłącznie przez amerykańskie korporacje, dzięki temu fundusze natychmiast wracały z powrotem w posiadanie USA. Z kredytów budowano elektrownie, zapory, drogi, a przede wszystkim rozwijano wydobycie surowców naturalnych, w szczególności ropy naftowej, w ten sposób beneficjantami kredytów stawały się kolejne zachodnie korporacje. Ludność kraju kredytobiorcy, mogła co najwyżej liczyć na zatrudnienie na najniższych najgorzej opłacanych stanowiskach. Oczywiście kraj musiał po kilku latach karencji zacząć spłacać zaciągnięty dług. Ponieważ przedsięwzięć nie zbudowały jego rodzime firmy, a korporacje płaciły podatki w Stanach, budżet kredytobiorcy czerpał śladowe zyski z inwestycji, kraj był pozbawiony funduszy na spłatę zadłużenia.

W tym momencie stawał się już oficjalnie częścią imperium USA, amerykanie w zamian za odroczenie, lub częściowe umorzenie długu proponowali wybudowanie bazy wojskowej, przejęcie głosu dłużnika w głosowaniach na forum ONZ, pozyskanie praw do korzystania z zasobów naturalnych, współprace militarną. Kształtowali politykę kredytobiorcy, mieli wpływ na skład jego rządu i jego wewnętrzne decyzje. Kraj w praktyce tracił niepodległość i stawał się kolejną zamorską kolonią, oczywiście obronioną przed szponami komunizmu, w imię demokracji, wolności i kapitalizmu.

 

Los taki spotkał Ekwador, kraj leżący w północno - zachodniej części Ameryki Południowej nad oceanem Spokojnym. W 1967 roku, koncern Texaco odkrył tam bogate złoża ropy naftowej. Do tego momenty głównym artykułem eksportowym kraju były banany, a większość PKB wytwarzana była w rolnictwie. To musiało się zmienić, eksploatacja pól naftowych wymagała sporego zaplecza przemysłowego. Konieczna była elektryfikacja, budowa dróg oraz rurociągów do transportowania ropy do portów. Oczywiście ludność składająca się w się głównie z Indian żyjących w prymitywnych kulturach, wiodących proste życie rolników i myśliwych, w najmniejszym stopniu nie zabiegała o te cuda cywilizacji. Mimo to, na miejsce wysłano ekspertów Banku Światowego i zainteresowanych korporacji amerykańskich, którzy mieli ocenić perspektywy rozwoju gospodarczego Ekwadoru i dobrać do nich wysokość i termin spłaty kredytów. Zaciągnięto olbrzymie kredyty które miały być spłacone zyskami z wydobycia i przetwórstwa ropy. Oczywiście po zainstalowaniu się przemysły wydobywczego społeczeństwo Ekwadoru nie otrzymywało z tego tytułu prawie żadnych profitów. Ekwadorczycy rozpoczęli długotrwałą walkę z koncernami i Bankiem światowym o swoją własność. W 1973 roku Ekwador przystąpił do OPEC, w 1974 roku znacjonalizowano część mienia koncernu Texaco.

Przemysł naftowy stosował rozmaite sztuczki i obejścia prawa dla pozyskania nowych terenów pod wydobycie ropy, jednym z instrumentów był SIL - Summer Institute of Linguistics - Letni Instytut Językoznawstwa. Organizacja działała w wielu krajach Ameryki Południowej pod pozorem pozyskiwania wiedzy o lokalnych dialektach. Na początku lat siedemdziesiątych instytut pracował z plemieniem Huaorani w Amazonii, na terenie Ekwadoru.

Niestety była to tylko przykrywka, prawdziwa działalność SIL polegała na przekonywaniu Indian do opuszczania swoich terenów i przenoszenia się do rezerwatów gdy tylko geolodzy informowali koncern że jakiś obszar może kryć pod powierzchnią ziemi ropę. Ponadto SIL finansowany był przez fundację Rockefellera, człowieka który założył Standard Oil, podzielonego później na m.in.: Chevron, Exxon, Mobil.

W 1979 roku prezydentem opisywanego kraju został Jaime Roldos Aguilera, profesor uniwersytecki i adwokat. Po objęciu stanowiska zapowiedział plan naprawy tonącego w zagranicznych długach państwa. Za jego rządów zatwierdzono konstytucję. Najważniejszą rzeczą z punktu widzenia Amerykanów był jego dalekosiężny plan zwany: "Polityką Węglowodorową" Opierał się on na założeniu iż największe bogactwo Ekwadoru stanowi ropa naftowa, i że jej wydobycie ma przynosić korzyści przede wszystkim najuboższym obywatelom. Dzięki funduszom ze sprzedaży ropy chciał spłacić długi, oraz przeprowadzić szereg reform społecznych. Niestety to było równoznaczne z uwolnieniem się Ekwadoru ze strefy wpływów USA i międzynarodowych korporacji. Demokratycznie wybrany prezydent Ekwadoru zginał w niewyjaśnionych okolicznościach w katastrofie lotniczej. Jego następcy starali się kontynuować jego politykę, lecz bez większych sukcesów.

