Jump to content

PARTNER GŁÓWNY:

hyip monitor

PARTNERZY
STRATEGICZNI:

AdBlock wykryty!

 

sketch-logo.png

 

Funkcjonowanie naszej strony internetowej jest możliwe dzięki wyświetlaniu reklam online naszym czytelnikom. Staramy się, aby nie były one liczne ani przedstawiane w sposób agresywny. 

Prosimy więc o wyłączenie dodatku typu AdBlock dla strony hyipforum.pl :)

 

Reklama




pepperoniss

Moderatorzy
  • Content count

    15783
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3776 Excellent

About pepperoniss

  • Rank
    Strażnik regulaminu

Informacje o profilu

  • płeć
    Male

Recent Profile Visitors

16543 profile views
  1. Nie rozumiemy się Zakładać sprawę moga też i Polacy. Problemem jest prawo prywatne miedzynarodowe. Zgodnie z nim strony umowy mogą w zasadzie dowolnie umówić sie na właściwość sądu i właściwe do rozstrzygnięcia sprawy prawo. O ile mnie pamięć nie myli to w przypadku OMEGI strony umówiły się na właściwość sądów Zjednoczonych Emiratów Arabskich i ichnie prawo. Głowy za to co prawda sobie urwać nie dam ale na 101,5% na pewno właściwym sądem nie jest sąd polski ani właściwym prawem nie jest prawo polskie. Skierowanie sprawy przeciwko OMEDZE do polskiego sądu jest więc z góry skazane na odrzucenie pozwu. Chyba, że powód wykaże, że w sprawie był konsumentem w rozumieniu polskich i europejskich przepisów konsumenckich. Wówczas właściwym może być sąd polski ale właściwym prawem nadal bedzie prawo ZEA. Dlaczego? Jeśli świadomie wchodzileś w progam i liczyłeś się (a w zasadzie powininieś się liczyć) z ryzykiem związanym z inwestycją w taki projekt to czego chciałbyś się od OMEGI domagać? Podobnie jaki widzisz sens dochodzenia roszczeń w sytuacji gdy szanse na odzyskanie choćby złotówki są minimalne a by uzyskać orzeczenie musisz wydać kolejne, niemałe pieniądze? W to, że jakieś kancelarie prawne za drobną opłatą wniesiona z góry chętnie się zajmą sprawą to ja nie mam żadnych wątpliwości. Taka ich rola. Klien chce dochodzić kasy od kogoś to kancelaria stara mu się tym pomóc... Tyle, ze twierdzenie o dużej szansie odzyskania kasy jest absurdalnie abstrakcyjne. Wynika to z bardzo prostej analizy: 1) Środki wpływające do OMEGI przeznaczane były na: prowizje dla zaganiaczy, promocję, ewenty, itp... wystawne życie twórców projektu... Ergo... Środków w systemie ubywało... 2) OMEGA nie prowadziła żadnej działalności zarobkowej, jedyne co robiła to przyjmowała depozytty i wypłacała profity... Ergo... W systemie w którym środków ubywa i nie ma żadnych zewnętrznych źródeł wpływów nie jest możliwe nie tylko wywiązanie się ze zobowiązań wobec uczestników systemu ale nawet zwrot dokonanych depozytów; po prosty pieniędzy jest mniej niż do systemu wpłacono... Teraz Proste Pytanie.... Po co twórcy projektu stworzyli i promowali projekt, który z założenia uniemożliwiał wywiązanie się z obietnic wobec deponentów? Odpowiedź - choć prosta - niekoniecznie jest oczywista dla osób, które nie interesują się hyipami czy ponziakami. Otóż, po to oszuści organizują oszustwo żeby wyzuć z posiadania pieniędzy oszukiwanych. Inaczej rzecz ujmując, robią to po to by w momencie kiedy jest w ich posidaniu najwięcej kasy najnormalniej w świecie przeznaczyć ją wyłącznie na swoje potrzeby wymyslając najbardziej niestworzone albo najbardziej oczywiste powody dla których tren rzekomy biznes bez ryzyka nie wypalił... Po to też wymyślono zagraniczne jursysdykcje, VPNy, regulaminy, bajki i inne cuda na kiju. Po to by utrudnić jakiekolwiek dochodzenie kasy od nich a nawet utrudnić lub uniemożliwić wyśledzenie zderfraudowanych środków... Stąd ZEA, Ukraina... VPN... Hm... Zdradzisz mi tajemnicę dlaczego uważasz, że można Nafalskiemu wierzyć? Może uważasz, że podawane przez niego przyczyny krachu OMEGI są prawdziwe? A może też prawdziwe były bajeczki o reklamodawcach, barberach z Portugalii czy badaniach rynku i optymalizacjach podatkowych i krociowych zarobkach z tego tytułu? Czas chyba jednak wrócić na Ziemię... Owszem... Jest szansa... Tyle, że nie od jakichś tam liderów ale od osoby, która spełnia łącznie co najmniej te 2 warunki: jest wypłacalna, w wyniku jej działań poniosłeś szkodę. W praktyce oznacza to, że skutecznie z roszczeniem możesz zwrócić się najczęściej do Towjego bezpośredniego polecającego, który świadomie wprowadził Cię w błąd co do istoty projektu i osób, które mu w tym bezpośrednio - i także świadomie - pomagały.... I teraz odpowiedz sobie na pytanie o mitczny pozew zbiorowy.... Jeśli masz takiego potencjalnie wypłacalnego "złoczyńcę", któremu jesteś w stanie wykazać, że zrobił Cię w bambuko to jaki masz interes w tym by roszczeń od niego dochodzić wespół z innymi, których też zrobił w bambuko... IMHO, to kompletnie irracjonalne... Zakładając bowiem, że nie zaganiacz ów nie ma nieograniczonych zasobów finansowych to oczywistym jest, że obowiązuje zasada: kto pierwszy ten lepszy.... Drugą kwestią w przypadku dochodzenia roszczeń od zaganiaczy jest to, że generalnie nie nadają się one do pozwu zbiorowego. A to z tego powodu, że najczęściej okoliczności faktyczne zainwestowania w projekt nie będą tożsame. Najczęściej bowiem każdy z inwestorów w inny sposób, i w innych okolicznościach został przekonany do inwestycji...
  2. Pewnie nie składał nikt ponieważ ta sprawa nie nadaje się w ogóle do pozwu zbiorowego ale Polska to - ciągle - wolny kraj i jesli się znajdzie grupa, która zechce pozew zbiorowy złożyć to go złoży mimo, że jest to skazane na niepowodzenie. Inna sprawa, że - w mojej ocenie - jakikolwiek pozowanie OMEGI przed polski sąd. O ile mnie bowiem pamięć nie myli to strony umowy zastrzegły sobie niepolską jurysdykcję sądową to także niepolskie prawo. Zresztą, mniejsza z tym... Firma ta nie posiada w Polsce żadnego majątku. Więc nawet uzyskanie jakiegokolwiek wyroku zasądzającego cokolwiek od spółki nic realnie nie da. Co najwyżej będzie można się cieszyć z wyroku... Pomijam już to, że w OMEGA - wbrew twierdzeniom niektórych promująych ją forumowiczów - jasno pokazywała, że jej oferta nie jest dla Polaków bądź też mieszkających w Polsce a poza tym, że jest B2B a nie B2C... I choć możliwe jest wykazanie, że był to pic na wodę i przykrywka jeno to dowód na to musi przeprowadzić powód a nie bronić się przed nim OMEGA. Tu trzeba zrozumieć jedną rzecz. Nie po to oszuści organizowali oszustwo by zwracać oszukanym to na co ich oszukali. Szczególnie, że część z nich została przejedzona na lansowanie się i promowanie piramidy i światowego życia a pozostała część dobrze ukryta przed oczami gawiedzi...
  3. korwin bzdury pisze

