Skocz do zawartości

PARTNER GŁÓWNY:

hyip monitoropcje binarne

PARTNERZY
STRATEGICZNI:

AdBlock wykryty!

 

sketch-logo.png

 

Funkcjonowanie naszej strony internetowej jest możliwe dzięki wyświetlaniu reklam online naszym czytelnikom. Staramy się, aby nie były one liczne ani przedstawiane w sposób agresywny. 

Prosimy więc o wyłączenie dodatku typu AdBlock dla strony hyipforum.pl :)

 

Reklama




pepperoniss

Moderatorzy
  • Zawartość

    14482
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Ostatnia wygrana pepperoniss w Rankingu w dniu 23 Październik

pepperoniss posiadał najczęściej polubioną zawartość!

Reputacja

3560 Wspaniały

4 obserwujących

O pepperoniss

  • Tytuł
    Strażnik regulaminu

Informacje o profilu

  • płeć
    Male

Ostatnie wizyty

12531 wyświetleń profilu
  1. A tak to nie... Linkujesz do strony comparic. To nie jest kwestia wchodzenia w czyjekolwiek kompetencje. Nie przypuszczam bowiem - a i Ty na to nie wskazujesz - by ktokolwiek chciał "łapać złodzieja" czy stawiać mu zarzuty. Natomiast pomoc Policji nie jest Polsce - na szczęście - zakazana. Poza tym zapomniałeś, że organizacja społeczna - a takimi są też fundacje - może brać udział w postępowaniu sądowym (bodajże art. 90 kpk). Nie jest też zakazane bądź nielegalne gromadzenie danych osobowych osób pokrzywdzonych czy też poszkodowanych. Ja zwróciłem tylko uwagę na potrzebę uwzględnienia w procesie gromadzenia i przetwarzania tych danych przepisów RODO.
  2. I właśnie dlatego próbuję w dyskusji wskazywać rzeczywiste źródło małej skuteczności działań policji w niektórych sprawach. I walczę z pokutującym skrótem myślowym o "złym, nie nadążającym za światem prawem". Bo jak już ktoś ma chęć naprawy rzeczywistości wokół nas to lepiej niech działa nie tyle w kierunku "poprawiania prawa" tylko w tworzeniu i wykorzystywaniu właściwych, bardziej efektywnych procedur w ramach już istniejącego prawa i istniejących struktur organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Bo to, że 4 policjantów stało i opisywało odnaleziony skradziony samochód i to przez cały dzień nie wynika ze złego prawa tylko albo z niewłaściwych, przesadnych procedur albo z niewłaściwego zrozumienia lub wykorzystania tych istniejących. Przenosząc to na grunt piramid i zaganiaczy do NL to aż prosi się o to by prokuratorzy, którym udało się doprowadzić do skazania twórców piramid pomogli w stworzeniu procedur, które w pierwszej kolejności pozwolą ich kolegom i policjantom na pierwszy rzut oka rozpoznać z dużym prawdopodobieństwem piramidę, tak by nie odsyłać pokrzywdzonego z kwitkiem bo to "sprawa cywilna". To da się zrobić.
  3. @covciu posuwasz się chyba za daleko. Nie zauważyłem by @nefar obrażał forumowiczów ani też by jakoś specjalnie reklamował TJ. Po prostu podzielił się informacją o ich działaniach. Poza tym od wczoraj - nie wiem czy po moich uwagach czy też sami z siebie ale to bez znaczenia - komunikat na stronie TradingJam nie sugeruje nawet gromadzenia przez nich danych czy chęci pośrednictwa między pokrzywdzonymi a Policją. Treść wpisu brzmi następująco: Źródło: https://tradingjam.pl/poszkodowani-w-sprawie-dascoin/ Jesteś więc niesprawiedliwy
  4. Tu też się z Tobą zgadzam. I mam wrażenie, że @covciu źle odczytał, jako wsparcie jego - negatywnego - nastawienia do TJ i Ciebie - mój post. Dlatego wyraźnie zaznaczę, że nie zgadzam się z Jego oceną.
  5. Myślę, że pogląd @covciu w tej kwestii jest na forum dość odosobniony, o ile nie specyficzny wyłącznie dla Niego. W pełni też podzielam Twoje zdanie, że nie ma nic złego w tym by płacić za poradę prawną ani nawet w tym by za udzielenie takowej żądać zapłaty
