Skocz do zawartości

PARTNER GŁÓWNY:

hyip monitoropcje binarne

PARTNERZY
STRATEGICZNI:

AdBlock wykryty!

 

sketch-logo.png

 

Funkcjonowanie naszej strony internetowej jest możliwe dzięki wyświetlaniu reklam online naszym czytelnikom. Staramy się, aby nie były one liczne ani przedstawiane w sposób agresywny. 

Prosimy więc o wyłączenie dodatku typu AdBlock dla strony hyipforum.pl :)

 

Reklama




Rekomendowane odpowiedzi

No właśnie w kwestii zrobienia patentu czy dalszej próby odsprzedaży go :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W obecnej chwili zaprezentowałem pomysły virtual innowation agency. Zobaczymy jak się dalej sprawy potoczą. Z racji że zastrzegają sobie prawa "na wyłączność" wolę (nerwowo) poczekać na dalszy obrót spraw. W chwili obecnej zastanawiają się czy ich moje silniki (przedstawiłem do tond dwa) zainteresują. Trochę to już trwa no ale cóż... Jakby co zdam relację wam jak co i gdzie. Trzymajcie kciuki :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 30.12.2017 o 13:02, rapid89 napisał:

Poprzedni rzecznik z uniwersytetu w Siedlcach ogółem, po obejrzeniu opisu o który sam prosił, próbował mnie odwieźć od wyrobienia patentu. Być może nie czuł się na siłach albo, snując stwierdzenie po słowach "gdyby był pan pracownikiem uczelni byłoby łatwiej", spróbować okraść mnie. Najbliższy znany mi rzecznik jest w Lublinie. Jakby co będę bił do niego.

 

Kwota 10 000 zł jest niebagatelną kwotą jak dla mnie a muszę się liczyć z większymi wydatkami przekraczającymi nawet 20 000 zł na patent międzynarodowy o ile się nie mylę.

Widzę już niezbędną konieczność jak najszybszego wyrobienia patentu.

I teraz żebym dobrze zrozumiał:

Po zgłoszeniu dopiero się chwalę wynalazkiem a po wstępnym raporcie mogę dopiero próbować nim kogoś zainteresować.

Mam rację?

Skontaktuję się w najbliższym czasie z w.w. rzecznikiem.

Napiszę ci jak będzie. Wywalisz kilka lub kilkanaście tysięcy. Ogłosisz się w internecie i cisza. Zadzwoni może ktoś z jakimś głupim pytaniem. Później będziesz szukał na własną rękę. Będziesz dzwonił do firm które według ciebie mogę wejść w współpracę. Reakcją na twój telefon raczej będzie zdziwienie (oszust, naciągacz). W końcu ktoś się zainteresuje i zaprosi ciebie na rozmowę. Pojedziesz na drugi koniec Polski żeby wypić kawę. Wszystkiego cie wypyta. Po czym powie że się odezwie ale się nie odezwie. Jak przyjdzie następna terminowa należność do UP stwierdzisz że chyba popłynąłeś i to był błąd. Po pięciu latach przechadzając się po markecie zobaczysz swoją rzecz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Piotr678 Przeczytaj uważnie cały wątek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, rapid89 napisał:

Piotr678 Przeczytaj uważnie cały wątek.

Opisałem tylko moje osobiste doświadczenia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No to cóż przykro mi... I życz mi szczęścia... Mam nie jeden pomysł na patent i gdyby się tak zdarzyło że uczelnia ukradła ten patent z przed nosa to prawdopodobnie nie miałbym skrupułów głośno tego powiedzieć...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Piotr678 napisał:

Po pięciu latach przechadzając się po markecie zobaczysz swoją rzecz.

Hm... Nic dziwnego skoro wynalazek nie podlega już ochronie patentowej...

Cała idea prawa patentowego jest taka by autorstwo wynalazku samo w sobie nie hamowało rozwoju techniki. Z tego powodu koszt ochrony patentowej rośnie z roku na rok. Dla przykładu ochrona za pierwsze trzy lata wynosi 480 zł, za 4. - 250 zł, 5. - 300 zł a 20. - 1.550 zł.  Za granicą koszty oczywiście są znacznie wyższe. Dochodzą też różnice w prawie patentowym. Np. w Europie nie da się opatentować wynalazku, który został upubliczniony a w USA można uzyskać ochronę jeśli między ujawnieniem a zgłoszeniem minął nie więcej niż rok.

Do kosztów ochrony dochodzą koszty postępowania przed organami patentowymi, koszty poszukiwania i inne koszty rzeczników. To wszystko powoduje, że to Twórca powinien pod względem ekonomicznym rozważyć czy skóra jest warta wyprawki. Pamiętając przy tym, że rozwój techniki postępuje i zagadnienie techniczne, które rozwiązuje jego wynalazek wcale może być rozwiązane w inny sposób.

Godzinę temu, rapid89 napisał:

gdyby się tak zdarzyło że uczelnia ukradła ten patent z przed nosa to prawdopodobnie nie miałbym skrupułów głośno tego powiedzieć...

To nie jest tak, że uczelnia miałaby patent ukraść. Od tego są umowy o zachowaniu poufności oraz zabezpieczenie sobie pierwszeństwa lub choćby dowodów pozwalających na ewentualne unieważnienie patentu - np. poprzez zapewnienie dowodu na istnienie dokumentacji, rysunków, prototypu korzystającego z wynalazku sprzed zgłoszenia przez naruszyciela.