    Właśnie! Ale jeszcze większym absurdem jest danie im czynnego prawa wyborczego skoro nic albo prawie nic o władaniu państwem nie wiedzą... Stąd też nie postuluję wprowadzenia przedmiotu w reżimowych szkołach ale rezygnację z dawania laikom czynnego prawa wyborczego... Owszem, jest nid do spełnienia jesli za aksjomat przyjmie się posiadanie czynnego prawa wyborczego... Ale jest jak najbardziej rozsądnym argumentem przemawiającym za rezygnacją z powszechnego czynnego prawa wyborczego i... likwidacją demokracji... Hm... Tyle, że to bez żadnego znaczenia jest... Ignorant pozostaje ignorantem bez względu na to czy jest swej ignorancji świadomy i dlatego nie chce w procesie wyborczym uczestniczyć czy też nie uczestniczy zlenistwa. Problem bowiem leży nie w tych leniwych i świadomych swej ignorancji lecz w tych nieświadomych lub wirzących w demokratyczne baajeczki i latających na wybory z prawem do 2 krzyzyków na kilka lat.... Zagrożeniem dla Państwa jako takiego są ci uczestniczący w wyborach, ponieważ zagrożeniem dla państwa - a przynajmniej jego jakości - jest demokracja i czynne prawo wyborcze... Jasne! Tyle, że to oznacza kompletnie iluzoryczny wpływ na cokolwiek i samo w sobie przemnawia za otagowaniem tematu wyborów tagami #zostanwdomu #siedznadupie #szkodaczasu. Ależ pełna zgoda! Nie tylko, że nie ma potrzeby to byłoby to wręcz szkodliwe... Dziwne, że braky tej potrzeby oraz szkodliwości nie dostrzega się w wyborach władz o znacznie większych kompetencjach niż dowódca wojskowy... Precyzyjniej rzecz ujmując: iluzoryczny, hipotetyczny, pośredni i nierealny wpływ... Tyle, i podkreślę to po raz klejny, nie w tym jest największy problem... Żaden sposób wyłaniania władzy nie jest idealny i żaden nie gwarantuje 100% pewności, że władcy (rządzący) są najlepsi z możliwych. Podobnie jest też w innych kwestiach i branżach. Skończenie najbardziej prestizowej uczelni z najlepszymi nawet wynikami nie gwarantuje, że absolwent jest najlepszum z najlepszych. Niemniej jednak jakoś instynktownie czujemy, że np. lekarz po prestiżowej uczelni jest bardziej predysponowany do leczenia niżli lekarz po podrzędnej uczelni z egzotycznego kraju. Za jeszcze mniej predysponowanego do leczenia uznamy felczera a chyba do nikomu głowy nie przyjedzie zznanie za odpowiednią soobę do tego, tylko z tego powodu, że interesuje się tematyką zdrowotną czy medycyną a nawrt genialnie korzysta d pomocy dr. google.... No właśnie! Więc po co utrzymywać fikcję i najzwyczajniej w świecie wciskać okupowanym kit... O tym, że rząd to okupant i bez zwględu na to skąd pochodzi jesli zechce to zrobi kiety chce i co chce doskonale można się przekonać w obecnych czasach... Któżby bowiem jeszcze miesiąc temu pomyślał, że jeden ludek - Minister Zdrowia - może w zasadzie bez żadnych ograniczeń ograniczać całą masę zdawałoby się z całej gadki praw i wolności uznawanych za podstawowe... Pstryk, i #siedznadupie. Pstryk i #mikromszadlapieciu. Pstryk i #mandatzabrakparagonu.... Żeby sprawa była jasna... Nie wnikam w to czy obecne ograniczenia są konieczne czy też nie. Chcę jedynie pokazać, że każda władza - nieważne skąd czy od kogo pochodzi - i nieważne jakie hasła ma na ustach czy koszulkach, czy jest OTUA czy anty-OTUA - wg własnego uznania jeśli zechce to w każdej chwili ograniczy prawa i wolności... Powód zawsze się znajdzie... A ja jestem przekonany, że większe pole i prawdopodobieństwo w nadużyciu i wprowadzeniu zbędnych ograniczeń pochodzi ze steony władz pochodzących z elekcji albowiem - po pierwsze - w przeciwieństwie do tych nielekcyjnych muszą zabiegać o kolejną elekcję. Po drugie - dlatego, że już samo widmo utraty władzy w wyniku zbliżającej się elekcji może prowadzić do chęci wykorzystania - np. przez Ministra Zdrowia - swoich kompetencji prowadzących do pozostania przy władzy.... Stawiam czapkę orzechów, że na wybory prezydenckie poczekamy szmat czasu... Najśmieszniejsze w tym wszyskim jest to, że opozycja sama na siebie styrczek wiąże... Opozycja spod znaku OTUA dobrowolnie, sama krzyczy do rządu "OGRANICZCIE NASZE PRAWA!"; "MY CHCEMY STANU WYJĄTKOWEGO!". Naiwniacy nie są w stanie dostrzec majstersztyku w jaki są rozgrywani przez Kaczyńskiego i Jego ekpię... Nie ma bowiem chyba żadnej wątpliwości, że nadejdzie taka wiekopomna chwila, że rząd spełni życzenia opozycji OTUA... I wprowadzi któryś ze stanów wyjątkowych.... IMHO, trzeba być wyjątkowo naiwnym by nie dostrzec, że skoro nawet Igrzyska, UEFY, ligi i inne bzdety przesuwanae są na daleko, daleko... Gdy Minister Zdrowia pozwaala chodzić do kościółka pięciu wiernym i celebransowi. Gdy ten sam minister za zbyt wielkie zgromadzenie uznaje spotaknie 3 niespokrewnionych osób.... Właśnie, wyjątkowo naiwnym by zakładać, że Kaczyński zaryzykuje przeprowadzenie na siłę wyborów w maju... I to nie ze względu na jakieś hipotetyczne zagrożenie epiedemiologiczne... Tylko z tego względu, że wprowadzenie stanu wyjątkowego daje pewność pozostania na prezydenckim stolcu PAD nawet przez ponad 90 + 60 + 90 = 250 dni... tak długo jak długo rząd będzie dostrzegał potrzebę utrzymywania stanu wyjątkowego. A ja mnie mam żadnej wątpliwości, że tak jak teraz rząd kwiczy, że nie ma podstaw do wprowadzenia stanu wyjątkowego tak po jego wprowadzenii będzie kwiczał, że brak jest podstaw do jego
  4. korwin bzdury pisze

