Jump to content

PARTNER GŁÓWNY:

PARTNERZY
STRATEGICZNI:

AdBlock wykryty!

 

sketch-logo.png

 

Funkcjonowanie naszej strony internetowej jest możliwe dzięki wyświetlaniu reklam online naszym czytelnikom. Staramy się, aby nie były one liczne ani przedstawiane w sposób agresywny. 

Prosimy więc o wyłączenie dodatku typu AdBlock dla strony hyipforum.pl :)

 

Reklama




liliklops

Rozważania na temat podatków

Recommended Posts

Ach te "pazerne państwa" :)
Mam trochę inne zdanie na temat płacenia podatków. Jeśli chcemy mieć szkoły, drogi, służbę zdrowia, policję i silną armię itd, musimy płacić podatki.
To nie jest "pazerność", a nasz obowiązek jeśli poczuwamy się za wspólne dobro jakim jest Polska. 
Daleko mi do patetycznej wizji patriotyzmu jaką lansuje PiS i z drugiej strony do lewicowej utopii twierdzącej że każdemu należy się po równo niezależnie od włożonego wysiłku, ale jednak... Podatki płacić trzeba. To nasz wspólny kraj i jesteśmy za niego odpowiedzialni. Uciekanie do rajów podatkowych, to dla mnie jak... Niepłacenie alimentów za własne dziecko? Coś w ten deseń. Te "pazerne" matki ścigają tych biednych ojców, a oni tacy sprytni, "transferują" pieniądze do rajów i udaje im się tego uniknąć. Tak to my niczego nie zbudujemy, no chyba że za chwilę ktoś wpadnie i zacznie rzucać "korwinizmami", ale nie jestem już w gimnazjum więc nie dam rady podjąć polemiki  :)

Edited by liliklops

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm.. osobiście nie chce mieć taki szkół jakie są teraz, osobiście nie chcę mieć takiej służby zdrowia jaką mamy teraz (czyli potępiającej wszelkie alternatywne metody leczenia, bo medycyna w ich rozumieniu musi służyć korporacjom farmaceutycznym), ale podatki płacę, jak każdy.

Bo widzisz problemem podatków nie jest to, że one są, tylko to na co one potem są przeznaczane, ale ten temat, nie jest odpowiednim miejscem na taką dyskusję.

Dziś państwa w pierwszej kolejności nie służą obywatelom, tylko rozmaitym korporacjom czy kartelom i to jest ten problem.

"Wielcy" podatki zawsze ominą, zaś "mali" niekoniecznie..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mały w Polsce nie ma raczej interesu w omijaniu podatków. Nie są one dla niego zbyt wysokie. Zresztą póki co (na szczęście) i dla dużych są przystępne. Zrozumiałbym dyskusje o ucieczce, gdyby wprowadzono u nas na przykład model skandynawski, tam faktycznie dochodzi do sporych przegięć.
Nie chcesz mieć takiej służby zdrowia, ale korzystasz z niej jak każdy oraz z wielu innych rzeczy opłacanych ze wspólnego budżetu. Mi też się od groma wydatków nie podoba, ba, jak pomyślę że to PiS obecnie dysponuje tymi środkami i jak je trwoni w dużej mierze, to dostaję białej  gorączki, ale jednak... W życiu nie ucieknę do raju podatkowego, bo po prostu poczuwam się do utrzymywania naszego wspólnego domu. Nie zgodzę się, że "jest ok" gdy Kowalski ucieka z pieniędzmi do raju podatkowego. W dodatku z reguły wygląda to tak, że Kowalski z pieniędzmi ucieka, ale z dróg, służby zdrowia, szkół itd nadal korzysta.

Edited by liliklops

Share this post


Link to post
Share on other sites

ba, jak pomyślę że to PiS obecnie dysponuje tymi środkami i jak je trwoni w dużej mierze, to dostaję białej  gorączki, ale jednak... 

 

Zawsze to lepiej jak trwoni niż jak by magicznie znikały jak za poprzedniej ekipy.

Ale przynajmniej jak znikają, to tak nie boli, jak są trwonione, prawda?  :D

Ja dostawałem białej gorączki jak złodzieje nie brali łapówek dla siebie, tylko oddawali całą kasę w zamian za ch**ową posadę w Brukseli albo zegarek.

No bo gamonie mogli się chociaż cenić, a nie rozdawać wszystkiego za bezcen, nie?  :blink: 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy rząd jak do tej pory kradł, trwonił i rządził myśląc jedynie o własnym interesie w pierwszej kolejności.
To raczej nie zaproszenie do dyskusji o prywatnych poglądach politycznych (po prostu obecnie rządzi PiS więc czemu miałbym pisać o PO?), a zwrócenie uwagi na to że nie leży w naszym interesie wspieranie ucieczek do rajów podatkowych, chyba że mamy wyjść z założenia że lejemy na instytucję jaką jest Państwo i każdy chce żyć po swojemu, indywidualnie nie biorąc udziału we wspólnocie.
Tylko czemu z reguły zawsze słyszę to od ludzi, którzy pokończyli państwowe szkoły, urodzili się w państwowych szpitalach i przez całe życie korzystali z tysięcy różnych "produktów" finansowanych z podatków wszystkich obywateli.
Później dorastają i uznają, że płacenie podatków to "złodziejstwo" i trzeba uciekać do raju. Z reguły jeszcze zostając przy tym w kraju i nadal używając dróg, szpitali, podsyłając tu dzieci na państwowe uczelnie itd.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chcemy mieć szkoły, drogi, służbę zdrowia, policję i silną armię itd, musimy płacić podatki.

To nie jest "pazerność", a nasz obowiązek jeśli poczuwamy się za wspólne dobro jakim jest Polska. 

 

W zasadzie zgoda, bo to wszystko musi być z czegoś finansowane. Natomiast tak samo jak obowiązkiem obywatela jest płacić podatki, tak samo obowiązkiem władz jest ich niemarnotrawienie. Niestety z tym jest źle. Bardzo źle. I to niezależnie od opcji politycznej która rządzi.

 

Uciekanie do rajów podatkowych, to dla mnie jak... Niepłacenie alimentów za własne dziecko? Coś w ten deseń. Te "pazerne" matki ścigają tych biednych ojców, a oni tacy sprytni, "transferują" pieniądze do rajów i udaje im się tego uniknąć. 

 

Różnica jest taka, że ojciec który musi płacić alimenty, miał wcześniej wpływ na to, czy urodzi się dziecko, bo bez niego to dziecko by się nie urodziło.

Natomiast człowiek chyba nie ma wpływu na to w jakim kraju się urodzi, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo, aby moja dusza mogła wybrać miejsce urodzenia dziecka, którym będę. W pierwszym przypadku, jest jasne, że ojciec powinien ponosić konsekwencje , w drugim przypadku jest to już niezbyt jasne. 