Po niemal czterdziestu latach kolonizacji Ekwadoru przez korporacje i Bank Światowy kraj ten zwiększył swoje zadłużenie zagraniczne z 240 milionów do 16 miliardów dolarów, odsetek ludzi żyjących w biedzie wzrósł z 50% do 70%, a pozostających bez pracy z 15% do 70%.

 

W 1969 roku władzę przejął Omar Torrijos Herrery, przeprowadził on wiele reform, uchwalił nową konstytucję, znacjonalizował przemysł, rozwinął szkolnictwo, opiekę zdrowotną i pomoc dla najbiedniejszych, używając do tego kapitału Banku Światowego. Był człowiekiem który doskonale orientował się w działaniu międzynarodowych instytucji finansowych, rozbudował sektor bankowy, usługi finansowe i transportowe, mnóstwo firm amerykańskich rejestrowało swoją flotę handlową w Panamie ze względu na niskie podatki. Torrijos zapewnił Panamie rozwój gospodarczy oraz stabilizację polityczną podpisując z prezydentem Carterem w 1977 korzystny dla swojego kraju układ w sprawie kanału. Na początku lat 80 - tych władzę w stanach przejął bardziej radykalny człowiek - Ronald Reagan, polityka Stanów uległa zaostrzeniu.

Omar Torrijos Herrery, człowiek który potrafił korzystać z pomocy finansowej Banku Światowego, nie zadłużając przy tym nadmiernie swojego kraju, ale rozwijając jego gospodarkę, nie był ulubieńcem Białego domu, międzynarodowych korporacji i instytucji finansowych. Zginął VIII 1981 roku w katastrofie lotniczej. Jego następca Manuel Noriega kontynuował dzieło poprzednika, lecz nie był już tak charyzmatyczny ani radykalny, dawał preteksty prasie amerykańskiej do oskarżania go o handel narkotykami, pranie brudnych pieniędzy czy nie uczciwe zwalczanie politycznych konkurentów. Jednak prawdziwą przyczyną kłopotów Panamy był jego plan budowy drugiego kanału, Noriega nie chciał aby amerykanie mieli z nim coś wspólnego, skłaniał się do tego aby Japończycy sfinansowali pożyczkę, a Japońskie firmy wybudowały kanał. Japończycy byli bardzo zainteresowani, ponieważ ponad połowa statków przepływających przez stary kanał należała do nich.

20 Grudnia 1989 roku Stany Zjednoczone zaatakowały suwerenne państwo - Panamę. Przeprowadzono nalot bombowy na stolicę kraju, po zajęciu miasta armia amerykańska przez trzy dni nie dopuszczała Czerwonego Krzyża ani dziennikarzy. Palono i grzebano ciała poległy cywilów zacierając w ten sposób dowody aktu terroru jakiego dopuścił się rząd kraju podającego się za wzór demokracji i swobód obywatelskich.

Politycy, prasa i nie zależne organizacje oskarżyły USA o jawne pogwałcenie prawa międzynarodowego. Noriega został przedstawiony amerykańskiej opinii publicznej jako tyran gnębiący społeczeństwo i czerpiący zyski z handlu narkotykami, tymczasem jego jedyna winą było przeciwstawienie się amerykańskiej koncepcji dotyczącej kanału. Odważył się on odmówić życzeniom potężnych polityków i prezesów korporacji. Jego kraj zapłacił za to inwazją, on sam stał się jeńcem wojennym, sądzonym na terytorium USA, według tamtejszego prawa i osadzonym w amerykańskim wiezieniu na 45 lat. W Panamie osadzono pro amerykański rząd, na początku lat 90 - tych zwolennicy Noriegi próbowali, bezskutecznie obalić rząd. Przykład tego kraju jasno pokazuje schemat działania amerykańskiego imperializmu, jego poszczególne stopnie, jeśli nie uda się podporządkować kraju zadłużając go za pomoc Banku Światowego, czynione są próby zmiany rządu, przez morderstwa przekupstwo, wspieranie opozycji, jeśli i to nie działa zmienia się rząd na "jedyny właściwy" używając sił zbrojnych. W 1971 roku stało się jasno że interwencja amerykańska w Wietnamie nie odniesie zamierzonego skutku, Wietnam, Kambodża i Laos dostały się pod strefę wpływów ZSRR.

