Jump to content

PARTNER GŁÓWNY:

hyip monitor

PARTNERZY
STRATEGICZNI:

AdBlock wykryty!

 

sketch-logo.png

 

Funkcjonowanie naszej strony internetowej jest możliwe dzięki wyświetlaniu reklam online naszym czytelnikom. Staramy się, aby nie były one liczne ani przedstawiane w sposób agresywny. 

Prosimy więc o wyłączenie dodatku typu AdBlock dla strony hyipforum.pl :)

 

Reklama




WarsawTips

Złota Emerytura

Recommended Posts

Witajcie,

 

Czy kiedykolwiek myśleliście nad znalezieniem innego rozwiązania na emeryturę? Wiadomo, że wprost mówiąc złodziejstwo w naszym rządzie nie zapewnia nam stuprocentowo, że dostaniemy porządaną emeryturę na stare lata oraz w obiecanej ilości. Dlaczego by nie rozważyć odkładania fizycznego złota. Nie mówię tu o oddaniu się organizacjom czy mennicom specjalizującym się w takiego typu inwestycjach. Chodzi mi raczej o kupowaniu złota fizycznego na własną rękę i trzymaniu go w tzw. "skarpecie". To może być bardziej opłacalne niż chowanie pieniędzy na dodatek do emerytury lub "czarną godzinę". Gdy kupimy złoto to ono nigdy nie straci na wartości, w przeciwieństwie do pieniędzy, którymi podczas niespodziewanej sytuacji politycznej, drastycznego wzrostu inflacji, albo nawet i wojny możemy sobie podetrzeć tyłek. A złoto...? :cool:

 

Zapraszam do dyskusji :D

Edited by WarsawTips

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy kupimy złoto to ono nigdy nie straci na wartości, w przeciwieństwie do pieniędzy

Hmm... 

Czy aby na pewno?

25 lipca 2011 roku - cena 1837,68$/oz

Dziś - 1163,84$/oz

Czyli strata ponad 36% :)

 

Kupując złoto 15 stycznia 1996 roku za 403,19$/oz i trzymając je do dnia na maleńkim plusie byłoby się dopiero 4 grudnia 2003 roku, kiedy to cena wyniosła 408,24$/oz...

 

Wychodzi więc na to, że w tych okresach na złocie się jednak traciło :)

To może być bardziej opłacalne niż chowanie pieniędzy na dodatek do emerytury lub "czarną godzinę".

Może być ale jak widać wyżej nie musi...

Warto też pamiętać, że złoto jest zawsze mniej płynne i znaczna część potencjalnych, hipotetycznych zysków wynikających z wyliczeń wg cen światowych jest zjadana przy jego sprzedaży. Gdy zaś mówimy o złocie innym niż inwestycyjne to w zasadzie możemy je sprzedać po cenie złomu...

A złoto...?

A złoto nie jest do składania drobnych na emeryturę lecz lokowania poważniejszych nadwyżek, które nie muszą i najpewniej nie będą musiały być użyte przez długi czas... Może nawet w następnym w następnym pokoleniu...

Albo... Pospekulować złotem jak zbożem, ropą, akcjami... 

Składać płatki złota na emeryturę... Raczej nie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

@peppe napisał:

...Hmm... Czy aby na pewno?

25 lipca 2011 roku - cena 1837,68$/oz

Dziś - 1163,84$/oz
Czyli strata ponad 36%...

 

Źonglerka datami zawsze daje pozytywne rezultaty, jeśli chce się udowodnić swoje racje.

Przypatrzmy się rezultatom inwestowania w złoto, zmieńmy nieco  parametry rozważań, weźmy pod uwagę nieco inne (choć bardzo zbliżone) daty i walutę rozliczeń. Rozliczajmy podobny okres w złotówkach:

 

start okresu rozliczeniowego: 2 lipca 2011, złoto=$1480,  czyli $1480 x 2.73zł (tyle kosztował wtedy $) = 4040zł  za 1uncję złota

koniec okresu rozliczeniowego: 1 marca 2015, złoto = $1210,  czyli  $1210 x 3,70zł (tyle kosztował wtedy $)  = 4477zł  za 1 uncję złota,

 

co daje ROI w wysokości 110%, czyli zysk 10%. Taki wynik wciągu 4 lat głowy nie urywa, ale trudno tu mówić o stracie 36% kapitału, jeżeli naszą narodową walutą jest złoty.