 

Jeśli ktoś chce płacić podatki w raju podatkowym, to dlaczego miałby tego nie robić? Może niech państwo stanie się konkurencyjne w stosunku do rajów podatkowych, aby zatrzymać odpływ podatników? Ale oni idą w drugą stronę, tzn walczą z takimi praktykami i ogólnie z tzw. optymalizacją podatkową. 

 

Nie chcesz mieć takiej służby zdrowia, ale korzystasz z niej jak każdy oraz z wielu innych rzeczy opłacanych ze wspólnego budżetu. 

 

Pisałem o tym w innym temacie, ale powtórzę tę kwestię. Płacę podatki, płacę różne składki, w tym składkę zdrowotną i traktuję to jak usługę za którą płacę. Płacę i wymagam. A jaką usługę dostaję? Taką, że muszę kilka lat czekać do lekarza w kolejce. To jest właśnie usługa, za którą płacę. To jest skandal. Minister zdrowia wciska kit, że można iść prywatnie do lekarza. Oczywiście, że mógłbym pójść prywatnie, tylko w takim razie dlaczego miałbym płacić dwukrotnie za jedną usługę? Najpierw mam obowiązek zapłacić składkę zdrowotną, a potem opłacić prywatnego lekarza. To jest właśnie patologia. Płacić za jedną usługę dwa razy. 

 

Kwestia podatku RTV (obecnie nazywany abonamentem). Ma być płacony wraz z podatkiem. Tylko czemu ja mam płacić podatek za coś z czego w ogóle nie korzystam? Ł

Edited by Polon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ach te "pazerne państwa" :)

Mam trochę inne zdanie na temat płacenia podatków.

Pisałem o pazerności państwa i jego efekcie w postaci próby ucieczki spod jego jurysdykcji, przynajmniej podatkowej.

Nie o o płaceniu podatków. Trudno więc z tego zdania wyznuć moje stanowisko na ten temat :)

Ale zaraz je przedstawię...

Jeśli chcemy mieć szkoły, drogi, służbę zdrowia, policję i silną armię itd, musimy płacić podatki.

Prawie zgoda...

Prawie, bo....

Z Twojej listy wykreśliłbym szkoły, usługi zdrowotne a dodał wymiar sprawiedliwości.

 

Sęk w tym, że współczesne państwa, nie wyłączając Polski zabierają kasę na niby miliony innych celów, zupełnie niepotrzebnych. Ot. choćby na usługi zdrowotne, emerytury czy renty, indoktrynację szkolną, dotacje, zasiłki dla nierobów.

Niby, ponieważ w istocie zabierają kasę na siebie i swoją armię urzędników.

 

Prawie, bo....

Na drogi, policję, armię i wymiar sprawiedliwości, niewielką administrację Państwa Państwo MUSI posiadać czy tego chcemy czy nie...

 

To nie jest "pazerność", a nasz obowiązek jeśli poczuwamy się za wspólne dobro jakim jest Polska.

To zaś co socjalistyczne państwa, w tym Polska, dziś robią to najzwyklejsza w świecie pazerność, ubezwłasnowolnianie obywateli i sprawowanie nad nimi niby-kurateli dl ich rzekomego dobra a w istocie zwykłe ograbianie ludzi dla własnych interesów.

A tym interesem jest właśnie rozciąganie kompetencji Państwa do wciskania swoich brudnych paluszków i regulowania coraz to większej ilości dziedzin życia człowieka.

Wszystko to pod idealistycznym hasłem "dobra wspólnego i pomyślności obywateli".

 

Daleko mi do patetycznej wizji patriotyzmu jaką lansuje PiS i- z drugiej strony do lewicowej utopii twierdzącej że każdemu należy się po równo niezależnie od włożonego wysiłku, ale jednak... Podatki płacić trzeba.

No, to że podatki trzeba płacić wynika akurat z samej definicji podatku jako świadczenia przymusowego i bezzwrotnego :)

Dalej już działa rynek :)

Kowalski widząc, że rządzący zabierają mu lwią część ciężko zapracowanych przez siebie środków na swoje własne synekurki albo na wspieranie obcych Kowalskiemu idei ma możliwość podjęcia decyzji o takim ułożeniu swoich interesów by lwia część kasy nie dostała się w łapy pazernego i napompowanego państwa ale została do jego dyspozycji.

I wielu to robi...

Nie widzę w tym nic złego :)

 

Bo oszczędzanie na podatkach niczym nie różni się od oszczędzania na zakupach :)

 

To nasz wspólny kraj i jesteśmy za niego odpowiedzialni.

O...

Jak dobrze Kolega został wyedukowany w obowiązkowej, indoktrynacyjnej szkole.

Widać, że niemieckie pomysły, uwieńczone wprowadzeniem przez Fryderyka Wilhelma I pełnego obowiązku szkolnego mają się dobrze i w zasadzie już przyjmowane są za aksjomat.

 

Tyle tylko, że to bzdura jest...

Za kraj odpowiedzialni są przede wszystkim, a w zasadzie wyłącznie, rządzący.

I bez znaczenia jest czy jest to król, demokratyczny rząd czy też dyktator.

 

Ja mogę się co najwyżej źle rządzącym, lub zbyt pazernym rządzącym przeciwstawić chwytając za przysłowiową kosę albo...

Głosując nogami i wybierając sobie taką jurysdykcję gdzie rząd rządzi lepiej albo nawet jeśli lepiej nie rządzi to nie jest tak zachłanny na moją kasę...

 

Uciekanie do rajów podatkowych, to dla mnie jak... Niepłacenie alimentów za własne dziecko?

Kompletnie błędne porównanie.

Zacznijmy od tego, że obowiązek alimentacyjny to nie obowiązek utrzymania swoich dzieci na takim poziomie jaki mają rodzice.

Nie zaś płacenie jakiejś zasądzonej przez sąd sumy. To są skrajne i stosunkowo rzadkie przypadki.

Gdyż na co dzień obowiązek alimentacyjny zaspokajany jest bez żadnego przymusu w tak prozaicznie prosty sposób, że rodzice przynoszą zarobioną kaskę do domku i z niej utrzymują siebie i dzieci niejednokrotnie zresztą z wykorzystaniem swoich majątków odrębnych.

Na marginesie, w normalnych rodzinach w podobny sposób, bez przymusu państwa, zapewnia się spełnienie obowiązku alimentacyjnego wobec rodziców znajdujących się w niedostatku a często nawet wykracza się poza ten obowiązek wspomagając rodziców i dzieci mimo, że w niedostatku nie są.

 

Natomiast wybór raju podatkowego jest dbaniem o własne interesy finansowe. W założeniach ma pozwalać na zwiększenie majątku. Między innymi na to by móc się LEPIEJ OD PAŃSTWA zająć potzrebami swoich bliskich.

I tych wynikających z obowiązku alimentacyjnego i tych wynikających z normalnych więzi rodzinnych.