  6. Właśnie opisałeś typowe oszustwo. Właśnie takie, które nadaje się jak ulał do postawienia delikwenta przed obliczem Temidy...
  7. I to jest właśnie uproszczenie o którym piszę. Tak jak napisałeś jest tylko wówczas gdy w sprawie karnym byłeś pokrzywdzony, czyli skutki oszustwa bezpośrednio, Ciebie dotknęły. Najczęściej wiąże się to z zasądzeniem wyrokiem karnym obowiązku naprawienia szkody na podstawie art. 44 kk. Wówczas sąd cywilny związany jest wyrokiem sądu karnego co do tego, że miał miejsce czyn niedozwolony i nie tylko nie musi ale nawet nie może dokonywać w tym zakresie własnych ustaleń. Wówczas, rzeczywiście, sąd cywilny skupia się na określeniu wielkości szkody i zasądza ew. różnicę miedzy szkodą a zasądzonym w postępowaniu karnym obowiązkiem naprawienia szkody. Taka sytuacja nie ma miejsca gdy sprawca zostanie skazany za oszustwo na podstawie m.in. zeznań świadków, którzy nie będą mieli statusu pokrzywdzonych w wyroku sądu karnego. A niestety, większość o ile nie wszyscy "pokrzywdzeni", którzy nie byli bezpośrednio namówionymi przez podsądnego - takiego statusu nie utrzymają. Prościej mówiąc, jeśli ja Ciebie namówiłem na wejście w dascoina to w hipotetyczńyczm procesie DŻ., GF nie uzyskasz lub nie utrzymasz statusu pokrzywdzonego. Brak bowiem bezpośredniego naruszenia ich działaniem Twojego dobra. Wyrok ich skazujący w sensie prawnym nie pomoże Tobie w dochodzeniu roszczeń w postępowaniu cywilnym ani od nich ani ode mnie. Jeszcze inaczej mówiąc. Skazanie osoby, która Ciebie w projekt wciągnęła ułatwi dochodzenie od niej roszczeń cywilnych jeśli miałeś w procesie status pokrzywdzonego. Będzie jednak bez znaczenia w innym przypadku. A ja bym tego taki pewien nie był. Bo jeśli znajdzie się rzetelny policjant i prokurator i przełamią indolencję - to są w stanie do skazania doprowadzić. To żaden argument. Praktycznie bowiem w każdym przypadku oszustwa oszukany (może być to też kupujący) decyduje sam za siebie. Dla bytu tego przestępstwa nie ma to żadnego znaczenia. Liczy się zamiar oraz działania bądź zaniechania sprawcy.
  8. A tak trochę z innej - praktycznej - beczki. Czy ktoś może podać jakie "naliczenia" urobku były ostatnio w jakichś zamkniętych odcinkach czasu (dzień, tydzień) i przy jakiej "zakupionej" mocy?
  9. Słowo "honorowo" jest niewłaściwe ale ja chyba rozumiem o co chodziło autorowi cytowanego postu. Bardziej chyba chodziło o to, że nie skończą FAP "niehonorowo", tj. nie zwiną kasy i nie znikną w innym biznesie zwalając wszystko na hackerów. Ja co prawda tego zdania nie podzielam, bo w przypadku tego duetu raczej spodziewałbym się ucieczki i robienia z siebie pokrzywdzonych ale autora postu rozumiem. Co więcej to tak rozumianego "honorowego" zamknięcia revshare z niestałymi naliczeniami jak najbardziej się nadaje. Wpasowując nawet w legendę zawsze przecież można powiedzieć, że naliczenia są coraz mniejsze bo "sprzedaż usług" jest jaka jest... Sęk w tym, by inwestor o takim potencjalnym scenariuszu wiedział i to z tej perspektywy, że to hyip jest a nie zarabianie na sprzedaży usług. Tylko o tym, że taki czas, w takim programie MUSI przyjść bo nie da się w nieskończoność "sprzedawać tyle usług" (czytaj: pozyskiwać nowej kasy) by starczyło na ciągłe dopisywanie nawet wirtualnych cyferek. Oraz, że taki koniec programu to nie przypadek, że "każdy biznes kiedyś się kończy", to nie przypadek "klęski żywiołowej" tylko z góry założony koniec projektu.