    Ależ wręcz przeciwnie. Praktycznie żaden z nich nie terminował i nie uczył się władania Państwem - w przeciwieństwie np. do następców tronu, którzy od urodzenia głównie tego się uczyli. Tu nie chodzi o to czy ktoś się interesuje czy nie interesuje funkcjonowaniem państwa. Tylko o o predyspozycje i wiedzę do rządzenia nim. Hm... Równie przewrotnie - i równie gołosłownie - mogę powiedzieć, że ta połowa nie chodząca na wybory to ta świadoma część tzw. społeczeństwa. Z faktu bowiem, że ktoś nie chodzi na wybory i nie bierze w nich udziału nie sposób wyinterpretować, że krnąbrnego wyborcę nie interesuje jak funkcjonuje państwo. Ja na ten przykład - o czym chyba już kilka razy na forum pisałem - kompletnie nie potrzebuję czynnego prawa wyborczego, i gdy będziecie uchwalać nową konstytucję śmiało możecie napisać, że czynne prawo wyborcze przysługuje wszyskim z wyjątkiem @pepperoniss i jego potomnych Dla mnie to "prawo" to w istocie największe kłamstwo i obłuda demokracji... Dziś doskonale to widać. Rząd wprowadza - i to nawet bez wprowadzenia stanu wyjątkowego - kolejne ograniczenia, kolejnych praw nikogo nie pytając się o zgodę. Słusznie zresztą - taka bowiem rola rządu Natmiast ogłupianiem okupowanego przez rządy ludu jest wmawianie mu, że akt wyborczy w postaci dwu krzyżyków na dwu kartkach papieru w wyborach parlamenarnych i jednego krzyżyka na jednej kartce w prezydenckich - raz na 4 lub 5 lat to jakiś rzeczywisty powód do legitymizowania czterach-pięcu lat w zasadzie nieograniczonej władzy okupanta. ale przede wszyskim jakikolwiek realny wpływ wyborcy na rządzących. Osobiście od lat szerokim łukiem omijam komisje wyborcze w centralnych wyborach. Szkoda mojego czasu na to by brać udział w hucpie legitymizowania czy to władzi PiS, czy to PO czy też potomków PZPR lub innych czerwonych... Ja mam inny mechanizm wyborczy - póki jakiś demokratyczny rząd mi go nie zabierze. Otóż póki co mam takie prawa i wolności jak prawo do swobodnego wyrażania opinii oraz prawo do swobodnego przemieszczania się. Co ciekawe ten mechanizm wcale nie musi być związany z demokracją. W każdym bądź razie jeśli któryś z okupacyjnych rządów - czy to demokratyczny czy to niedemokratyczny - przegnie pałę (a ten z PiS już jest dość blisko przegięcia) to mogę sobie spakować manatki, przejść na drugą stronę granicy czeskkiej, niemieckiej albo polecieć do Meksyku i mieć w nosie ukazy okupacyjnego rządu... Oczywiście tak długo aż rząd pod którego okupację się oddam też nie przegnie pały Kartka papieru i krzyżyk do tego nie jest mi w żaden sposób potrzebny... Jasne.... Z punktu widzenia polityka i partii... Ale jaki sens tego jest z punktu widzenia Państwa? Ja go nie widzę... Podobnie jak nie widzę by te same państwa trąbiące o sile i wartości demokracji samej w sobie widziały potrzebę w decydowaniu przez ignorantów w innych istotnych kwestiach. Ot, np. ws. wojska. Jakoś nikt nie domaga się wprowadzania powszechnych wyborów na dowódców czy sztabowców. Ba, nawet wyborów wśród samego wojska - w ramach żołnierskiej korporacji zawodowej Chyba nawet w Rosji sowieckiej kolektyw dowódców sobie nie wybierał
  5. korwin bzdury pisze