 

Twoje porównanie jest, w mojej ocenie, o tyle bezsensowne, jak czynienie Kowalskiemu zarzutu, że poszukał sobie lepiej płatnej pracy by żyć na wyższym poziomie - w tym także podnieść poziom życia swoich bliskich.

 

Te "pazerne" matki ścigają tych biednych ojców, a oni tacy sprytni, "transferują" pieniądze do rajów i udaje im się tego uniknąć.

Tu zaś piszesz o patologicznej grupie tych, którzy swoich obowiązków, przede wszystkim naturalnych a dopiero później prawnych, nie spełniają.

 

Poza tym, w przeciwieństwie do obowiązku utrzymania (alimentacyjnego), obowiązek podatkowy nie jest związany żadnymi więzami krwi lecz jest obowiązkiem wręcz od tych więzów oderwanym.

Podatki w Polsce płaci się niezależnie od tego czy jest się Polakiem czy też Niemcem, Chińczykiem czy Kosmitą :)

 

Tak to my niczego nie zbudujemy,

No właśnie, że wręcz przeciwnie.

Ja nie mam najmniejszej wątpliwości, że Kowalski 100 razy lepiej wykorzysta zarobione przez siebie pieniądze niż zrobi to dla jego rzekomego dobra Państwo.

Nie przypuszczam by przeciętny Kowalski zechciał wydawać dobrowolnie swoją kasę na rzesze urzędasów, którzy mu w bogaceniu się przeszkadzają.

Byłby idiotą...

 

no chyba że za chwilę ktoś wpadnie i zacznie rzucać "korwinizmami", ale nie jestem już w gimnazjum więc nie dam rady podjąć polemiki  :)

Więc podejmij polemikę z Ludwikiem von Misesem albo Fryderykiem Hayekiem. Choć to w sumie na jedno wyjdzie :)

Mały w Polsce nie ma raczej interesu w omijaniu podatków.

Zapewniam Cię, że jest wręcz przeciwnie.

I Państwo o tym doskonale wie.

Dlatego, niby walczy omijającymi podatki wielkimi koroporacjami, nakładając na nie kolejne podatki, które ci i tak przerzucą na Kowalskiego.

W rzeczywistości jednak czyha na to by pani z warzywniaka potknęła się i nie wbiła na kasie marchewki albo w trakcie kontroli oświadczyła przeciętną marże, która nie będzie pasowała do wyliczeń poczynionych przez urzędników - już mamją pretekst do niszczenia drobnej małej przedsiębiorczości...

Nie są one dla niego zbyt wysokie.

Naprawdę?

Policzmy...

Kowalski pracował uczciwie przez cały rok zarabiając 4000 zł brutto miesięcznie, 48.000 roczni - czyli do ręki dostał w roku 34.247,52 zł.

Państwo z zarobków Kowalskiego zabrało 13.752,48zł.

Ale to nie wszystko!

Pracodawcy kazało dopłacić 9.892,90 zł.

Inaczej mówiąc pracownik kosztował w roku pracodawcę 57.892,90 zł a Kowalski dostał do ręki z tego 34.247,52 - czyli Państwo zabrało trochę ponad 41% - 23.645,38 zł(nie kiwając przy tym palcem, bo to Kowalski machał łopatą bądź ruszał głową...

Licząc zaś do zarobków Kowalskiego to Państwo zarobiło już 50% jego dochodu.

 

Ale to nie wszystko...

Kowalski przecież zarabiał po to by za tę kasę żyć..

Wydał więc to co zarobił. 20% wydał na to co Państwo w swej łaskawości opodatkowało watem 8% - czyli 6.849,50 wydał na takie rzeczy oddając z tego Państwu kolejne 507,37 zł...

80% wydał na to co z niższego VAT nie korzysta. I w ten sposób od 27.398,02 zł wydatków Kowalski oddał Państwu kolejne 5.123,21 zł.

 

Policzmy więc te tanie Państwo...

13.752,48 zł - zabrane Kowalskiemu rękoma pracodawcy,

9.892,90 zł - dopłacone przez pracodawcę za zatrudnienie Kowalskiego,

507,37 zł - zapłacone przez Kowalskiego za pośrednictwem sklepów czy usługobiorców za towary uprzywilejowane i

5.123,21 zł - za te nieuprzywilejowane.

Ł

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mały w Polsce nie ma raczej interesu w omijaniu podatków. Nie są one dla niego zbyt wysokie.

A to jest bzdura do potęgi n-tej. Często podnosi się argument, że w Polsce są niskie podatki. Tak, ale właśnie dla dużych graczy. W Polsce większość obciążeń przenosi się na klasę średnią, która przez te zabiegi nie jest prawdziwą klasą średnią. Wystarczy spojrzeć na polską kwotę wolną i ZUSy, a następnie porównać z tym co jest w Europie Zachodniej.

Tylko czemu z reguły zawsze słyszę to od ludzi, którzy pokończyli państwowe szkoły, urodzili się w państwowych szpitalach i przez całe życie korzystali z tysięcy różnych "produktów" finansowanych z podatków wszystkich obywateli.

Pominąłeś jeden ważny aspekt - to wszystko nie wydarzyło się ze względu na wysoką jakość ww. wymienionych świadczeń tylko przez brak wyboru często połączony z przymusem.

Później dorastają i uznają, że płacenie podatków to "złodziejstwo" i trzeba uciekać do raju. Z reguły jeszcze zostając przy tym w kraju i nadal używając dróg, szpitali, podsyłając tu dzieci na państwowe uczelnie itd.

Skoro system im to umożliwia to nie widzę w tym nic niewłaściwego. Gdyby były niskie podatki i małe świadczenia to OK, wysokie podatki i wysokie świadczenia też akceptowalne chociaż to nie pasuje do polskiej mentalności, ale mamy wysokie podatki i małe świadczenia. I nic dziwnego, że ludzie się burzą.

Oczywiście, że mógłbym pójść prywatnie, tylko w takim razie dlaczego miałbym płacić dwukrotnie za jedną usługę? Najpierw mam obowiązek zapłacić składkę zdrowotną, a potem opłacić prywatnego lekarza. To jest właśnie patologia. Płacić za jedną usługę dwa razy.

Jak będziesz zbyt pracowity to możesz zapłacić nawet trzy razy, bo raz składka zdrowotna u pracodawcy, drugi raz na działalności, a trzeci raz prywatna wizyta u lekarza ;)

Za kraj odpowiedzialni są przede wszystkim, a w zasadzie wyłącznie, rządzący.

I bez znaczenia jest czy jest to król, demokratyczny rząd czy też dyktator.

Oto mentalność niewolnika w czystej postaci. Tak myśli człowiek sowiecki. Wolny człowiek ma Boga i wartości w sercu i nie pozwoli, żeby jakikolwiek król, demokratyczny rząd czy też dyktator go zniewalał.

 

Skoro nie pozwoli to dlaczego zniewala?