Wobec tego rząd USA zwrócił oczy w kierunku Indonezji. Państwa także leżącego w Azji Południowo Wschodniej.

Kraj od 1968 rządzony był przez generała Suharto, objął on władzę po szeregu buntów i wojen domowych które trapiły jego ojczyznę od lat 50-tych.

Indonezja składa się z 17 500 mniejszych i większych wysp, największe to Jawa, Sumatra, Borneo, Celebes. Na początku lat 70- tych był to jeden z najgęściej zaludnionych obszarów na ziemi. Plan przyłączenia Indonezji do krajów kapitalistycznych i uzależnienia jej od USA, nie odbiegał od schematu wykorzystywanego już wcześniej na Bliskim Wschodzie i Ameryce Południowej. Indonezja miała zostać zelektryfikowana przez firmę MAIN, za kredyty z Banku Światowego, dodatkową korzyścią jaką można było uzyskać w tym kraju był dostęp do złóż ropy naftowej.

Prognozy zużycia energii elektrycznej dowodziły wzrost zapotrzebowania na poziomie 20% rocznie, a wzrost gospodarczy prognozowany był na 10% rocznie przez kolejne 25 lat. Taka świetlana przyszłość została przedstawiona władzą Indonezji, tylko aby skłonić ją do zaciągnięcia odpowiednio wysokiego kredytu, który jak zapewniali amerykańscy specjaliści zostanie spłacony bez najmniejszych problemów. Prognozy oczywiście się nie sprawdziły, taki też był zamiar ludzi którzy je tworzyli, kraj w obecnej chwili ma dług zagraniczny wynoszący 141 miliardów dolarów a jego gospodarka jest ściśle uzależniona od gospodarki amerykańskiej, choć się rozwija w tempie 4-6% rocznie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

cd...

 

Kolejnym krajem czarnego lądu zrujnowanym przez Bank Światowy jest Zambia.

Jeszcze w latach 60 tych XX wieku był to jeden z najbogatszych krajów Afryki.

Większość dochodów pochodziła z produkcji miedzi. W latach 60 - tych jej sprzedaż była bardzo opłacalna, wydatki państwa rosły, rozwijano szkolnictwo, służbę zdrowia, inwestowano w edukację. Rynek załamał się w latach 70-tych. Zambia korzystając z doradztwa finansowego MFW zaciągnęła pożyczki, zapewniona, że ceny miedzi z pewnością wrócą do pierwotnego poziomu. Była to jedna z fałszywych prognoz sporządzonych przez ekspertów BŚ, ci sami eksperci odpowiednio pokierowali wydawaniem funduszy z kredytów, budowano szerokie drogi, boiska, elektrownie, budowle stricte reprezentacyjne, a Zambia stawała się coraz biedniejsza. W latach 80- tych z kolejnych kredytów uruchomiono serię specjalnych projektów rolniczych, z których żaden nie został ukończony. W roku 1986 prezydent Kaunda zarzucił reformy opracowane przez doradców z Banku Światowego. Rząd brytyjski natychmiast wstrzymał 50 milonów dolarów pomocy. Pod koniec 1986 r. został wprowadzony nowy program rolniczy. Dotacje na żywność zostały zmniejszone, a cena podstawowych produktów spożywczych podwoiła się z dnia na dzień. Po rozruchach, w wyniku których zginęło 15 osób, prezydent obniżył cenę.

W wyborach prezydenckich w 1991 r. nowo wybrany Hiluba wprowadził dalsze reformy gospodarcze, polegające m.in. na zmniejszeniu dotacji do żywności oraz powszechnej prywatyzacji. Dzisiaj warunki życia biednych wciąż się pogarszają. W zagłębiu miedziowym 60% ludności pozostaje bez pracy, a koszty utrzymania dla rodzin o niskich dochody dramatycznie wzrosły.

Dziś Zambia ma dług równy PKB i wynoszący 5 miliardów dolarów. Każdy obywatel tego kraju jest zadłużony średnio na ponad 800 USD, co daje równowartość trzyletniej średniej pensji.

 

Rwanda, to kolejny kraj który rozpoczął swoją postkolonialną egzystencje jako zamożne państwo, obecnie jest zrujnowany. Dochód narodowy od odzyskania niepodległości w 1965 roku aż do roku 1989 wzrastał w tempie 4.9%. Odsetek dzieci w szkołach wzrastał.

Współczynnik inflacji był jednym z najniższych w Afryce subsaharyjskiej i wynosił poniżej 4% rocznie. Na większej części terytorium ludność miała wystarczającą ilość żywności z własnych upraw, a zatem do późnych lat 80-tych import zbóż był minimalny, a pomoc żywnościowa nie była potrzebna.