  10. Zakładając, że panowie rzeczywiście kopali to mimo wszystko hibernacja powinna być związana właśnie z faktem, że sprzedaż urobku z wydobycia nie pokrywa kosztów stałych i kosztów energii. Biorąc bowiem pod uwagę, że koszt samej energii w kopaniu na GPU to zwykle od 50% do 100% wartości urobku koszty te w praktyce zawsze pokrywa się ze sprzedaży części lub całości urobku. Inne działanie jest irracjonalne. Całkowicie bowiem bezsensowne - w kontekście kopania - byłoby zakumulowanie w gotówce środków na opłaty kosztów energii np. na 6, 12, 18 czy 24 miesiące i kopanie bez względu na bieżącą wartość urobku do tego kosztu. W sensie ekonomicznym oznaczałoby to bowiem kupowanie za cenę energii wydobytej ilości ETH. Tzn., że wydobyte ETH kosztowałyby znacznie więcej niż gdyby ich identyczną ilość kupić na rynku. Bez sensu jest więc płacenie dziś więcej za coś co dziś można kupić taniej z tego powodu, że kiedyś będzie można sprzedać drożej. Lepiej za tę cenę kupić więcej I też poczekać. Dlatego też w swoich obliczeniach zakładałem zawsze pokrywanie kosztów energii i kosztów stałych z bieżącej sprzedaży krypto i podział wśród userów tego co po tym zostało. Hibernacja mogłaby mieć związek z kondycją firmy gdyby panowie nieopatrznie, licząc na szybki duży wzrost wartości i kopali (czytaj: kupowali drożej niż na rynku) przez długi okres. Pamiętać też trzeba, że choć wzrost kursu waluty może wpłynąć na bieżącą opłacalność kopania to w zasadzie zawsze wiąże się ze wzrostem trudności czyli... wzrostem kosztów energii elektrycznej zużytej na wydobycie. I kółko się zamyka.
  11. Nie są bezprzedmiotowe tylko wymagają przejścia procedury uznania wyroku polskiego sądu a i tak egzekucja może być nieskuteczna. Natomiast dochodzenie roszczeń od zaganiaczy to inna para kaloszy. Nikt chyba jednak nie twierdzi, że będzie łatwo. Na rynku można znaleźć kancelarie pracujące na zasadzie success fee co jest dość bezpiecznym rozwiązaniem. A, że kancelaria zarobi. No cóż. Każdy może wybrać czy lepiej dla niego jest zakreślić ostatecznie stratę czy też ryzykując nieznaczne jej powiększenie dać sobie szansę na jej zmniejszenie nawet kosztem podzielenie się odzyskaną kwotą. Być może też pojawią się oferty odkupienia za niewielką kwotę, np. 10% - 20% roszczeń wobec zaganiaczy. Ty to nazwiesz pewnie żerowaniem na poszkodowanych bądź strzyżeniem owieczek. Ja zaś przyjęciem przez nabywcę ryzyka za adekwatną cenę.
  12. I jeśli chodzi o dochodzenie roszczeń to w pełni się z tym zgadzam. Lepszą i efektywniejszą formą jest wg mnie droga cywilna. Do tego im wcześniej wszczęta tym lepiej, z bardzo, bardzo ostrożnym wspólnym, "grupowym" dochodzeniem tych roszczeń. Natomiast nie uważam, że ofiary zaganiaczy nie powinny wspierać czy uczestniczyć w postępowaniach karnych. Nie jest to jednak moim zdaniem właściwa droga do dochodzenia roszczeń. Ty zdajesz się a priori w czambuł potępiać takie działania. Ja zaś nie widzę w nich nic złego. Podobnie jak w ofercie odpłatnej pomocy prawnej. Nie każdy potrafi czy ma chęć zająć się sprawą samodzielnie. IMHO, ważne jest to by jednak o takim celu gromadzenia danych poinformować. Sam piszesz o zasięgu. Informacja niekoniecznie jest więc kierowana do forumowiczów ale także do innych czytelników forum.
  13. @nefar z całą sympatią do Ciebie i intencji - których w przeciwieństwie do @covciu nie zamierzam podważać - znów się z Tobą nie zgodzę... Ja nie celuję ani w żadną grupę a już w szczególności w tę, która jak słusznie zauważyłeś w taki program by nie weszła. Moje posty są polemiką z Twoimi tezami, z którymi w przeważającej mierze się nie zgadzam. O których wręcz uważam, że w formie przez Ciebie przedstawionej mogą wywołać złudną nadzieję, że postępowanie karne może w istotny sposób pomóc im w odzyskaniu utopionych pieniędzy. Ja nie staram się też trafić do każdego, bo nie czuję też w sobie misji niesienia kaganka oświaty. To co ktoś z moich postów być może wyniesie to raczej efekt uboczny toczonych przeze mnie dyskusji i polemika a nie cel sam w sobie. I chyba to jest też główną różnicą w podejściu do tematu między mną a TJ i Tobą ale pewnie też wieloma forumowiczami.