 

W Polsce za dużo Sowietów, a za mało wolnych ludzi. Problemem nie jest np.: brak dostępu do broni tylko to, że dzisiaj dorosły mężczyzna czuje się bez broni bezpieczniej. Jak będzie trzeba to prawo można zmienić bardzo szybko, a zmiana mentalności to robota na długie lata, a może i pokolenia.

Ja mogę się co najwyżej źle rządzącym, lub zbyt pazernym rządzącym przeciwstawić chwytając za przysłowiową kosę albo...

Głosując nogami i wybierając sobie taką jurysdykcję gdzie rząd rządzi lepiej albo nawet jeśli lepiej nie rządzi to nie jest tak zachłanny na moją kasę...

On z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwie czasy i granice ich zamieszkania, aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Dz 17, 26 - 27

Edited by hackmaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oto mentalność niewolnika w czystej postaci. Tak myśli człowiek sowiecki. Wolny człowiek ma Boga i wartości w sercu i nie pozwoli, żeby jakikolwiek król, demokratyczny rząd czy też dyktator go zniewalał.

Hehe...

Dobre sobie...

Zaprawdę, już od dłuższego czasu Bóg nie dekretuje swoich praw i nie On rządzi w Polsce, Izraelu, USA. Nie On też rządził Rosji sowieckiej czy hitlerowskich Niemczech.

To nie Bóg nakłada na mnie podatki i nie Bóg wydaje je na Paradę Sprośności.

Lepiej więc do tego co czynią nam rządzący nie mieszać...

Natomiast zwróciłeś uwagę na ważny aspekt takiego myślenia jak prezentuje @liliklops

 

Tylko czemu z reguły zawsze słyszę to od ludzi, którzy pokończyli państwowe szkoły, urodzili się w państwowych szpitalach i przez całe życie korzystali z tysięcy różnych "produktów" finansowanych z podatków wszystkich obywateli.

Później dorastają i uznają, że płacenie podatków to "złodziejstwo" i trzeba uciekać do raju. Z reguły jeszcze zostając przy tym w kraju i nadal używając dróg, szpitali, podsyłając tu dzieci na państwowe uczelnie itd.

Otóż właśnie dokładnie tak działa niewolnictwo i ubezwłasnowolnienie.

Murzynom w Ameryce tez mówiono, że są gorsi. Źe Pan lepiej wie co dla nich dobre. Co dobre dla ich wspólnego dobra. Sami sobie mieli nie poradzić.

Podniesienie ręki na pana to było podniesienie ręki na żywiciela...

 

Ten bandytyzm Państwa czyni dokładnie to samo.

Najpierw nas ubezwłasnowolnia. I to bez wyroku niezawisłego sądu.

Państwo stwierdza, że ja, Ty, Twój sąsiad nie potrafiłby zadbać o swoje zdrowie, znaleźć sobie znachora, szamana czy innego lekarza. Później, albo wcześniej też, że ja, Ty, Twój sąsiad nie potrafilibyśmy nauczyć naszych dzieci tego co im potrzebne... Kopania rowów, uprawy roli, wycinki drzew, szycia butów, dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia.

Skutkiem tego, nam prawie idiotom zabiera lwią część tego co wypracowujemy i tworzy....

Pierw obowiązek szkolny... 

Po to by za nasze pieniądze przekonywać nasze dzieci, że jesteśmy idiotami, którzy niczego nie potrafią bez Państwa oraz tego, że oni są identycznymi idiotami, którzy bez Państwa w tych i wielu innych dziedzinach sobie nie poradzą.

Później wymyślają służbę zdrowia, państwowe szpitale bądź choćby szpitale finansowane ze zrabowanych pieniędzy.

 

W efekcie ja, Ty, Twój sąsiad mamy mniej pieniędzy (ale też czasu) by zapłacić za dobrego znachora czy też doktora. By nauczyć dzieci tego co im się przyda i czego my byśmy chcieli by się nauczyły.

Niby mogę leczyć się prywatnie ale... Kasy już mam mniej.

A gdy skorzystam z tego co zapłaciłem pod przymusem i będę głośno mówił, że to nie fair to wyskoczy jakiś filip z konopi i będzie mi mówił, że jakim prawem tak mówię skoro korzystam z tego co ZA DARMO DOSTAŁ

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie umiem cytować po kolei, ale po kolei powiedzmy że mogę mniej więcej na szybko odpowiedzieć na kilka kwestii (jutro na spokojnie reszta, za dużo tego na raz).

Zaczynając od "buntu" z powodu marnotrawienia środków publicznych przez kolejne władze. Owszem, spora część jest rozkradana, marnotrawiona, wydawana nielogicznie i ze stratą dla Państwa. Jednak zabranie z puli pieniędzy nie poprawi tu sytuacji, tylko wręcz ją pogorszy, a nie sądzę również aby wychowanie ludzi na braku odpowiedzialności za wspólny kraj na zasadzie kwestionowania zasadności istnienia wręcz czegoś takiego jak Państwo (bo przecież kradnie i zabiera i wydaje źle), byłą odpowiednią drogą.

Nie mamy wpływu gdzie się rodzimy, to po prostu przypadek ale jednak rodzimy się w jakimś systemie, społeczeństwie i podstawą tych społeczeństw jest wspólna odpowiedzialność za nie. Warto też byłoby się z tym pogodzić, bo sporo wątków tutaj to czysta demagogia, jakby to mogło być, albo jak według kogoś powinno być, tylko nie wiem jaki w tym cel, jeśli jest to całkowicie oderwane od rzeczywistości w której funkcjonujemy.

Nie przesadzajmy też, że nie dostajemy nic w zamian.

Nigdzie i nigdy nie jest idealnie, ale jednak jest pewna stabilizacja, którą dostajesz właśnie od państwa czy tego chcesz czy nie. Masz dach nad głową i teoretycznie nikt na ulicę wyrzucić Cię z niego nie może, służba zdrowia i wieloletnie kolejki... Wszystko zależy od indywidualnych przejść. Teściowa zachorowałą na raka, szybka operacja, chemioterapia, bez problemu i bez łapówek, na NFZ. Takie leczenie to kilkaset tysięcy złotych. W życiu nie odłożyła tyle składek więc jednak nikt nie zostawia Cię jak w USA na korytarzu bo nie masz ubezpieczenia. Dostajesz je nawet jako bezrobotny (czy słusznie czy nie, to inna historia).
W każdym razie opowieści własne lub zasłyszane nie są tu żadnym wyznacznikiem, tak samo ta moja o teściowej jak Twoja o kilkuletniej kolejce. Sprawa jest o wiele bardziej złożona. Jednak moim zdaniem sporym przegięciem jest twierdzenie, że opieka zdrowotna w Polsce jest na tak tragicznym poziomie. Zdarzało mi się bywać w tych szpitalach trochę w różnych sprawach, czy to własnych czy rodzinnych i powiem szczerze że osobiście jestem bardzo zadowolony. No ale to moje odczucie, ktoś inny napisze że jest tragicznie bo on miał inaczej. 
Policja chroni Twojego bezpieczeństwa, co do wątku o dostępie do broni, całkowicie się nie zgadzam, jeszcze tego mi brakowało żeby te wszystkie łyse bandy pokroju ONR i reszty tałatajstwa co zna jedynie argument siły miała pistolety.
Niskie emerytury? Cóż. Niech jeszcze kilkaset tysięcy osób ucieknie do rajów, na pewno polepszy to sytuację :)
No ale przecież każdy mógłby odkładać sobie prywatnie prawda? A później potykałbyś się na spacerze o tych co jednak nie odłożyli i śpią w parku albo na Twojej klatce, a do tego chyba na każdym rogu musiałby stać komisariat żeby upilnować porządku, bo im więcej nędzy tym większa przestępczość.
Czyli jednak gdzieś w naszym interesie jest utrzymywać jakąś stabilizację nawet często kosztem pewnej niesprawiedliwości, bo prędzej czy później myślenie jedynie o własnym czubku nosa by się na nas odbiło.