    Hm... Nie przypuszczam... Bowiem idiotycznym zdaje się sam zamysł rozważania czy ktoś jest idiotą w demokracji. Idiotą się jest albo nie jest niezależnie od tego czy wokół panuje demokracja, teokracja, monarchia absolutna czy jakikolwiek inny ustrój polityczny. Natomiast teza, czy też ocena dekokrajcji wyartykułowana przez Korwina zdaje się być nie pozbawiona racji. No, może w nieco złagodzonej formie.... Bo to nie tyle chodzi o to czy większość tzw. społeczeństwa jest idiotami - bo raczej nie jest - ale o to, że większość społeczeństwa - co zresztą zupełnie naturalne - nie ma kompletnie żdnego pojęcia o funkcjonowaniu państwa, o funkcjonowaniu gospodarki, o obronności, o polityce międzynarowej, itd. itp. Jaki więc jest snes oddawana ignorantom prawa głosu? Natomiast większość tzw. społeczeństwa zwykle woli oczekiwać aż państwo mu coś da. Najlepiej za nicnierobienie. Nic więc dziwnego, że często do władzy dochodzą populiści, którzy umiejętnie naobiecują... A, że Korwinowi wydaje się, że tylko idiota może nie wiedzieć, że by państwo coś dało to pierwej musi coś zabrać i to zabrać znacznie więcej - to jego przekonanie. Hm... Jak się tak nad tym zastanowić to coś w tym też jest Mnie jednak do demokracji nie przekonuje już to, że o losach państwa i jego polityce wewnętrznej i zewnętrznej decyduje kucharka*. I nie ma żadnego znaczenia czy jest ona idiotką czy nie. PS. Nie mam nic do kucharek. Równie dobrze mogłem napisać: kierowca, adwokat, inzynier budownictwa czy profesor filozofii...
  6. Hm.... To nie jest miejsce na reklamy rozlieczeń podatkowych. Do tego oferowane przez kompletnych nonamów, nie prowadzących żadnej działalności w tym zakresie, o zupełnie nieznanej reputacji a raczej o reputacji o której świadczy kłamstwo pochodzące ze strony nastawione na nagonienienie i przestraszenie klienta... Owszem, dochody z nieujawnionych źródeł opodatkowane są stawką 75% ale nie ma od nich odsetek. Jednak skutkiem nierozliczenia dochodów osiągniętych z Mintos nie jest uznaie ich za dochody z nieuawnionych źródeł lecz opodatwanie ich w razie wykrycia zgodnie ze stawką wraz z odsetkami. Niemniej zalecam rozliczenie się z tych dochodów z polskim fiskusem. Jeśli ktoś nie potrafi zrobić tego samodzielnie mimo wszysko zamiast korzystać z ofert ftakich firm krzaków radziłbym udać się do biura rachunkowego lub doradcy podatkowego. Nawet jeśli się pomyką mają OC.
  7. korwin bzdury pisze