Tragedia wydarzyła się w roku 1988, ceny kawy na światowych rynkach spadły w ciągu kilku miesięcy o ponad połowę. Kraj stanął przed możliwością klęski głodu. W tym samym czasie cena kilograma kawy w zachodnich sklepach była ponad dwudziestokrotnie wyższa od tej, którą płacono rwandyjskim rolnikom. Dochody państwa obniżyły się tak drastycznie iż był on zmuszony zwrócić się o pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W końcu 1988 roku wprowadzono program zalecany przez Bank Światowy. Obejmował on takie warunki, jak np. liberalizacja handlu, dewaluacja pieniądza, ograniczenie dotacji dla rolnictwa, prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych oraz zwalnianie pracowników administracyjnych. W roku 1990 Rwandyjski Front Patriotyczny - armia rebeliantów Tutsi z uchodźstwa - wkroczyła do Rwandy z terytorium Ugandy. W tym samym miesiącu rząd zadecydował o dewaluacji franka rwandyjskiego, ale wstrzymał wykonanie tej decyzji. Pod koniec roku, kiedy oddziały rządowe rozpoczęły walkę z Frontem Patriotycznym, MFW wyraził zgodę na zdeponowanie milionów dolarów w Banku Centralnym jako "pomoc". Bardzo duża część tych pieniędzy została prawdopodobnie wykorzystana na zakup broni. W tym samym miesiącu rząd zdewaluował franka rwandyjskiego o 50%. Armia w krótkim czasie powiększyła się z pięciu tysięcy do czterdziestu tysięcy ludzi, rekrutowanych głównie spośród nowych bezrobotnych.

Dewaluacja franka zapoczątkowała gwałtowną inflację i załamanie realnych dochodów. Inflacja wzrosła z 10% w 1989 r. do 19,2% w 1991. Dochody z eksportu zmniejszyły się o 50% między rokiem 1987 a 91. Liczba zanotowanych przypadków malarii wzrosła o 21% z powodu braku leków. Wprowadzenie opłat za naukę spowodowało masowe opuszczanie szkół przez dzieci. Ogromne zadłużenie zagraniczne, które już wcześniej podwoiło się od roku 1985, w latach 1989-92 wzrosło o kolejne 34%. Kryzys ekonomiczny osiągnął szczyt w roku 1992, kiedy Rwandyjscy rolnicy wycięli 300.000 drzew kawowych, ponieważ dochody ze sprzedaży kawy nie wystarczały im na życie. W czerwcu 1992 r. zarządzono drugą dewaluację franka, wzrosły też ceny paliwa. Produkcja kawy w ciągu jednego roku spadła o następne 25%.

W międzyczasie rynek został zarzucony niewłaściwą pomocą żywnościową z Zachodu. Produkcja rolna zarówno do bezpośredniego spożycia jak i na sprzedaż przestała być opłacalna. Całe rolnictwo pogrążyło się w kryzysie.

W 1992 roku Międzynarodowa Agencja Rozwoju, jedna z agend Banku Światowego, zarządziła najpierw prywatyzację przedsiębiorstwa państwowego Elektrogaz, a następnie państwowego przedsiębiorstwa telekomunikacyjnego. Pieniądze uzyskane z prywatyzacji miały być przeznaczone na spłatę zadłużenia zagranicznego. Wzrastały napięcia etniczne. Zwalniano pracowników elektrowni. Ceny energii natychmiast wzrosły, co sparaliżowało usługi w miastach. Terapia wstrząsowa gospodarki była katastrofalna.

 

W roku 1994 setki tysięcy Rwandyjczyków zginęło w brutalnej i niszczycielskiej wojnie domowej. W Europie Zachodniej powszechna jest opinia iż do wojny doszło z powodu starych zaszłości plemiennych pomiędzy Tutsi a Hutu, spowodowane to miało być wyznaczaniem granic "od linijki" jeszcze w czasach kolonializmu Brytyjskiego, prawdziwa przyczyna wojny była stricte ekonomiczna, a jednym z winowajców był Bank Światowy. Obecnie Rwanda jest jednym z najuboższych krajów świata. W ostatnich ciągu ostatnich piętnastu lat wartośc PKB per capita spadała średnio o 2,1% rocznie. Uzależnienie od krajów najbogatszych jest olbrzymie, obecnie kraj nie jest w stanie obsługiwać odsetek od długów, a ludność cały czas korzysta z pomocy humanitarnej.

W podobnej sytuacji znajduje się szereg państw Afryki, jak: Malawi z zadłużeniem równym dwukrotności PKB i wynoszącym 3.2 miliardów dolarów na rok 2005. Lesotho z długiem równym połowie PKB. Mozambik, Malawi, Madagaskar, Zambia, inne państwa nigdy nie spłacą swoich długów, nigdy nie miały ich spłacić.