Co do obowiązku szkolnego. Nie zgadzam się z pepperonissem, że rodzic wie lepiej czego powinno się uczyć jego dziecko. Po pierwsze, dziecko to nie jest żadna własność rodzica, po drugie dzięki takiemu, a nie innemu systemowi unikamy chociażby zamykania dziecka w domu przez jednego czy drugiego oszołoma, który chciałby odmówić dziecku edukacji bo jest niezgodna z jego ideologią, światopoglądem czy religią. Nie wiem też skąd tak złe zdanie o naszym systemie edukacji, znam program dosyć dobrze, cóż tam takiego inwazyjnego? Sporo tam zbędnej papki, ale prania mózgu póki co ciężko tam się doszukać.

Zresztą skoro masz dzieci (ja również, dwójkę), to sprawdź sobie ile kosztuje sam poród i nie zakładaj że skoro nie korzystałeś ze służby zdrowia to nie będziesz nagle (odpukać) tak jak moja teściowa biegać na chemio. Póki jest dobrze, to możesz narzekać, ale jeśli nagle stanie się źle, to nie zostaniesz w czarnej dupie, bo nie masz środków na prywatną terapię.

Zakładasz, że ludzie lepiej wiedzą co im potrzebne i jak wydawać swoje pieniądze... No cóż, jesteś optymistą. Dajmy Kowalskiemu wszystko do ręki. Ile procent nie odłoży na emeryturę? Na leczenie? Na kształcenie dzieci? Jakaś kontrola jest niezbędna. Czy dalej lecimy "korwinizmami" i ci którzy nie odłożyli mają zdychać, bo przecież sami sobie winni, a ich dzieci mają rowy kopać bo tata przepił kasę na edukację? Jesteś dorosły, no zlituj się, chyba jednak w Państwie nie chodzi jedynie o kontrolę nad obywatelem i tworzeniu sobie niewolników, ale jednak przez te tysiące lat, społeczeństwa kształtują też takie a nie inne systemy, po to aby nawzajem się wspierać oraz z mniej altruistycznych pobudek, czyli aby przetrwać.

Na indywidualnym podejściu, że każdy wie lepiej co dla niego dobre, to w sumie nie zbudujesz nic. Na co w ogóle komu w takim wypadku Państwo? 

Teraz na koniec co do rządów. Piszesz, że za kraj odpowiedzialni są rządzący... A kto ich wybiera? Mamy takich polityków i takie partie, które są odbiciem społeczeństwa. Może to brutalne, ale skoro mamy idiotów w rządzie, to bierze się to stąd, że mamy zidiociałe społeczeństwo. Znikąd indziej. Jednak to MY jesteśmy za to odpowiedzialni.

Co do świadczeń i ich poziomu, że wysokie składki, niski poziom świadczeń, bo na zachodzie to jest zupełnie inaczej.
Ciężko mi zgodzić się z jakimikolwiek porównaniami z zachodem, bo mamy trochę inną historię. My wychodzimy na prostą po dziesiątkach lat komunizmu, oni są na lepszej pozycji także nie dziwi mnie, że póki co dostaję mniej niż mógłbym chcieć.

Co do Boga, parad równości i tak dalej, nie pójdę tą drogą. Prywatne poglądy w tych kwestiach Wasze, mnie nie interesują, a i moje powinny być dla Was nieistotne. Każdy w każdym państwie płaci na mnóstwo rzeczy, z którymi się nie zgadza i z których nie korzysta. Tak działa ta wspólnota. Walka z tym to absurd. Tak jakbym miał odmówić płacenia na służbę zdrowia, bo jestem zdrowy, a korzystają tylko chorzy. 

Jutro wrócę do podatków i wyliczeń, bo to dłuższy temat.






 

Edited by liliklops

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaprawdę, już od dłuższego czasu Bóg nie dekretuje swoich praw i nie On rządzi w Polsce, Izraelu, USA.

Jezus odpowiedział: "Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie".   J 19, 11

Nie On też rządził Rosji sowieckiej czy hitlerowskich Niemczech.

Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga.   Rz 13, 1

To nie Bóg nakłada na mnie podatki i nie Bóg wydaje je na Paradę Sprośności.

Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd. Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek - podatek, komu cło - cło, komu uległość - uległość, komu cześć - cześć.   Rz 13, 3 - 7

Lepiej więc do tego co czynią nam rządzący nie mieszać...

"Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" - odpowiedział Piotr i Apostołowie.   Dz 5, 29

Edited by hackmaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trwoni jak każdy demokratyczny, socjalistyczny rząd, który miast zostawić mi kasę wie lepiej co dla mnie jest dobre.

I dotyczy to każdego takiego rządu. Nie tylko rządu PiS.

Bo jak nie rozumiem dotacji na Radio Maryja, dofinansowanie geotermii i miejsca pracy w warzywniaku za rogiem tak nie rozumie dofinansowania parady sprośności i fermy wiatracznej bądź kurzęczej...

 

To nie Bóg nakłada na mnie podatki i nie Bóg wydaje je na Paradę Sprośności.

 

Masz na myśli paradę równości? Skąd info, że rząd dofinansowuje te parady?

 

Ja generalnie nie mam nic przeciwko tym paradom, dopóki nie robiliby jakiegoś zgorszenia w postaci np. publicznego wywalania genitaliów na wierzch. W zasadzie każde środowisko ma prawo urządzać jakieś protesty, czy pochody. Oczywiście tutaj jest kwestia pieniędzy podatników, które są przeznaczane na policyjną ochronę parady, ale każda demonstracja, czy pochód jest w jakimś stopniu ochraniana. Natomiast powiem szczerze, że mnie już bardziej irytują te comiesięczne parady smoleńskie ukryte pod płaszczykiem modlitwy, które wykorzystywane są jako wiece polityczne PiS-u. I to mnie najbardziej irytuje, że tragedia jest wykorzystywana do walki politycznej i to właśnie również ze strony PiS-u. W ostatnim czasie pojawiały się zresztą różne relacje, że koszty ochrony tych miesięcznic są coraz większe. I to przecież idzie z podatków.