    Sęk w tym, że w zasadzie i tak to tak działa i - podobnie jak przy praktycznie wszyskich przestępstwach - organy ścigania nic lub niewiele zrobią. A zgłaszają najczęściej rodzice - co jest dość naturalne. Problem we wnioskowości ścigania leży w czym innym. Otóż jeżlei przestępstwo jest wnioskowe z orskarżenia publicznego to bez wniosku uprawnionego podmiotu prokuratura działać po prostu nie może. A gdy wniosek jest niepotrzebny to Prokuratura bądź policja wpycha się wszędzie - zresztą pod groźbą kary za składanie fałszywych zeznań także dla pokrzywdzonych (oczywiście nie dotyczy to dzieci). Wbrew pozorom katalog przestępstw wnioskowych jest szeroki i obejmuje m.in.: narażenie na niebezpieczeństwo (art. 160 § 5 k.k.), narażenie na zarażenie (art. 161 § 3 k.k.), wypadek, jeżeli pokrzywdzonym jest wyłącznie osoba najbliższa (art. 177 § 3 k.k.), groźba karalna (art. 190 § 2 k.k.), uporczywe nękanie (art. 190a § 4 k.k.), zmuszanie (art. 191 § 3 k.k.), utrwalanie wizerunku nagiej osoby bez jej zgody (art. 191a § 2 k.k.), zabieg leczniczy bez zgody (art. 192 § 2 k.k.), uchylanie się od alimentów (art. 209 § 2 k.k.), tajemnica służbowa (art. 266 § 3 k.k.), nielegalne uzyskanie informacji (art. 267 §5 k.k.), niszczenie informacji (art. 268 §4 k.k.), szkoda w bazach danych (art. 268a §3 k.k.), kradzież, jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa (art. 278 §4 k.k.), kradzież z włamaniem, jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa (art. 279 §2 k.k.), przywłaszczenie, jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa (art. 284 §4 k.k.), kradzież impulsów telefonicznych, jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa (art. 285 §2 k.k.), oszustwo, jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa (art. 286 §4 k.k.), oszustwo komputerowe, jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa (art. 287 §3 k.k.), naruszenie integralności rzeczy (art. 288 §4 k.k.), zabór pojazdu, jeżeli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa (art. 289 §5 k.k.), nadużycie zaufania, jeżeli pokrzywdzonym nie jest Skarb Państwa (art. 296 §4a k.k.), niezaspokojenie roszczeń wierzyciela, jeżeli pokrzywdzonym nie jest Skarb Państwa (art. 300 §4 k.k.), nierzetelna dokumentacja, jeżeli pokrzywdzonym nie jest Skarb Państwa (art. 303 §4 k.k.). Do niedawne w katalogu tym był też gwałt. Dziś, pokrzywdzona a nawet domniemana pokrzywdzona musi - chcąc nie chcąc - poddać procedurom. Nie zawsze interes społeczny należy przedkładać nad interes pokrzywdzonego. W każdym z wymienionych wyżej przypadków ustawodawca uznał, że to jednak pokrzywdzony ma prawo decydować czy che ścigania. A przecież w dosłownie każdym z tych przypadków można powiedzieć, jeśli zbója, to go to może rozbestwić i znajdzie sobie kolejną ofiarę. Ja uważam, że Państwo powinno być jak najmniej a przede wszyskim, że w kwestiach dotyczących dzieci zawsze należy dać pierwszeństwo rodzicom a Państwo powinno w te stosnki ingerować wyłącznie wtedy gdy jest to absolutnie niezbędne dla ochrony dziecka. A co do poseł Lichockiej... Sęk w tym, że ranga wydarzenia i jego istotność nie jest taka by mi się chciało doszukiwać czy sytuacja została nieprawidłowo zinterpretowana czy też pani poseł zachowała się po chamsku... Szczególnie, że jeśli był to gest intencjonalny to pewnie ma też swoje źródło i było to reakcją na coś co się zadziało po stronie opozycji, do których miałby ten gest być kierowany albo miał na celu wyrażenie jakiejś opinii właśnie w odniesieniu do opozycji. Owszem, przy tej narracji i takim rozumieniu - w chamski sposób. I temat winien skończyć się w Komisji Etyki a nie zajmować czołówki gazet przez kilka dni. A sam gest - jeśli nim był - w żadnym razie niewiele wpłynie na rzeczywistość. Ani pani poseł nie ubędzie znaczącej ilości wyborców, bo z nich wielu dokładnie to myśli o opozycji co ponoć pokazała pani poseł a trudno oczekiwać by wyborcy opozycji z powody tego gestu zrezygnowali z głosowania na Lichocką... To i tak nie była ich poseł...
  8. korwin bzdury pisze