 

W międzyczasie przydarzył się bankowy happening na Cyprze, gdzie swoje pieniądze stracili posiadacze lokat (wiemy, że nie wszyscy nie byli Rosjanami piorącymi swoje nielegalnie zarobione pieniądze), oraz (niestety) przydarzyła się Ukraina, gdzie obecnie najbardziej pożądanym pieniądzem jest złoto. Ciekawe, czy Ukraińców, przed nagłym finansowym kolapsem uchroniłoby posiadanie akcji Apple'a, lub inwestowanie w jakieś obligacje korporacyjne czy też bankowe.

Przy wymuszonej przez postawiony pod ścianą rząd, zmianie warunków wymiany, totalnym ograniczeniom w przepływie pieniądza, najbardziej sprawdzają się sprawdzone od tysiącleci metody zachowania kapitału, które niezmiennie polegają na posiadaniu jak największej ilości jedynego, sprawdzonego przez pokolenia pieniądza - złota (czy też bardziej ogólnie - metali szlachetnych).

Edited by cynus1
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

"nie zapewnia nam stuprocentowo" - biorąc pod uwagę mozliwości systemowe, może przyjść taki dzień, kiedy Państwo powie: od jutra nie ma państwowych/ZUS-owskich emerytur. Wcale.

Scenariusz "czarny i mało prawdopodobny, ale jak najbardziej możliwy.

Po raz pierwszy z niesprawiedliwością systemu zetknąłem się w epoce pre-internetowej, a dokładnie na czwartym roku studiów, kiedy odebrano mi rentę rodzinną (którą pobierałem po przedwczesnej śmierci mojego ojca). Do końca studiów zostało mi ponad rok. Najważniejszy okres na studiach: początek aktywnego gromadzenia materiałów (wycieczki na inne "uniwerki" i nie tylko w poszukiwaniu materiałów, tłumaczenia - hebrajski, grecki, łacina), a tym samym podwyższone koszty utrzymania w relacji do lat wcześniejszych (z samego stypendium naukowego, nawet przyzwoitego utrzymać się było trudno), a tu "ciach babkę w piach".

W pierwszej instancji gdzie kierowano się nie literą a duchem prawa stanowionego - wygrałem, ale "Król-ZUS" się oczywiście odwołał.

W Sądzie Apelacyjnym a Poznaniu (mieszczącym się wówczas " na ciężkim zadupiu, ledwo tam trafiłem na czas) - przegrałem, bo Szanownemu Składowi Sędziowskiemu zabrakło zdrowego rozsądku i przyznał rację ww. podmiotowi na podstawie ustawy z roku ("pi razy oko", nie pamiętam w tej chwili dokładnie a na grzebanie w necie szkoda mi w tej chwili czasu) ok. 1970, kiedy to obowiązywał siedmioklasowy system szkoły podstawowej, co z kolei spowodowało, że osiągnąłem graniczny wiek uprawniający do pobierania renty rodzinnej będąc jeszcze na studiach.

Efekt: trzeba było iść do roboty zamiast szlifować "magisterkę", a po obicięciu "grantów" dla młodej kadry naukowej (kolejna emanacja opiekuńczego państwa, co to inwestuje w zdolną młodzież - przyszłość narodu) - porzucić marzenia o pozostaniu na uczelni i doktoracie.

Po cholerę o tym piszę...?

Ano po to, co by tym, co mają jeszcze jakiekolwiek złudzenia, co do tego, że państwo będzie dbać o ich emeryturę, porzucili raz na zawsze płonne nadzieje, że tak się stanie.

Pijąc do meritum wątku: o ile nas na to stać, to dywersyfikacja i inwestycje w metale szlachetne (nie tylko złoto, są na rynku moim zdaniem lepiej rokujące) jako kolejny element zabezpieczenia na przyszłość (niekoniecznie emeryturę w wieku "ustawowym", który też za x lat z pewnością będzie przesunięty, bo skoro raz zrobiono wyłom w umowie społecznej, to niby dlaczego nie zrobić tego same raz jeszcze?) jest jak najbardziej wskazany.