 

Państwo stwierdza, że ja, Ty, Twój sąsiad nie potrafiłby zadbać o swoje zdrowie, znaleźć sobie znachora, szamana czy innego lekarza. Później, albo wcześniej też, że ja, Ty, Twój sąsiad nie potrafilibyśmy nauczyć naszych dzieci tego co im potrzebne... Kopania rowów, uprawy roli, wycinki drzew, szycia butów, dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia.

 

Z kwestią zdrowia się zgadzam. Co władze obchodzi w jaki sposób będę się leczył? Tym bardziej co ich to obchodzi, skoro rząd sam nie jest w stanie zapewnić właściwej opieki zdrowotnej na którą obywatele muszą na dodatek łożyć swoje pieniądze. 

Ograniczenie ilości aptek? Jak będzie ich za dużo to rynek sam się wyreguluje i nierentowne upadną. 

 

Natomiast z kwestią szkolnictwa to już nie tak prosto. Ja wiem, też nie jestem zwolennikiem systemu edukacji, który funkcjonuje. 

Były dawne czasy, kiedy dostęp do szkół był znacząco ograniczony tylko dla bardziej majętnych ludzi. Biedni ludzie mogli nauczyć swoje dzieci jedynie to, co sami umieli. Wielu nie umiało czytać, pisać...

Teraz ludzie nie mają czasu żeby uczyć swoje dzieci. Nawet gdyby wyodrębnić materiał edukacyjny niezbędny do nauczenia dla dziecka, to byłoby tego pewnie sporo. Ba, rodzice musieliby posiadać wiedzę, aby ją przekazać. Oczywiście, można założyć, że pracownik fizyczny, który kopie rowy i ma czwórkę dzieci, w tym dwie córki, zajmie się nauką swoich synów i córek jak poprawnie kopać rowy. A matka - szwaczka nauczy ich z kolei szycia. 

 

Ja się jednak obawiam, że po kilku pokoleniach takiej domowej edukacji, pojawiłaby się rzesza analfabetów, która z każdym kolejnym pokoleniem by się powiększała.

 

nie sądzę również aby wychowanie ludzi na braku odpowiedzialności za wspólny kraj na zasadzie kwestionowania zasadności istnienia wręcz czegoś takiego jak Państwo (bo przecież kradnie i zabiera i wydaje źle), byłą odpowiednią drogą.

 

Nikt tu nie kwestionuje zasadności istnienia Państwa. Problem dotyczy podatków. Państwo może funkcjonować gdy władze nie marnotrawią pieniędzy, ale i może funkcjonować jeśli władza marnotrawi je. W tym drugim przypadku nie ma się co dziwić, że obywatelom się to nie podoba.

 

Nie mamy wpływu gdzie się rodzimy, to po prostu przypadek ale jednak rodzimy się w jakimś systemie, społeczeństwie i podstawą tych społeczeństw jest wspólna odpowiedzialność za nie. Warto też byłoby się z tym pogodzić, bo sporo wątków tutaj to czysta demagogia, jakby to mogło być, albo jak według kogoś powinno być, tylko nie wiem jaki w tym cel, jeśli jest to całkowicie oderwane od rzeczywistości w której funkcjonujemy.

 

Więc podaj przykład tych niby demagogii, bo ja na ten przykład nie wiem do czego się odnieść skoro tych demagogii nie opisałeś.

 

Nie przesadzajmy też, że nie dostajemy nic w zamian.

 

Owszem, dostajemy. Ale co dostajemy? Na przykład urągające godności ludzkiej usługi medyczne na które obywatel jest zmuszony płacić niezależnie od tego czy chce te usługi i czy z nich korzysta?  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Państwo i klasyczny system podatkowy ma tę zaletę, że jeśli nie jest traktowane jako komercyjna firma to potrafi realizować cele społeczne pomimo, iż w krótkiej perspektywie nie są one dochodowe. Firmy prywatne patrzą tylko czy głównie na zyski, dlatego nie we wszystkich rolach, które sprawuje państwo się sprawdzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Owszem, dostajemy. Ale co dostajemy? Na przykład urągające godności ludzkiej usługi medyczne na które obywatel jest zmuszony płacić niezależnie od tego czy chce te usługi i czy z nich korzysta?  

Przecież Ty nie płacisz na swój prywatny rachunek i nie płacisz dlatego, że korzystasz i w zależności od tego czy korzystasz czy nie. Całkowicie błędne rozumowanie. Ty ich nie chcesz, ale na przykład moja teściowa chciała chemioterapię i potrzebowała jej więc ją dostała. Z TWOICH i wielu innych składek.

Co do tych "urągających godności usług", to nie wiem jakie są Twoje doświadczenia. Ja osobiście, jak już pisałem zawsze dostawałem fachową pomoc i opiekę. Moja rodzina również. 

 

Demagogią jest rzucanie na lewo i prawo przykładów niegospodarności państwa jako argument na to, że państwo z zasady działa źle i podatki są za wysokie i niesprawiedliwe, a więc usprawiedliwionym jest unikanie ich płacenia. Temat jest o wiele bardziej złożony. Społeczeństwo to skomplikowana struktura i nigdy nie będzie tak, że da się patrzeć na twór jakim jest państwo poprzez rachunek zysków i strat.

Wręcz przeciwnie. Często najbardziej nieopłacalne ruchy są najbardziej logiczne jeśli patrzy się również na inne aspekty, takie jak chociażby dobro ogółu. To co dla Ciebie złe, niekoniecznie będzie złe dla  społeczeństwa. 

 

Edited by liliklops

Share this post


Link to post
Share on other sites

Urągające - mam na myśli np. czekanie kilka lat w kolejce do lekarza specjalisty. Czyli człowiek płaci składki zdrowotne, a musi w kolejce czekać kilka lat, co powoduje ryzyko pogorszenia zdrowia przez ten czas. I to jest taka właśnie usługa. Nie dość że trzeba przymusowo płacić, to jakość usługi jest skandaliczna i naraża zdrowie. Mnie nie chodzi o to, że moje składki idą na leczenie innych ludzi. Mnie chodzi o to, że jak ja bym potrzebował skorzystać w opisanej sytuacji, to pojawia się problem. I ja mogę chcieć tą usługę, tylko zanim ją dostanę to mogę wylądować w szpitalu i koszty leczenia będą jeszcze większe niż gdybym od razu dostał tę usługę. Więc nie dość, że to może być narażenie zdrowia, to jeszcze może generować o wiele większe koszty. I na te koszty złożą się oczywiście ludzie.