    I tu dotykamy sedna... Nie musimy, i pewnie w wielu kwestiach nie będziemy się z Korwinem zgadzać. Ba, w wielu przypadkach - jak pisałem - możemy stawiane przez niego tezy uznać za staromodne, obrazoburcze, skandaliczne, nieodpowiadające duchowi czasu. Nie zamierzam bronić jego tez co do lekkiej i nie lekkiej pedofilii, bo akurat w tym zakresie kompletnie się z jego zaptrywaniem nie zgadzam. Niemniej w powoływanych przez Ciebie tekstach - zresztą mi znanych i jak słusznie zauważyłeś pochodzących z najbardziej wiarygodnego w kwestii Korwina źródła - nadal nie mogę dostrzec jakichkolwiek form zachwalania choćby tej lekkiej pedofilii - cokolwiek miałoby to znaczyć. Natomiast w znacznej mierze zgadzam się z Korwinem, że nie zawsze robienie wokół dziecka szumu jest dobrym rozwiązaniem a w 100% w tym, że decyzja winna zawsze w przypadku kwestii obyczajowych należeć do rodziców i z tego powodu ściganie powinno następować z oskarżenia publicznego ale wyłącznie na ich wniosek. Niestety, polski proces karny - nawet z przyjanym pokojem do przesłuchiwania dzieci i zasadzie jednego tylko przesłuchania - przyjazny nie jest. Szczegónie w tych mniejszych ośrodkach... Własnie! A dla mnie nie i wcale nie jestem w stanie tak jednoznacznie ocenić tego co tam zaszło aczkolwiek możesz mieć rację. Nie wiem jednak czy to co Ty nazywasz wulgarnym gestem nie jest żadnym gestem a właśnie zwykłym przetarciem oka. Nie znam Pani poseł i nie wiem czy nie jest to w jej zwyczaju. A w mojej niepewności utwierdza mnie to co rzekła mi moja żona gdy jej ten filmik z Sejmu pokazałem. Nie wiedząc nic o zamieszaniu z panią poseł stwierdziła, że jak to co zrobiła... Oko przetarła sobie. A gdy jej powiedziałem i pokazałem, że oceniane jest to jako wulgarny gest to była mocno zaskoczona taką oceną. Eksperyment powtórzyłem jeszcze z kilkoma osobami. I najciekawsze jest to, że nikt, kto nie słyszał wcześniej o awanturze wokół pani poseł i jej rzekomego gestu na neutralne pytanie "co widzisz na tym filmie?" tego kestu się nie dopatrzył. Natomiast zauważyli go wszyscy - co do jednego - którzy widzieli zdjęcia w necie, prasie, telewizji... Pewnie socjolodzy mieliby coś do powiedzenia na ten temat. Ja socjologiem nie jestem więc uznaję, że dla mnie wcale ta kwestia nie jest aż tak jednoznaczna jak się niektórym - w tym Tobie wydaje. I pewnie przy swych zdaniach zostaniemy. Niemniej, bez względu na to czy był to czy nie był wulgarny gest to ranga jaką nadano temu zdarzeniu w anturządowych mediach jest skandaliczna i wpisuje się działania manipulacyjne. Żadne chamskie zachowanie wybrańców narodu ani z jednej ani z drugiej strony sceny politycznej nie uzasadnia robienia z niego tematu dnia... PS. Tak na marginesie moja małżonka stwierziła po tej rzekomej aferze z Lichocką, że ja wiele razy dziennie, w różnych okolicznościach wykonuję podobny gest i powinna się na mnie ograżać kilka razy dziennie o moich znajomych nie wspominając. Nie bardzo wiedziałem o co chodzi. No i dowiedziałem się, że tak długo jak mnie zna to okulary poprawiam zawsze środkowym palcem. I to prawej, jak i lewej ręki - w zależności, którą mam pod ręką... I nikt, nigdzie i nigdy nie odebrał tego jako wulgarnego gestu albo... odebrał i nic nie powiedział... Teraz zacząłem się pilnować, choć nie wiem z jakim skutkiem. W końcu to wieloletni odruch jest... Zapewniam jednak, że bez żadnych podtekstów...
  9. korwin bzdury pisze

    Ten mechanizm maniulacji świetnie widać na przykładzie 2 scen... Żurek i Lichocka... Oba były szeroko komentowane... Podobnie jak sen PAD na posiedzeniu Sejmu w sprawie koronawirusa... oraz kilka lat wcześniej w czasie debaty na temat polityki zagranicznej w roku 2016... Wszyskie te "matriały" łączy to, że są to kadry wyrwane z nagrania i nie mają kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością. Podobnie jak stworzona wokół nich narracja... Tyle, że media owe kadry - identycznie jak oko.press w kwestii Korwina - przedstawiają je jako "fakty" i do tych "faktów" odnoszą komentarze. Gdyby jednak pokazać pełen, niewyrwany z kontekstu materiał - nie możnaby od tych "faktów" się odnosić, bo... Niesposób byłoby je zauważyć... Takie to bowiem "fakty" są... Innym szczytem przeinaczania rzczywistości - tym razem w kontekście korwina - jest zarzucanie Mu popierania hitleryzmu tylko z tego powodu, że jasno przedstawia fakt, że w okupowanej Polsce podatki za Hitlera były niższe niż są obecnie albo twierdzenie, że nie ma dowodu, że Hitler wiedział o Holokauście. Podobnie jak okrzrzyknięcie chyba najmocniejszej krytyki centralnego sterowania z Bruseli poprzez stworzenie unijnego wzoru biletu. Zaprawdę trudno dopatrzyć się w okrzyku "Ein Reich, ein Volk, ein Ticket" pochwalania nazizmu skoro z treści wypowiedzi jasno wynika, że za nieopuszczalne Korwin uważa takie wkraczanie przez Unię w tak prozaiczne kweste jak bilety przewoźników na - w jego ocenie - życzenie i interesie Niemiec. I o ile kwestia podatków w okupowanej Polsce i dowód na wiedzę hitlera o holokałście jest kwestią faktów o tyle nagonka po "Ein Reich, ein Volk, ein Ticket" jest już jawną manipulacją i odwróceniem kota ogonem. I gdybym był Stanisławem michalkiewiczem pewnie stworzyłbym jakąś prawdopodbną teorię spiskową wyjaśniającą dlaczego tak się dzieje. Ale nie jestem. Więc domysy pozostawiam czytelnikom
  10. korwin bzdury pisze