Wraz z upadkiem ZSSR, Stany Zjednoczone stały się jedynym mocarstwem na świecie. Argument mówiący o obronie przed komunizmem stał się nie aktualny. Szybko zastąpiony go kilkoma innymi. Obecnie politycy USA usprawiedliwiają swoje działanie szerzeniem demokracji, wspólnego rynku, obalaniem krwawych dyktatur, utrzymywaniem porządku na świecie.

Nikt nie zastanawia się czy dany dyktator naprawdę miał coś na sumieniu, jak wspomniany wcześniej Manuel Noriega, którego prawdziwą winną był opór przeciw ingerencji USA w wewnętrzne sprawy jego kraju, czy ludzie na całym świecie tak naprawdę pragną demokracji, zwłaszcza w amerykańskim mało demokratycznym wydaniu.

Niestety to co słyszeliśmy o rozmaitych dyktatorach z telewizji czy gazet, w rzeczywistości jest tylko propagandą rządów krajów zachodu. Nie twierdzę że Saddam Hussein nie dopuścił się masakry na Kurdach na początku lat 80, ale przecież nie za to dwadzieścia lat później jego kraj został zaatakowany, a on sam skazany na karę śmierci. Turcja także dopuściła się rzezi na tym samym narodzie, w początkach lat 90- tych, ponieważ jest członkiem NATO i partnerem USA, nie spotkała ją z tego tytułu najmniejsza kara, a światowa opinia społeczna nie ma o tym fakcie najmniejszego pojęcia.

 

Wielu Historyków twierdzi iż era kolonializmu skończyła się w latach 60 - tych XX wieku. Teoretycznie takie rozumowanie jest słuszne. W praktyce kolonializm nadal istnieje zmienił się tylko i wyłącznie sposób zarządzania krajów najbogatszych krajami najbiedniejszymi. Został dostosowany do współczesnych wymogów opinii społecznej, organizacji humanitarnych i możliwości współczesnej ekonomii i bankowości.

Ogromne niespłacalne zadłużenie państw, które można nazwać współczesnymi wasalami, jest doskonałym narzędziem wywoływania skutecznej presji na władzę i ludność tych krajów.

Powoduje także niespotykane do tej pory nierówności w podziale światowego bogactwa. Szacuje się, że w 1870r., gdy kolonializm był u szczytu swego rozkwitu w Afryce, jak i w obu Amerykach, stosunek zamożności kolonii do państw kolonialnych wynosił 1:10. To znaczy, że kraje rozwinięte były 10-krotnie bogatsze od krajów nierozwiniętych. Ale już 90 lat później tj. w 1960r. stosunek ten wynosił 1:30.

Dzięki "pomocowej" działalności Banku Światowego w 1985 czyli po 25 latach stosunek ten zmienił się na 1:52, a w roku 1995 wynosił 1:73. Kraje najbiedniejsze ubożeją coraz szybciej i szybciej. Dowodzi to jasno że Bank Światowy albo nie potrafi pomagać i sytuacja ta jest od niego nie zależna, albo jest narzędziem służącym do pogłębiania i utrzymywania takiego podziału światowego bogactwa.

 

Stan pogłębiającej się dysproporcji jest niestety korzystny dla krajów rozwiniętych, dla korporacji, dla światowego przemysłu, inwestorów, w efekcie dla poszczególnych obywateli. Bieda innych zapewnia bogactwo drugim. Nie przerwany rozwój gospodarczy państw bogatych ma swoje podstawy w tanich surowcach, tanich produktach rolnych, taniej sile roboczej.

To wszystko pochodzi z trzeciego świata, to te kraje dostarczają, produkują i zadłużają się za nas. To dzięki nim przeciętny Amerykanin czy nawet Europejczyk tak naprawdę nie musi nic robić, ponieważ może liczyć na pomoc swojego państwa opiekuńczego, które to posiada znaczne środki zgromadzone z wyzysku krajów trzeciego świata. W Ameryce czy Europie pojęcie głodu jest czystą abstrakcją, które nie dotyka praktycznie nikogo, tymczasem na świecie, według ONZ i Portalu Starvation.net umiera z głodu codziennie ponad dwadzieścia cztery tysiące osób, a kolejne dwadzieścia pięć tysięcy w wyniku chorób bezpośrednio związanych z głodem. Szacuje się że zapewnienie każdemu człowiekowi na świecie dostępu do wody i urządzeń sanitarnych kosztowałoby 9 miliardów dolarów, dodatkowe 25 miliardów kosztowałoby zapewnienie podstawowej opieki zdrowotnej. Kolejne 6 miliardów dolarów pozwoliło by sfinansować podstawowego wykształcenia. Ł