 

Dlaczego nie mogę sobie wyhodować i leczyć się medyczną marihuaną? Bo co się stanie? Bo może wyzdrowieję nie korzystając z systemu opieki zdrowotnej, a więc wyleczę się będąc poza kontrolą państwa? Bo nie skorzystam z leków i nie zasilę koncernów farmaceutycznych? Bo władza boi się że się otruję, albo pogorszy mi się stan zdrowia? Jakie to ma znaczenie, skoro tysiące ludzi codziennie czeka w niekończących się kolejkach do specjalistów i jednocześnie każdego dnia ich zdrowie w tym oczekiwaniu może się pogarszać. I jeszcze dodać do tego drogie sprzęty medyczne, które stoją w pustych salach szpitalnych i nie są wykorzystywane, chociaż mogłyby diagnozować i leczyć ludzi. Przecież co rusz słyszy się o takich sytuacjach.

 

Dla uspokojenia czytelników: Nie jestem chory, nie czekam w kolejce do specjalisty, nie grozi mi niebezpieczeństwo, i w zasadzie nie korzystam ze służby zdrowia. Odnosiłem się do hipotetycznej sytuacji, w której musiałbym skorzystać z takiej usługi medycznej  :)

Natomiast jakiś czas temu dowiadywałem się o zapisy do lekarza specjalisty w sprawie osoby z mojej rodziny i stąd poruszona ta kwestia, która zresztą dotyczy wielu ludzi.

 

Co do niby tej demagogii...

Nie wydaje mi się, aby dobrem ogółu było np. ustanowienie podatku radiowo-telewizyjnego dla płacących podatki, a więc finansowanie zmanipulowanych do granic obłędu treści przez ich odbiorców. To już jest zresztą całkowita bezczelność rządzących. Ja nie wiem, czy da się tego uniknąć. 

 

Zresztą co to znaczy "dobro ogółu"? Po czym poznać, że coś jest dobre dla ogółu. Jakie są kryteria wyznaczenia tego ogółu, aby wiadomo było, czy to już jest ten ogół i że coś jest dla niego dobre lub nie? Jeszcze nie tak dawno PiS chciało powiększyć Warszawę włączając wiele sąsiednich gmin. Na siłę. Bo oni przecież wiedzieli, co dla ludzi jest lepsze i co ludzie niby chcą. Wycofali się, kiedy niektóre gminy przeprowadziły referendum i o ile pamiętam wszędzie ponad 95% obywateli było przeciw.

 

Władza nie patrzy na dobro ogółu. Władza patrzy aby realizować swoje interesy. Czasami rzuci coś ludziom, aby ich uspokoić lub przekupić przed wyborami. Właściwie chyba nic co się dzieje nie dzieje się bez uprzedniej analizy, czy dane działanie przyniesie zyski lub straty w strefach wizerunkowych, sondażowych, itp. Jak jest za duży opór społeczeństwa, to lepiej się wycofać, nie ryzykować, że słupki sondażowe spadną. Tam nikt się nie martwi ogółem, tam się martwią jak dojechać z w miarę wysokim poparciem do kolejnych wyborów. To jest cel, to są kalkulacje.

 

To, że ludzie przestaliby uciekać do rajów podatkowych, nie sprawi polepszenia sytuacji dla ogółu, jeśli nie będzie takiej woli ze strony rządzących. Tutaj muszą obydwa ogniwa współpracować, żeby do czegoś dojść.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaczynając od "buntu" z powodu marnotrawienia środków publicznych przez kolejne władze. Owszem, spora część jest rozkradana, marnotrawiona, wydawana nielogicznie i ze stratą dla Państwa. Jednak zabranie z puli pieniędzy nie poprawi tu sytuacji, tylko wręcz ją pogorszy, a nie sądzę również aby wychowanie ludzi na braku odpowiedzialności za wspólny kraj na zasadzie kwestionowania zasadności istnienia wręcz czegoś takiego jak Państwo (bo przecież kradnie i zabiera i wydaje źle), byłą odpowiednią drogą.

Zacznijmy od tego, że ja nigdy i nigdzie nie kwestionowałem potrzeby istnienia Państwa ani nawet OBOWIĄZKU łożenia na jego utrzymanie w postaci właśnie bezzwrotnych i nieekwiwalentnych podatków.

 

Natomiast absolutnie za błędne uważam Twoje przekonanie, że Państwo ma prawa a nawet powinno wkraczać ze swymi buciorami wszędzie gdzie aktualnie rządzącym przyjdzie to do głowy i kierowanie aparatu nawet przymusu na tych, którym nawet najbardziej idiotyczne pomysły wydają się ponurym żartem.

 

Nie wiem dlaczego zakładasz, że ja, mój sąsiad i szwagier mojego sąsiada prezentujemy brak odpowiedzialności za Kraj tylko dlatego, że nie chcemy łożyć na indoktrynowanie naszych dzieci czy wnuków w reżimowej szkole albo dokładać na utrzymanie reżimowych urzędasów udających, że zapewniają nam jakąś opiekę zdrowotną a w istocie dbającyh o swoje własne tyłki.

 

Nie bardzo tez rozumiem dlaczego dla mnie, mojego sąsiada, i tej pani mieszkającej na skraju wsi lepszym jest trwonienie zabranej nam kasy niż zostawienie nam jej do RACJONALNEGO rozdysponowania wg naszych najważniejszych bądź najpilniejszych potrzeb.

 

Nie bardzo też rozumiem jak np. na dlaczego ani ja, ani Ty nie możesz otworzyć apteki z takich głupich powodów, że nie jesteś farmaceutą albo z tego powodu, że za rogiem jest już apteka.

W jaki sposób ten zakaz ma mnie albo Tobie albo znajomej spod lasu pomóc?

Ale tego, bym nie miał prawa wyboru od kogo kupię aspirynę czy xylometazolin broni już cała rzesza funkcjonariuszy Państwa.

 

Dlatego kompletnie nie potrafię zrozumieć dlaczego marnotrawienie zabranej mi kasy ma być lepszym rozwiązaniem niż zabranie jej urzędasom i pozostawienie do mojej dyspozycji

 

Przypomnę, że ja tę kasę też na coś wydam.

Na szkołę dla dzieci. Na lekarza od poskładania mi nogi albo głowy.

I na aspirynę...

Nawet na ten lek, który jest teraz dofinansowywany...

 

 

Nie mamy wpływu gdzie się rodzimy, to po prostu przypadek ale jednak rodzimy się w jakimś systemie, społeczeństwie i podstawą tych społeczeństw jest wspólna odpowiedzialność za nie.

No właśnie, że nie!

Nie znam żadnej definicji Państwa, które odnosiłoby się do jakiejś wspólnej odpowiedzialności...

Tak jest w komunie, kibucu, w spółce cywilnej czy jawnej ale już nie w spółce z o.o. :)

 

Masz jednak rację... Nie mamy wpływu gdzie się rodzimy.