    Oko.press słynie z sędziowskiego OTUA i odwracania kota ogonem. Jak widać nie inczej jest i w tym przypadku. Z wyrwanych kontekstu - co w przypadku Korwina jest typowe nie tylko w tym "medium" - tworzy się fake news o zachwalaniu pedofilii nawet wówczs gdy użyte jako "dowody" cytaty nie dają się pod pojęcie zahcwalania podciągnąć. I nawet wówczas gdy nieprzychylna Korwinowi prouratura nie dopatrzyła się zarzucanych mu przez oko.press czynów... Z Korwinem można się nie zgadzać, wszak nie ma takiego obowiązku. Można nawet jego wypowiedzi uznawać za obrzydliwe, niekultralne czy wręcz szkodliwe. Niemniej jawne manipulowanie ich treścą jest równie obrzydliwe. To ostatnie dotyczy też innych mediów, które na swój strój wyciągają z kontekstu lub umieszczają w niewłaściwym kontekście twierdzenia swoich interlokutorów. W tym zarówno TVP i TVN.
  11. LYONESS

    UOKiK nie wydaje wyroków tylko decyzję. Decyzja jest stosunkowo świeża. Tuyaj do poczytania https://decyzje.uokik.gov.pl/bp/dec_prez.nsf/43104c28a7a1be23c1257eac006d8dd4/a3d5dfd51a99aed2c12584fc002e185e/$FILE/30.12.2019 Lyoness decyzja wersja jawna.pdf Na 99,99% jeszcze nie jest prawomocna, bo zapewne firma się od niej odwołała. Z powództwem cywilnym miałeś i masz prawo wystapić samodzielnie. Nikt za Ciebie tego nie zrobi, chyba, że LYONESS dobrowolnie wykona decyzję w zakresie zwrotu na zasadach określonych w decyzji. Nie liczyłbym jednak na to. Możesz wystapić z roszczeniem do firmy a jeśli odmówi wypłaty - do sądu. Z tym, że łatwiej będzie po uprawomocnieniu się decyzji UOKiK, bo wówczas nie będziesz musiał udowadniać, że LYONESS w swych działaniach stosował niedozwolone praktyki rynkowe. Sąd będzie w tym zakresie związany decyzją. Jednak czekanie ma kilka wad. Pierwsza to taka, że uprawomocnienie może nie nastapić, jesli Sąd nie zgodzi się z UOKiK i LYONESS sprawę wygra. Natomiast jeśli przegra w I instancji przed Sądem Okręgowym w Warszawie, o jeszcze służy stronie apelacja do Sądu Apelacyjnego. A to może potrwać lata. A w miedzyczasie Twoej roszczenie może się przedawnić. Zalecałbym wzięcie kopii decyzji w łapę wraz z dowodami dokonanych wpłat i wszyskim co się wiąże z LYONES i poczłapanie do papugi. Forum jest świetnym miejscem do dyskusji ale już niekoniecznie do szukania pomocy prawnej.
  12. korwin bzdury pisze

    Hm... Nie tylko premier... Większość rządowa twierdzi inaczej... Wdrażając tak skonstruowany program 500+ najwyraźniej uważa, że warto zabrać 700-800 zł, napaść urzędasów, dać wszyskim 500 na dziecię i apelować do tcyh, którym przyznao się świadczenie by go nie bral... Istny cyrk... Idąc za ciosem należałoby apelować do osiągających wiek emerytalny oraz spełniających warunki do renty by o te świadczenia wniosków nie składali... Oczywiście w ramach dobrowolności... Kolejnym krokiem powinno być wprowadzenie obniżki podatku dochodowego lub VAT i apel w orędziu w telewizji publicznej by okupowani obywatele byli tak dobrzy i z wprowadzonej obniżki nie korzystli i płacili podatek po staremu. Na zasadzie dobrowolności oczywićie. No, a jeśli chcą to dobrowolnie by płacili nawet więcej niż płacili wcześniej. Kompletny absurd... Owszem, każdy może sobie apelować o co chce i do kogo chce... Kuriozalne jest jednak to, że wicepremier - będący cłankiem rządu, którego z którego przedłożenia uchwalona została ustawa przez większość pralmentarną z której sam się wywodzi - apeluje o niekorzystanie z praw, które tą ustawą zostały przyznane... O czym takie podjeście świadczy? No własnie jest to świetny dowód na to, że okupant - ktokolwiek nim by nie był - gorzej dysponuje pieniędzmi i ich nie sznauje, bo nie musi na nie zapracować. Po prostu ściągnie sobie z okupowanych i zrobi z nimi co chce. Inaczej jest z Kowalskim, który wie ile zachodu kosztuje go każda złotówka... Przecież to ten rząd i ta większość rządowa umyśliła sobie by zabrać okupowanym i dać wg ustalonego przez siebie kryterium niektórym okupowanym. Przy okazji ogłosić sukces+. A skoro wysoko postawiony minister tego rządu apeluje o niekorzystanie z prawa to znaczy, że wie iż kryteria tak naprawdę nie realizują żadnej polityki poza polityką powszechnego przekupstwa, tj. kupieniem sobie kolejnej kadencji. Reszta - np. dofinansowanie biedniejszych - to nie cel ale tylko skutek uboczny tej polityki. Koszt poniesiony w zasadzie przez okupowanych a nie okupanta. A, że koszt duży... No cóż. Widocznie per saldo okupantowi się to opłaca. Natomiast kompletnie nie opłacał mu się podjąć wysiłku intelektualnego by bajeczkę o polityce prospołecznej i prorodzinnej dopracować i nie dawać prawa do 500+ tym, którzy tego nie potrzebują. Bo przecież oszczędzone na bogatych środki - gdyby prawa do świadczenia nie mieli - stanowiłyby i tak znikomy odsetek kosztu zakupu kolejnej kadencji. Szkoda na to czasu...
  13. korwin bzdury pisze