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość Krolczan

Bardzo dobry filmik , po obejrzeniu go zwrócicie uwagę na to że śmierć prezydenta całkowicie w mediach wyniosła się na pierwszy temat co zatuszowało i wogólę się o tym nie mówi że polska oddała swoje złoża gazu amerykaną za 1% od ich zysku , to może kaczyński się na to nie zgadzał i wybrał kulkę , chciałbym żebyście to skomentowali moim zdaniem tu musiały iść łapówki jak cholera , a media tej sprawy nie śledzą i nie szukają jakiś konkretnych argumentów które by usprawiedliwiały taką decyzje sprzedaży , a pozatym czy był wogóle jakiś przetarg ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość dyczko0

W sprawie gazu mnie interesuje jedna sprawa dlaczego nie może zostać założone konsorcjum założone przez zagranicznego inwestora w kwestii know-how a reszta pozostaje w rękach spółki skarbu państwa. Inwestor dostaje jakiś tam procent zysków a reszta trafia do budżetu państwa, w kwestii gazu łupkowego są to setki miliardów złotych zysku oraz dla POLSKICH firm wydobywczych, transportowych itp. !! a rząd chce to sprzedać ?? Coś tu nie halo !! Nieobierając w słowach, takie coś mnie wkur***

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jesli chodzi o gaz, to lepiej dla Polski jest poczekac 10-20 lat, kiedy metoda wydobywcza ktora jest w rekach amerykanskich na pewno sie rozpowszechni, i bedzie rowniez dostepna dla rodzimych firm, a nigdzie sie nam nie spieszy, mamy zapewniony w miary tani gaz na ponad 20 lat z Rosji. Zasoby sa na tyle wielkie, ze moglibysmy byc druga Norwegia, kazdy kto zna choc troche ten kraj, wie jaki tam jest poziom zycia.

Co ciekawe, w tym filmie byly agent mowi, ze jedna z rzeczy, ktora amerykanie moga zazadac w zamian z dlugi jest wyslanie wojsk do jakiegos kraju, w interesie St. Zj. Przyjrzyjcie sie dokladnie, amerykanie maja tylko z nas zyski, doja ile wlezie. Wojska wyslane do Iraku, f16 sprzedane, maja tu tania sile robocza, koncesje na gaz wykupione za bezcen, nie chce sie nawet Obamie przyjechac do Polski, tyle miesiecy juz u rzadow i nie liczy sie z Polska. A co w zamian mamy?

Podobna maja byc zniosione wizy, czyzby? To poczytaj tutaj.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość firma44

Bardzo dobry filmik , po obejrzeniu go zwrócicie uwagę na to że śmierć prezydenta całkowicie w mediach wyniosła się na pierwszy temat co zatuszowało i wogólę się o tym nie mówi że polska oddała swoje złoża gazu amerykaną za 1% od ich zysku , to może kaczyński się na to nie zgadzał i wybrał kulkę , chciałbym żebyście to skomentowali moim zdaniem tu musiały iść łapówki jak cholera , a media tej sprawy nie śledzą i nie szukają jakiś konkretnych argumentów które by usprawiedliwiały taką decyzje sprzedaży , a pozatym czy był wogóle jakiś przetarg ?

 

Jeżeli chodzi o Amerykę, to Kaczyński zawsze zgadzał się na wszystko i bezwarunkowo. Pokazywał to niejednokrotnie. Zresztą z tego co pamiętam, to zginął w wypadku a nie od kulki.

 

Panowie, problemy energetyczne Polski to nie jest sprawa braku własnych zasobów lub braku technologii ich eksploatacji. To jest sprawa polityki i to nie polityki zagranicznej, tylko polityki wewnętrznej naszego kraju. Naszej władzy na rękę jest taki stan rzeczy jaki mamy obecnie, za wszelką cenę dążą do utrzymania status quo (zresztą  nie tylko naszej władzy, ale ogólnie tej całej ogólnoświatowej bandy, "elity" politycznej siedzącej w kieszeniach przeróżnych lobby, w tym naftowego). Polska na dzień dzisiejszy mogłaby być samowystarczalna jeżeli chodzi  o paliwa płynne (o gazie to nawet nie wspomnę). Kilka dni temu oglądałem film o polskim przedsiębiorcy, który opracował i opatentował technologię recyclingu tworzyw sztucznych: wytwarza z nich paliwo. Tutaj jest artykuł sprzed 6 lat o facecie  http://tworzywa.com.pl/Wiadomo%C5%9Bci/Benzyna-i-olej-nap%C4%99dowy-z-kubk%C3%B3w-po-jogurtach-22517.html   Niestety od kilku lat maszyny stoją nieużywane. W skutek polityki państwa i obłożenia produkowanego przez niego paliwa chorendalnym podatkiem akcyzowym, żadna rafineria nie chce tego od niego kupić. Na własne potrzeby produkować też nie może.  Ilość śmieci plastikowych w Polsce dość znacznie przekracza nasze roczne zapotrzebowanie na paliwa płynne... A klient opracował również technologię wytwarzania paliwa ze zużytych opon. Takich kwiatków mamy w Polsce dużo... Poszukajcie sobie na branżowych portalach ile podobnych technologii jest w Polsce opatentowanych. Wszystkie naruszają czyjeś interesy i  ze względów politycznych lądują w szufladach. Ja sporo o tym ostatnio czytałem (w branżowych publikacjach, a nie plotkarskich i sensacyjnych) i doszedłem do wniosku, że my nie musimy niczego wydobywać i sprowadzać  - nam się każe to robić. Paliwo nie musi kosztować tyle ile kosztuje - nam się każe żeby tyle kosztowało. UE nie zgodzi się żeby kosztowało mniej. To jest jedna wielka mafia...