  14. No własnie! W tym rzecz. Dlatego osobiście dość sceptycznie podchodzę do realności skazania zaganiaczy i procedury karnej jako takiej. Właśnie ze względu na nieudolność organów ścigania. Taki przeciętny policjant czy prokurator ma problem z głowy gdy pobieżnie przyjrzy się sprawie i uzna, że sprawa ma charakter wyłącznie cywilny i umorzy postępowanie. Dlatego nie podniecałbym się zbytnio tym, że tym razem nie odmówiono wszczęcia dochodzenia czy śledztwa. By zaganiacza "złapać" potrzebna jest bowiem praca operacyjna. Trzeba przyjrzeć się nie tylko formułkom na stronie wyłączającym rzekomo odpowiedzialność i informujących o ryzyku i na tym skończyć lecz zderzyć te formułki z rzeczywistym przekazem i wykazać, że miały one charakter pozorny a sprawca w nie tylko nie przedstawiał rzeczywistych ryzyk ale wręcz je marginalizował. Niezbędne jest też zebranie dowodów, na to, że wiedział lub powinien był wiedzieć czym w rzeczywistości projekt jest. A do tego niezbędne jest sięgnięcie do wcześniej promowanych i upadłych programów. To olbrzymia praca. Ale sądowi nie wystarczy - jak na forum - powiedzieć, "przecież wszyscy wiedzą". Trzeba sąd przekonać... Tak po ludzku więc rozumiem dlaczego Policji i prokuraturze nie chce się wykonywać pracy. To wszak nie jakaś super medialna sprawa jak morderstwa, rozboju czy zuchwałej kradzieży więc prościej jest uznać, bez dogłębnego szukania, że zgromadzone dowody nie pozwalają bądź to na wszczęcie dochodzenia, bądź to na postawienie zarzutów...
  15. Tyle, że powinna to zrobić w formie procesowej i wezwać przesłuchać zgłaszającego w charakterze świadka o fakty, które zna i posiadane dowody na ich poparcie a nie prosić go o poszukiwanie dowodów i nowych faktów. To nie jest rola świadka a tym bardziej zgłaszającego. Ja nigdy nie odmawiam pomocy organom ścigania jeśli te poproszą o nią w procesowej formie. Czasami acz znacznie rzadziej mogę udzielić nieformalnie wskazówek. Natomiast, o czym już wielokrotnie pisałem, nie poczuwam się do roli trybuna szukającego sprawiedliwości dla pokrzywdzonych. To jest sprawa kryminalna A przykład pierwszy z brzegu - i to w spawie piramidy - do działania Prokuratury (bodajże w Ostrowie) w sprawie Design Partner. Jedynej chyba szybko i sprawnie załatwionej sprawy związanej z piramidą. Sęk w tym, że bycie światkiem w sprawie karnej nie czyni ze świadków grupy o wspólnym interesie. Ba, nawet mało prawdopodobne jest by od organów uzyskali o sobie jakiekolwiek informacje. Pomijam fakt, że osobiście nie jestem miłośnikiem tezy ani o potrzebie ani o lepszych efektach grupowego działania. Wręcz przeciwnie. Niemniej jeśli ktoś uważa, że w grupie raźniej, taniej, bezpieczniej - OK... Zaczynam jednak mieć wrażenie, że TJ próbuje taką grupę stworzyć. I OK. Ma do tego prawo. Jeśliby jednak tak było to nadużyciem byłoby powoływanie się na prośbę Policji. Inny bowiem jest cel gromadzenia i przetwarzania danych osobowych w celu przekazania ich organom ścigania a inna do budowy grupy dochodzącej roszczenia. Tym bardziej jasno należałoby określić wszystkie cele "poszukiwań" pokrzywdzonych. Nie! Przede wszystkim nie poszkodowanym a pokrzywdzonym. To nie do końca to samo. Pokrzywdzonym jest osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo (art. 49 § 1 kpk). Po drugie klasyfikacja działalności netleaders - co może wydać Ci się dziwne - nie ma większego znaczenia dla oceny czy zaganiacze popełnili przestępstwo oszustwa a ich wyłącznie działania lub zaniechania. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8 - art. 286 § 1 kk. Jak pewnie już widzisz by konkretnemu sprawcy przypisać winę nie trzeba ustalić konkretnych pokrzywdzonych (choć jest to i możliwe i przydatne) ale by pokrzywdzony mógł uzyskać sądowy nakaz naprawienia szkody w postępowaniu karnym niezbędnym już jest wykazanie, że szkodę konkretnego pokrzywdzonego spowodował konkretny sprawca. Znów więc ponosi Cię ułańska fantazja Każdy kto zakupił licencję może w procesie cywilnym dochodzić roszczeń i wykazywać, że ten czy inny zaganiacz spowodował u niego szkodę ale wyrok karny przyda mu się tylko wtedy gdy na ławie oskarżonych siądzie ten, kto bezpośrednio wprowadził go w błąd i został za to skazany. Jeśli oskarżony nie był więc polecającym szanse na to są mikroskopijne. Właśnie, że chodzi o nieudolność. Prawo jest odpowiednie. Zarówno te materialne, jak i procesowe. Zbytnio nie odbiega od europejskich czy światowych standardów. Chroń nas Panie Boże! Widzisz... Ty chcesz naprawiać to co jest już wystarczające tworząc kazuistyczne prawo, które każdą z form np. oszustwa osobno opisuje. A to własnie tworzy dodatkowe luki. Prawo karne bowiem wymaga by do zaistnienia przestępstwa spełnione zostały wszyskie jego znamiona. Zrób sobie wprawkę i spróbuj taką definicję piramidy przygotować oraz przygotuj propozycję przepisu w kk. Prześlij mi na PW a założę się o 100 dascoinów, że szybko znajdę sposób jak wywinąć się spod jego macek. Art. 286 jest wystarczający i tylko nieudolność organów ścigania pozwala zaganiaczom bezkarnie chodzić po Polsce. Widzisz... Właśnie dlatego, że kk nie pada słowo złodziej ani kradzież złodzieje mają problem by spod paragrafu uciec O złodziejach i kradzieży kk mówi tak: "kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega...". Wiadomo kto pod paragraf podpada. Jak więc widać nie da się np. ukraść ziemi, domu czy Księżyca ale też siedzieć nie pójdzie ten kto zabierze Twój złoty zegarek w celu zabezpieczenia go przed kradzieżą Podobnie definicja oszustwa jasno sprawę stawia. Tyle tylko, że tu technologia nie ma nic przestępstwem oszustwa wspólnego. Oczywiście ustawodawca może - w związku z technologią - uznać, że w sposób szczególny - surowiej lub łagodniej - mają być karani oszukujący z wykorzystaniem internetu, telefonu czy telewizji. Tyle, że IMHO nie jest to uzasadnione a nawet gdyby uznano to za celowe to i tak odwoływałoby się do ogólnego typu oszustwa. Tyle ma tu technologia do rzeczy. No właśnie, że nie. Bo oba przedsięwzięcia działały w celu osiągnięcia korzyści majątkowej poprzez doprowadzenie innych osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania. I to jest sedno tematu. Oba projekty jak ulał pasują pod definicję oszustwa mimo ich kompletnej odmienności organizacyjnej i funkcjonalnej. Wystarczy więc ustalić tylko kto. I te "kto" to druga różnica między Amber Gold a szeroko rozumianą Netleaders. Otóż Amer Gold nie opierał się na zaganianiu i generalnie nikt, kto namówił sąsiada na w inwestycję w Amber Gold karnie odpowiadał nie będzie. Bo ani nie działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej ani też umyślnie nie wprowadzał sąsiada w błąd. Natomiast zupełnie inaczej jest w Netleaders. Tu zaganiacz świadomie wprowadza w błąd, ten błąd wyzyskuje i wręcz liczy na to, że sąsiad lub internetowy nieznajomy nie pojmie w czym naprawdę rzecz a do tego nie ma wątpliwości, że działa w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. I tu właśnie masz dowód na kompletność aktualnych regulacji, która pozwoli rozróżnić na pozór podobne stany faktyczne. Bo i w jednym i w drugim przypadku twórcy (admini/prezesi) bazowali na tym, że jedna pani drugiej pani szepnie coś do uszka a