Share this post


Link to post
Share on other sites

start okresu rozliczeniowego: 2 lipca 2011, złoto=$1480,  czyli $1480 x 2.73zł (tyle kosztował wtedy $) = 4040zł  za 1uncję złota

koniec okresu rozliczeniowego: 1 marca 2015, złoto = $1210,  czyli  $1210 x 3,70zł (tyle kosztował wtedy $)  = 4477zł  za 1 uncję złota,

Jasne... Tyle tylko, że inwestycja w 2011 w USD kwoty 4040 zł dałaby w 2015 kwotę 5478 zł - czyli zysk w pln ok.36%.

Zaś zysk w pln za pośrednictwem inwestycji w złoto wynosi zaledwie 11%... 

 

Licząc zaś drugi wspominany przeze mnie okres, czyli od 15 stycznia 1996 roku do 4 grudnia 2003 roku mamy odpowiednio:

start okresu rozliczeniowego: 15 stycznia 1996 r. - złoto=$403,12/oz, kurs USD 2,496 zł czyli 1006 zł  za 1 uncję złota

koniec okresu rozliczeniowego: 4 grudnia 2003, złoto = $408,24/oz , kurs USD 3,8385 zł czyli 1567 zł  za 1 uncję złota

 

Czyli inwestując 1006 zł w złoto 8 latach mielibyśmy 56% zysku podobnie jak zachowując zakupione w  zysk wyniósłby 54%.

 

Tak więc "zyskowność" inwestycji w złoto wyrażona w pln to raczej skutek osłabienia się złotego wobec dolara...

 

Ja jednak nie mówiłem o stracie kapitału lecz o stracie w walucie, w której dokonuje się zwyczajowo transakcji na złocie, bo wszak cena złota w złotych jest ich pochodną.

 

Natomiast zgodzę się z tobą, że złoto i metale szlachetne, podobnie zresztą jak kamienie szlachetne, czasami też dzieła sztuki są sposobem gromadzenia i utrzymania majątku. Nie uważam jednak by była to metoda na gromadzenie zabezpieczenia na emeryturę...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy ma jakieś swoje patenty na gromadzenie kapitału emerytalnego. Moja żona wierzy w emeryturę z ZUS-u, ja wierzę w złoto i w srebro, mamy więc taką swoistą małżeńską dywersyfikację. Jednak ja sam sobie tego typu strategii emerytalnej nie wymyśliłem. Dużo czytałem, słuchałem i analizowałem i wierzę, że idę dobrą drogą. Zamiast oddawać swoje pieniądze państwu, które i tak (wg mnie) nie wywiąże się ze swoich zobowiązań emerytalnych, wolę sobie kupić od czasu do czasu złotego Liścia Klonowego, a całkiem często srebrnego Liścia Klonowego. Kiedyś kupowałem także jakieś monety numizmatyczne, wydawało mi się to dobrym wyborem, ale szybko z tego zrezygnowałem, pozostając wyłącznie przy złocie i srebrze lokacyjnym.

A czy złoto/srebro jest dobrym celem inwestycyjnym? Warto posłuchać innych, choćby Tradera21 (pierwszy kwadrans webinaru można sobie odpuścić):

 

trader21.png

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To fakt, grunty to bardzo dobra sprawa, jednak nie każdego stać na taka inwestycję. Poza tym działka musi się znajdowąć w jeszcze dobrej lokalizacji :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozostaje jeszcze jedno wyjście, nie jako z automatu stosowane. Czyli wszyscy Ci co pracuję w wszelkich mlm.  Pracując w tym, rok, pięć czy dziesięć , wypracują sobie nie złe dochody.  Tu nie istotne czy biznes ten jest dla kogoś dobry czy nie. Istotne że armia ludzi mieć z tego będzie solidną kasę. [ część już ma ]

Share this post


Link to post
Share on other sites

A tu się z Tobą pozwolę nie zgodzić. MLM, wbrew pozorom, biznesem jest dla niewielu... Oczywiście, każdy ma równe szanse. Podbnie jak przy działalności gospodarczej, karierze korporacyjnej, itd., itp... Jeno w każdym przypadku by dojść do czegoś trzeba się nieźle naharować. 