 

Ciekawe linki:

http://www.polskieradio.pl/jedynka/ekoserwis/default.aspx?id=10320

http://opakowania.com.pl/Wiadomo%C5%9Bci/Problemy-z-benzyn%C4%85-wytwarzan%C4%85-z-tworzyw-27876.html

http://www.gartija.pl/art,fiskus-utrudnia-produkcje-paliw-z-plastiku,378

 

Wojska wyslane do Iraku, f16 sprzedane, maja tu tania sile robocza, koncesje na gaz wykupione za bezcen, nie chce sie nawet Obamie przyjechac do Polski, tyle miesiecy juz u rzadow i nie liczy sie z Polska. A co w zamian mamy?

Podobna maja byc zniosione wizy, czyzby? To poczytaj tutaj.

 

 

Nie czarujmy się, dla Amerykanów jesteśmy nikim. Większość Amerykanów nie wie nawet, że coś takiego istnieje. Wiem, bo  mieszkałem tam 1 rok. W NY i Chicago znają nas (i to wcale nie od tej dobrej strony, jak nam się powszechnie wmawia), ale jak poleciałem do Dallas i na lotnisku spytali się  mnie skąd jestem, to usłyszałem: "Polska? A w którym to jest stanie?" Dla Amerykanów liczy się tylko Ameryka i większość nie ma pojęcia, że jest coś jeszcze więcej na świecie.

 

Więc zamiast lizać po dupie Amerykę, lepiej dbać o dobre stosunki z Rosją, a nie wojować tak jak w ostatnich latach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość boban14

Przygladam się tej dyskusji, czytam i nie mogę powiedzieć żebym nie był takich działań świadomy.

Na lekcjach historii jak mówili że "kolonializm się zakończył w roku..." to coś mi się nie chciało wierzyć ze wszystkie państwa nagle porzuciły kurę znoszące złote jajka. Więc wymyślili inżynierię długu na skalę globalną.

Ponadto tak zachwycamy się zachodem i lansują media ten ich styl życia i wiadć teraz że niebezpodstawnie. Konsumpcjonizm i tylko konsumpcjonizm.

Kolega opowiadał mi o książce pt "Camora" (autora nie pamiętam) i właśnie w niej jest opisane jak światem rządzi mafia. Coś w tym jest. Usuwa się z życia politycznego niewygodne osoby. Swietnie obrazuje to film "13 dzielnica" który jak na ironię wczoraj oglądałem. Niemal idealna sytuacja, manipulacja, wywieranie presji i likwidowanie niewygodnych pionków. Swoją drogą nie jestem do końca przekonany o takim całkowitym przypadku śmierci naszego prezydenta-nie był wygodny dla Rosjan bo ciągle jątrzył sprawę Katynia, która dla Rosjan mogłaby być gwoździem do trumny z ekonomicznego punktu widzenia gdyby uznali sprawę Katynia. Poszłyby miliony pozwów o odzkodoawania itd.

A pomysł z zadłużaniem krajów wodać że sprawdza się doskonale. Nie tylko w przypadku osób prywatnych jak widać-reklamy typu swój kąt itp. Ktoś zadłużony jest jednocześnie zniewolony i nawet naród jak widać się temu nie przeciwstawi. NIe jestem pewien czy nasze pańswo również nie miało otrzymć pożyczki od BŚ.

 

Ivaho skąd masz takie informacje?? Poczytałbym sobie więcej takich informacji. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość firma44

Swoją drogą nie jestem do końca przekonany o takim całkowitym przypadku śmierci naszego prezydenta-nie był wygodny dla Rosjan bo ciągle jątrzył sprawę Katynia, która dla Rosjan mogłaby być gwoździem do trumny z ekonomicznego punktu widzenia gdyby uznali sprawę Katynia. Poszłyby miliony pozwów o odzkodoawania itd.