ta przyniesie im w zębach kasę. I o ile odpowiedzialność twórców obu piramid nie budzi wątpliwości to odpowiedzialność polecającego zależy od jego celu i świadomości. Prościej już chyba nie potrafię tego wyjaśnić. A chcę to wyjaśnić by odczarować fałszywe usprawiedliwianie organów ścigania, że niby prawo złe. Nie jest złe. Tylko nieudolnie się z niego korzysta. Przyczyn tu i teraz nie podejmuję się diagnozować - choć swoje przemyślenia mam. Nie wiem czy takie są intencje @nefar. Niemniej jednak nawet gdyby tak było, czy to ze strony TJ czy ze strony @nefar to nie potępiałbym takiego działania tylko apelował by wyraźnie ten cel wskazywać. Jak pisałem osobiście nie hołduję przy dochodzeniu roszczeń dewizie "w kupie raźniej" a w ręcz przeciwnie. Wyznaję zasadę "kto pierwszy ten lepszy" oraz że "mój interes jest bardziej mój niż Twój" a co za tym idzie często w moim interesie nie leży wspólne działanie z innymi. Niemniej ludzie w podobnych sytuacjach mają dość naturalną tendencję do grupowania się. I choć można im to odradzać przedstawiając swoją argumentację nie można im tego zabronić. Myślę, że niezbyt sprawiedliwie oceniasz @nefar Ja nawet dość mocno rozprawiając się z Jego ostatnimi postami nie miałem na celu dyskredytować ani Jego ani nawet tego co pisze. Chciałem tylko rozprawić się z zawartymi w Jego postach dużymi skrótami myślowymi i pewnym uproszczonym wg mnie schematom myślenia o piramidach a szczególnie o konieczności odrębnej regulacji tematyki piramid na gruncie prawa karnego. Dlatego, że to w mojej ocenie bardzo szkodliwy schemat. Nie znaczy to, że intencjonalnie. @Kane Widzisz... I jakby w międzyczasie gdy pisałem odpowiedź na post @nefar a później @covciu przy okazji rozprawiłem się z większością Twoich tez... Tak wyszło Wybacz Tylko dwie kwestie... W bardzo dużym uproszczeniu. Bo jak widać zniechęcania zabójców, złodziei, łapowników czy oszustów jakoś nie powoduje, że ich nie ma albo jest niewielu. No właśnie, że jak widać prostsze nie jest. Natomiast problemem obecnie nie to czy jest prostsze ale to, że póki co w ogóle nie ma. I wynika to właśnie z nieudolności policji i prokuratur. O ile bowiem już jako tako coś tam potrafią i chcą działać w ściganiu organizatorów piramid to kompletnie nie dostrzegają istotnej roli zaganiaczy na którą słusznie zwróciłeś uwagę. I tu mała niespodzianka. Bo do tej pory analizowaliśmy kwestię zaganiaczy z punktu widzenia oszustwa dokonanego przez nich na zagonionych jelonkach. Tymczasem topowych zaganiaczy można ugryźć z art. 286 § 1 zupełnie bez szukania tych, których zagonili... I to z dwóch dodatkowych flanek. Ograna ścigania zapominają bowiem, lub nie chcą pamiętać, że karalne jest także pomocnictwo. W skrajnych przypadkach można nawet niektórym topzaganiaczom zarzucić współsprawstwo. Co istotne zagrożenie karą pomocnika jest identyczne jak sprawcy a do jego skazania wcale nie jest konieczne ujęcie i skazanie sprawcy. Jak już pisałem przy omawianiu oszustwa dokonanego na szkodę jelonka przez zaganiacza do skazania nie jest konieczne wskazanie konkretnych jelonków. Przy pomocnictwie jest jeszcze łatwiej. Wystarczy wykazać, że - i tu akurat byłaby to istotna dla sprawy kwestia - NL jest oszustwem a zaganiacz działał w pełni świadomie. Druga flanka to podżeganie. Otóż chyba wszyscy topzaganiacze działają wobec swoich jelonków udając Jezusa. Po przekazaniu im dobrej nowiny o świetnych możliwościach zarobkowych mówią im "idźcie i głoście dobrą nowinę światu". To właśnie nazywa się podżeganie... Dla jasności, jelonek, który poszedł i głosił tę dobrą nowinę nie musi pod paragraf podpadać. Przynajmniej do czasu gdy do świadomości mu ie dotrze, że to jednak wałek jest.
×