    Owszem... Milioner Korwin bierze 500+. I co z tego? Niby dlaczego miałby nie brać? 500 zł to zawsze więcej niż nic. A 500 zł w rękach Korwina to niewątpliwie lepsza opcja niż te 500 zł w rękach urzędasów. A właśnie w ich rękach zostałoby gdyby nie wziął. Żeby sprawa była jasna, to dotyczy to nie tylko Korwina ale przeważającej większości beneficjentów 500+. Bez wątpienia lepiej je zagospodarują niż to robi Państwo. Dowodu daleko szukać nie trzeba... Bo z tego, że większość Kowalskich lepiej i efektywniej zagospodaruje 500 zł od Państwa można wysnuć także inny wniosek. Mianowicie taki, że przynajmniej tak samo - czyli lepiej - zagospodarowałoby 800 zł gdyby je miało. Tyle, że z tego nie wynika, że 800+ jest lepsze od 500+ lub choćby tak samo dobry. Dlaczego? Ano z tego powodu, że by dać 800 zł Państwo musi najpierw ograbić okupowanych przez siebie obywateli. I to nie z 800 zł ale przynajmniej z z 1000-1100 zł. Tak jak teraz by dać 500 musi ograbić okupowanych z 700 zł. Natomiast nie sposób nie przyznać racji Korwinowi, że rozbuchane rozdawanictwo zachęca do nicnierobienia. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Ba nawet nie można mieć większych pretencji do obdarowanych przez okupanta, że nic nie robią skoro często efetem robienia może być - i często jest (vide: kryterium dochodowe) zabranie benefitiów... Hm... Nie widzę tu żadnej hipokryzji... Owszem, gdyby chciał to by nie brał. Tylko dlaczego miałby chcieć? Nie przypominam sobie by Korwin kiedykolwiek twierdził, że nie należy brać gdy dają... To państwo nie powinno dawać! To, wbrew pozorom, nie to samo... http://orka.sejm.gov.pl/euposel9.nsf/0/BAA6DF96701FF727C12584390031D5C8/%24File/OSWUE9P_007.pdf http://orka.sejm.gov.pl/euposel9.nsf/0/E19E7DCC63E7FE6DC12584390031F50A/%24File/OSWUE9P_011.pdf http://orka.sejm.gov.pl/osw9.nsf/0/DB5AF9B44E05C142C125849C00639BD8/%24File/OSW9P_002.pdf http://orka.sejm.gov.pl/osw9.nsf/0/5DF138300A8877F1C12584A900516350/%24File/OSW9P_009.pdf To kilku z początku listy alfabetycznej... Krezusami na pewno nie są... A czy powinno być jak winszuje sobie Korwin? Hm... Nie jestem piewcą demokracji więc ciężko mi myśleć co byłoby dla niej lepsze. I choć pewnie Korwin ma rację, że gołodupca łatwiej kupić to chyba bardziej pazerni i podatni na pokusę kradzieży są ci bogaci. No i z oczywistych względów ci drudzy mają i chęć i środki by próbować kupić tych pierwszych... Ale to inasza inszość...
  14. Faktycznie, jest legenda Kompletnie - a zdarza mi się to dość rzadko - zapomniałem o niej. Pewnie dlatego, że praktycznie tam nie zaglądam. Ale pamiętam, że rzeczywiście ją dawno, dawno temu czytałem. No cóż... Biję się w piersi... Natomiast co do legendy... Dowód zamieszczony na stronie nie dowodzi posiadania puli wydobywczej a już lecz jedynie posiadania klucza prywatnego do adresu. I tylko tyle. Wpłaty, które docierają na ten adres w żadnym razie nie wyglądają jakby docierały z poola. Szczególnie zastanawiające jest to, że transakcje przychodzące na ten adres nie mają źródła w wydobytej monetcie lecz na transakcje składa się zwykle wiele drobnych monet z wielu adresów. Zresztą samo saldo adresu jest też praktycznie zerowe. Poza tym - tym razem już w pełni - podzielam Twoją analizę dotyczącą depozytów w tym projekcie.
  15. A tam zaraz skrytykowany i płacz i lament Wówczas nie tyle zostałeś skrytykowany co w dyskusji aktywnie uczestniczyło dwu zaganiaczy-bajkopisarzy, którzy doskonale przyjrzeli się sprzętowi chłopaków tylko nic na ten temat rzec nie chcieli oprócz wciskania gołosłownych kitów... Owszem, gołym okiem było widać, że to żadna kopalnia, firma czy biznes w nieruchomościach tylko zwykła ściema była. I tak chyba forumowicze - jak zwykły ponziak - go potrzaktowali. A że wpadli tutaj zaganiacze to trochę bajek próbowali wcisnąć. Dlatego też nikt zbytnio ty nie płacze. Ani za programem ani nawet za utopionymi w ponziaku środkami. Taki urok piramid, że raz nad wozem raz pod wozem...
×