Zresztą, autorowi wątku chyba bardziej chodziło o formę oszczędzania na zapewnienie sobie godnej starości a nie prowadzeniu harówkę do końca życia...

 

I w tym kierunku poszły wszystkie propozycje w wątku. A, że każda wiąże się z ryzykiem to insza inszość. 

Niestety, nie ma od odejścia od pieniądza złotego nie ma żadnego sposobu na stuprocentowe utrzymanie wartości oszczędzonego majątku...

 

I choć nie podzielam poglądu kol. @cynus1 co do inwestowania w złoto na emeryturę to takie lokowanie może postawi na nogi stosunki rodzinne do czasów sprzed Bismarcka, gdzie Dzieci na starość są moją emeryturą a w zamian za szacunek i opiekę (to też forma emerytury) po moim odejściu do lepszego, jak mniemam, świata dostaną nagrodę w postaci zgromadzonego majątku...


Wiem... Mam staroświeckie poglądy... Ale cóż w tym złego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Staroświeckie poglądy wcale nie muszą być staroświeckie. To akurat jest wprost określane przez oficjalne trendy. Obecnie oficjalna narracja stanowi, że każdy jest kowalem swojego losu, każdy odpowiada za to, co będzie jego udziałem w przyszłości. Nieśmiałe sugestie, że najlepszym kapitałem jest ten ulokowany w stosunki rodzinne nie ma żadnych szans przebicia wśród oszołomionych pozornym sukcesem konsumentów życia na maxa. A w naszym przypadku wiemy (niestety nie mieliśmy tak mądrych rządzących jak Norwegowie), że lata pracy, tysiące złotych odkładanych w formie składki na starość, nie przełożą się w żaden sposób nawet na bardzo umiarkowane oczekiwania. Jedyną metodą jest zgromadzenie kapitału, kapitału istniejącego w różnych formach, nawet pozornie niematerialnych, ale takiego, który kiedyś, za każdą zainwestowaną złotówkę, tę złotówkę (lub więcej) odda. Tysiące lat doświadczeń ludzi mądrych, ludzi głupich, bezmyślnych i z mózgami jak poświąteczny baniak na śmieci, przekonało się, że jedynym nośnikiem prawdziwej wartości w odniesieniu do pieniędzy jest złoto (metale szlachetne).

 

Nie trzeba być zbytnio oblatanym w meandrach światowej ekonomii, aby dostrzec bardzo wyraźne ruchy gigantów światowej gospodarki, które zmierzają do zmiany status quo, gdzie hegemon (USA), posiadający globalną walutę może sobie ewentualne niedobory w budżecie po prostu dodrukować. 

Coś się zmienia, przypadek Kadafiego nauczył następców ostrożności, tym bardziej, że ci najbardziej liczący się, mają za sobą kilka tysięcy lat  tradycji, doskonałych ekonomistów, cierpliwość tarantuli i niewyobrażalnie wielki (już) zgromadzony kapitał we wszelkich dotyczących kapitału formach.

Dla mnie ten pojedynek jest już rozstrzygnięty, kwestią pozostaje jedynie czas, w którym "najdoskonalsza" (hahaha) demokracja świata legnie na deskach bez możliwości jakiegokolwiek ruchu. To oczywiście nie stanie się z dnia na dzień, to będzie (jest?) proces powolny, ale dokona się, a jednym z jego zwiastunów będzie powrót do odniesienia pieniądza do rzeczywistych wartości, czyli do złota.

 

Something going on? Coś nadchodzi?:

c0d3585f119507a3e290aa9e729d3f9b.png

Ciekawi mogą kliknąć tutaj.