Ja formułę "gdyby pan był pracownikiem uczelni" odbieram trochę inaczej. Nie jako próbę kradzieży - bo to wcale nie jest takie proste - ale jako próbę np. przygotowania np. modeli technicznych, prototypów czy też podjęcia prób wdrożenia.

Pamiętaj bowiem, że wynalazek to nie cały Twój silnik ale tylko niektóre rozwiązania w nim zawarte a te można użyć w sposób, w który Twórca niekoniecznie sobie wyobraża.

Jest jeszcze jedna kwestia.

Wielu wynalazcom zdaje się, że wynaleźli coś nowego. Tymczasem, wg mojej wiedzy większość "wynalazków" z którymi ludzie trafiają do rzeczników patentowych nie ma zdolności patentowej gdyż rozwiązania zawarte w wynalazku stanowią znany stan techniki. Twórca nie musi wszak wiedzieć, że jego pomysł został już wcześniej wymyślony w innej części świata. Jako anegdotę można opowiedzieć to, że wciąż pojawiają się ludzie, którzy chcą opatentować koło :).

Bardzo często w procesie przygotowania wniosku patentowego nawet już w postępowaniu przed organami patentowymi następuje przeredagowanie zastrzeżeń patentowych w ten sposób, że pewna część tego co początkowo wynalazca uznawał za swój wkład w technikę przesuwa się z tzw. części poznamiennej do części przedznamiennej. To taki żargon "patentowców" .  W skrócie to co jest w zastrzeżeniach przed słowem "znamienne tym" opisuje znany stan techniki - to co już znamy albo to co jest oczywiste a po słowie znamienne wynalazca opisuje co nowego do techniki wnosi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, pepperoniss napisał:

Hm... Nic dziwnego skoro wynalazek nie podlega już ochronie patentowej...

Też o tym myślałem... Fakt że ktoś znalazł w bazie/na nowo wynalazł wynalazek świadczy o tym że był pewien popyt ale kolega źle reklamował bądź po prostu nie trafił na kupca. Wiadomo nie powiemy "kup Pan cegłę". Ja się osobiście przekonałem że trzeba trafić nawet na odpowiednią jednostkę w całej grupie firm... Źle trafisz- nie będą mogli ci pomóc. To jest ciężki temat i trzeba szukać nie tylko firm potencjalnie zainteresowanych ale i odpowiednich jednostek które mogą się zająć obsługą twojego przypadku.

pepperoniss taką dokumentację posiadam ale gorzej z dowodem daty utworzenia... Czy w razie problemów mogę się powoływać na maile gdzie wspominam o swoim wynalazku bez opisów ani niczego takiego?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, rapid89 napisał:

gorzej z dowodem daty utworzenia

Nadanie daty pewnej u rejenta albo poszukanie jakiejś z usług zapisujących w blockchainie hash pliku a ostatecznie podpisanie pliku kwalifikowanym podpisem elektronicznym  ze znacznikiem czasu.

Każde z tych działań pozwala na udowodnienie, że było się w posiadaniu  jakiegoś pliku lub dokumentu. To jeszcze nie dowodzi autorstwa ale jest dobrym krokiem do wykazania swoich racji.

4 godziny temu, rapid89 napisał:

Czy w razie problemów mogę się powoływać na maile gdzie wspominam o swoim wynalazku bez opisów ani niczego takiego?

Dowodem może być wszystko co przyczyni się do wyjaśnienia sprawy. Oczywiście sama treść takiego maila czy takiej korespondencji niewiele dowodzi ale zarówno sądy jak i organy administracji publicznej oceniają i rozstrzygają sprawę na podstawie całokształtu dowodów zebranych zgodnie z procedurą. To naczelna zasada zwana swobodną oceną dowodów. Oznacza to, że nie istnieje żadna formalna hierarchia znaczenia procesowego dowodów i każdy dowód jest tak samo waży choć, co oczywiste każdy przyczynia się do wyjaśnienia sprawy w mniejszym bądź większym stopniu. Zasada ta oznacza też, iż sąd bądź organ administracji nie jest skrępowany żadnymi formalnymi regułami dotyczącymi ustawowego wskazania jak ma oceniać dowody.

Ocenę na podstawie całokształtu ocenić można do układania niekompletnych puzzli. Im więcej dowodów tym łatwiej zobaczyć które na pewno pochodzą z jednego obrazka a które do niego nie pasują. I właśnie cała sztuka sądu lub organu polega właśnie na tym by z oceną dowodów wstrzymać się do czasu dostarczenia ich wszystkich a nie dobierać i dopuszczać tylko takie które do tych puzzli pasują.

Reasumując ten mail w niektórych przypadkach może nie mieć żadnego znaczenia a w innych może być kluczzem do rozwiązania sprawy.

Sorki, że się rozpisałem ale chodzi mi o przekazanie tego o czym często się zapomina. To sędzia lub urzędnik ma ocenić sprawę. A może to zrobić tylko na podstawie tego co mu strony dały do dyspozycji. On nie ma wiedzy, którą masz Ty. Więc każdy szczegół może być istotny.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

I znowu wielkie dzięki :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.



×