 

 

Nie znajduję żadnego logicznego uzasadnienia teorii zamachu na prezydenta Polski (ktokolwiek by nim nie był). Nie likwiduje się nikogo za "pokrzykiwanie i wymachiwanie szabelką",a prezydent RP tylko tyle może. Wybory powszechne sprawiają w społeczeństwie złudne wrażenie, że prezydent kreuje politykę kraju. Lektura Konstytucji pozbawia tych złudzeń. Zgodnie z nią to premier jest najważniejszą osobą w państwie, to on rządzi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mysle, ze kwestia ostatniej katastrofy lotniczej to oddzielny i dlugi temat, wiec nie robmy offtopa.

@Virlor jezeli material Cie zainteresowal, to tu jest pelny filmik z tym samym bohaterem ale o wiele wiecej szczegolow:

 

http://rapidshare.com/files/246672241/Spowiedz_agenta_-_Economic_Hit_Man_-_John_Perkins.part1.rar

http://rapidshare.com/files/246684512/Spowiedz_agenta_-_Economic_Hit_Man_-_John_Perkins.part2.rar

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To czym jest demokracja:) dla USA czytaj między wierszami i to nie odnosi się tylko do Ukrainy lecz do całego globu. Czytaj zielony tekst. 

Nasz roda zacytowany jest obezna z tematem jak nie jden Polak. 

 

Geostrategia Brzezinskiego kontra Rosja

4d86e4892a7661497b530d4daa003274_M.jpgfoto: prezydent.pl/CC
 

Zauważmy z jaką łatwością Brzeziński sieka Rosję na mniejsze, gotowe do pożarcia państewka, nie stanowiące żadnego zagrożenia dla amerykańskiej ekspansji imperialnej. Brzeziński niewątpliwie wyobraża sobie Rosję, która sprzeda swoje ogromne zasoby w petrodolarach i zrecyklinguje je w amerykańskich skarbcach by dalej wzbogacać skorumpowanych pasibrzuchów w Waszyngtonie i na Wall Street. Wyobraża sobie Rosję, która zrezygnuje ze swojej historycznej roli na świecie i nie będzie miała nic do powiedzenia w kształtowaniu globalnej polityki. Wyobraża sobie posłuszną Rosję, która pomoże zrealizować amerykańskie ambicje imperialne w Azji, nawet do tego stopnia, że zapłaci za kontrolowanie własnego narodu w imieniu amerykańskich oligarchów, producentów broni i magnatów naftowych. Poniżej cytat z Brzezińskiego podsumowujący cele Waszyngtonu na Ukrainie, w Rosji i innych miejscach. Jest odpowiednio zatytułowany, następującymi słowami i tłustym drukiem:

„BEZPIECZEŃSTWO MIĘDZYKONTYNENTALNE

„Definiowanie istoty i instytucjonalizacji formy trans-euroazjatyckiego systemu bezpieczeństwa może stać się ważną inicjatywą architektoniczną następnego stulecia. Rdzeniem nowych międzykontynentalnych struktur bezpieczeństwa może być stały komitet składający się z głównych potęg Eurazji, z Ameryką, Europą, Chinami, Japonią, skonfederowaną Rosją i Indiami, wspólnie zajmującymi się kwestiami kluczowymi dla stabilności Eurazji. Pojawienie się takiego międzykontynentalnego systemu umożliwi stopniowe zwolnienie Ameryki od niektórych brzemion, choć utrwali poza pokolenie jej decydującą rolę jako arbitra Eurazji. Geostrategiczny sukces w tym przedsięwzięciu będzie stosownym dziedzictwem roli Ameryki jako pierwszego i jedynego światowego supermocarstwaâ€. - Zbigniew Brzezinski, “Geostrategia dla Eurazji†[A Geostrategy for Eurasia], Foreign Affairs

Teraz tłumaczenie: Stany Zjednoczone będą kontrolować świat, wysyłać wichrzycieli i eliminować potencjalne zagrożenia wszędzie gdzie je znajdą. Narzucą dogmaty neoliberalne (oszczędności, prywatyzacja, korekty strukturalne, reformy antypracownicze itd.) kompleksowo i na wszystkich uczestników. Również, drobni partnerzy - „Europa, Chiny, Japonia, skonfederowana Rosja i Indie†- będą musiały za.pewnić bezpieczeństwo własnym narodom na własny koszt w celu „zwolnienia Ameryki od niektórych z jej ciężarówâ€.

Ł

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.



×