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawy temat, który wymaga niebanalnego podejścia. Skoro autor tematu wyszedł z założenia, że najpewniej nie ma co liczyć na tą emeryturę w warunkach panowania dziwnych klik w polskim rządzie to należało by się zastanowić nad kilkoma rozwiązaniami tego problemu. Gromadzenie złota jako antyteza to panoszących się w naszym kraju mafii politycznych jest rozwiązaniem nie dla każdego. Gromadzenie złota, tak, ale tylko w przypadku gdy nie już potrzebniejszych bieżących wydatków, a powiedzmy sobie szczerze, że 80 % obywateli naszego kraju biorąc pod uwagę alternatywę - kupić złoto czy opłacić rachunki za prąd, wodę i gaz, a w ostatnim czasie także śmieci wybierze tą drugą alternatywę. Gorzej jeszcze jak po odliczeniu tych wszystkich opłat i składek ZUS trzeba jeszcze opłacić kredyt na zakup domu czy mieszkania. Obraz jest jasny, w sensie operacyjnym dla przeciętnego Kowalskiego, złoto nie jest towarem pierwszej potrzeby a kupowanie jednej monety za przykładowo 300 złotych na miesiąc w przeliczeniu na dalsze 40 lat, aby je znowu zacząć sprzedawać za kolejne 40 lat po tej samej cenie tylko inaczej zdenominowanej nie trzyma się kupy. Obecna wartość złota wyliczona w dolarach obrazuje nam nie to, że wartość tego fizycznego złota wzrosła i jesteśmy bogatsi tylko to, że prasy drukarskie w FED pracują w systemie 3 zmianowym, 24 h na dobę 7 dni w tygodniu. Trochę dorzuca też popyt z Chin i Indii oraz Rosji.

Mamy zatem patową sytuację oraz nie wiemy, czy polski rząd tak jak amerykański w latach powojennych nie wprowadzi zarządzenia iż posiadanie fizycznego złota w naszym kraju ze względu na walkę z kryzysem gospodarczym jest niedozwolone. Taka sytuacja może zrujnować marzenia o zabezpieczeniu swojej przyszłości i myśleniu o spokojnej emeryturze bez powiązania z jakąkolwiek rządową agendą imitującą poczynania Świętego Mikołaja i Jurka Owsiaka razem wziętych.

Uważam, zatem iż są 3 rozwiązania problemów, które nakreślił autor wątku. Po pierwsze, demografia i edukacja. Tylko przyrost naturalny może doprowadzić do sytuacji, w której starsze osoby będą miały zapewnioną opiekę. Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy promować się będzie model rodziny w Polsce, nie 2+1 ale 2+5 lub więcej. Wtedy starsze pokolenia będą miały pewność nie tylko na to, iż ktoś będzie pracował na ich emerytury, ale będą miały pewność że wokół nich są osoby, które chcą im pomóc z racji pokrewieństwa.

Po drugie, wzmocnienie polskiej demokracji poprzez coś takiego jak agonistyka polityczna. Innymi słowy, w Polsce obecnie ludzie są uśpieni, nie walczą o idee, o swoją własność, o to żeby obcy ich nie okradali. Należy zwiększyć kontrolę społeczna nad rządem i domagać się reform, tak jak robią to Francuzi, w duchu oczywiście nie rewolucyjno-socjalistycznym, ale konserwatywno-kapitalistycznym. Czyli walka o wolny rynek i naród oraz bezwzględna walka z fiskalizmem i koteriami przemysłowo-bankowymi obcej proweniencji.

Po trzecie, ekspansja. Czy dopływ gotówki do kraju może pochodzić tylko z eksportu towarów i siły roboczej? Nad tym pytaniem też należy się zastanowić i znaleźć ciekawe rozwiązanie. W końcu trzeba znaleźć takie rozwiązanie, które pomoże Polsce sprowadzić do Polski jak najwięcej zasobów i nie mówię tutaj tylko o odzyskaniu zrabowanych dzieł sztuki przez różne bandyckie narody w trakcie drugiej wojny światowej. Apropos, bandyckich narodów. Polska powinna stworzyć czarną listę krajów, które w sposób rażący naruszają dążenie do pokoju na świecie i z tymi narodami powinna ona zawiesić stosunki dyplomatyczne lub wprowadzić sankcje gospodarcze.

Myślę, zatem, że odpowiedzią na problem gromadzenia złota fizycznego w skarpecie jest dążenie do uzyskania przez Polskę pełnej suwerenności na arenie międzynarodowej. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.



×