Na szczęście jednak mamy, choć mocno ograniczony, wpływ na to gdzie żyjemy i gdzie płacimy podatki...

 

 

Warto też byłoby się z tym pogodzić, bo sporo wątków tutaj to czysta demagogia, jakby to mogło być, albo jak według kogoś powinno być, tylko nie wiem jaki w tym cel, jeśli jest to całkowicie oderwane od rzeczywistości w której funkcjonujemy.

Hehe...

No ja nie wiem jaki miałeś cel rozpoczynając dyskusję w tym temacie :)

 

Wiem jednak do czego służy dyskusja.

Do zaprezentowania swojego oglądu na te czy inne kwestie.

 

I choć nie mam większego wpływu na to, że żyje e Polsce, Europie która traktuje mnie jak debila i ponoć dla mojego dobra łupi mnie z efektów mojej własnej ciężkiej pracy to nie znaczy, że mam przyjmować to jako coś oczywistego, nie podlegającego żadnej krytyce.

 

Poza tym już pokazałem dwa sposoby wpływu na rzeczywistość, która nas otacza...

Mogę postawić kosę na sztorc i ruszyć na rządzących wcale nie demolując Państwa ale właśnie je naprawiając.

Mogę też zagłosować nogami i po prostu pojechać kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset czy kilka tysięcy kilometrów dalej i znaleźć sobie miejsce, które mi będzie mniej doskwierało.

 

Zwolennicy demokracji mogą sobie jeszcze pogłosować w wyborach udając albo nawet wierząc, że mogą coś zmienić...

 

Sęk w tym, że każdy z tych wariantów w zasadzie znów potrzebuje wizji jak te docelowe Państwo ma wyglądać.

Nie postawię kosy na sztorc i nie pójdę na rząd jeśli nowe Państwo miałoby marnotrawić 30% mniej naszych podatków a zaoszczędzone 30% przeznaczy na stworzenie urzędu, który będzie przeciwdziałał marnotrawstwu...

Nie polecę też pod skrzydła reżimu, który co prawda będzie mnie mniej łupił ale będzie wymagał ode mnie np. wyrzeczenia się wiary.

O głosowaniu nie mówię, bo demokratą nie jestem i szopkę wyborczą omijam szerokim łukiem...

 

Nie przesadzajmy też, że nie dostajemy nic w zamian.

Otrzymujemy...

Aparat ucisku i represji...

Prawie pół miliona urzędasów dbających bym nie zżarł za małego winniczka, nie kupił leku w wybranej przez siebie aptece, nie miał kasy na lekarza albo ubezpieczenie się...

Do tego dostajemy koło 100.000 policjantów, którzy oprócz tego czym powinna się zajmować policja zajmuje się ściganiem tych, którzy tego winniczka zechcą mi sprzedać albo szukając fikcyjności we własności apteki, którą mój sąsiad zdecyduje się otworzyć podstawiając jako słupa zaprzyjaźnionego farmaceutę.

 

 

Nigdzie i nigdy nie jest idealnie, ale jednak jest pewna stabilizacja, którą dostajesz właśnie od państwa czy tego chcesz czy nie.

Ależ ja nic nie chcę od Pańśtwa poza tym czym Państwo powinno się zajmować...

Policja, wojsko, wymiar sprawiedliwości, główna infrastruktura komunikacyjna.

 

Resztę sobie sam zapewnię. Sam sobie kupię.

Mam się cieszyć, że jestem uszczęśliwiany na siłę?

 

 

Masz dach nad głową i teoretycznie nikt na ulicę wyrzucić Cię z niego nie może, służba zdrowia i wieloletnie kolejki... Wszystko zależy od indywidualnych przejść. Teściowa zachorowałą na raka, szybka operacja, chemioterapia, bez problemu i bez łapówek, na NFZ. Takie leczenie to kilkaset tysięcy złotych. W życiu nie odłożyła tyle składek więc jednak nikt nie zostawia Cię jak w USA na korytarzu bo nie masz ubezpieczenia.

Uff...

Czy aby na pewno nie odłożyła. Razem z mężem?

Czy nie miałaby na ubezpieczenie gdyby Jej i mnie wcześniej nie ograbili przy okazji większą część przeznaczając na pensję urzędasów?

 

Sam piszesz, że nie wszystko jet idealne.

Ale czy to usprawiedliwia grabienie jednych by dać coś drugim?

IMHO, nie.

Szczególnie, że pasą się przy tym przede wszystkim politycy i w drugiej kolejności urzędasy.

 

I zadam jeszcze raz najistotniejsze w tym wszystkim pytanie:

 

Skoro to wszystko jest takie dobre to dlaczego nie pozwolić mi z tego dobra mi zrezygnować na moją wyłączną odpowiedzialność?

 

 

Policja chroni Twojego bezpieczeństwa, co do wątku o dostępie do broni, całkowicie się nie zgadzam, jeszcze tego mi brakowało żeby te wszystkie łyse bandy pokroju ONR i reszty tałatajstwa co zna jedynie argument siły miała pistolety.

Policja broni bo to właśnie jedna z nielicznych funkcji Państwa, które powinno ono wykonywać.

 

Natomiast kwestii dostępu do broni, o któej pisał kol. @hackmaniak zupełnie nie zrozumiałeś.

On własnie pisał, że dziwnym jest, że dziś dorosły mężczyzna czuje się bezpieczniej nie posiadając broni.

I tu zgadzam się z nim w 100%.

I choć jestem zwolennikiem szerokiego, a wręcz pełnego dostępu do broni, to zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że lata komuny wpoiły to, że broń w rękach nie-wojskowych, nie-policjantów to coś niebezpiecznego i złego, bo po co normalnemu człowiekowi broń.

Jakoś dziwnym trafem do lamusa odeszło to co oczywiste:

Sama nazwa broni wskazuje na to, że broń służy przede wszystkim do obrony.

 

I uwierz, że tam gdzie za naturalne traktuje się zabierania prawa do broni dla obrony łatwo jest za chwilę odebrać prawo do adwokata. On też bowiem służy do obrony.

A Ty masz się nie bronić.

Masz liczyć na Państwo.

 

Niskie emerytury? Cóż. Niech jeszcze kilkaset tysięcy osób ucieknie do rajów, na pewno polepszy to sytuację :)

Kolejna demagogia...

Emerytury są takie jakie rządzący chcą wypłacać.

 

Właściwym pytaniem winno być czy Państwo powinno pod przymusem płacić mi podatek emerytalny w zamian za coś za jakiś czas, jeśli dożyję dostanę to co kiedyś inni rządzący zdecydują się mi wypłacić.

Czy tez może lepszym i sprawiedliwszym rozwiązaniem jest to bym ja zdecydował czy będę płacił jakieś składki na emeryturę czy też zainwestuję w nieruchomości, akcje, dzieci albo stworzę sobie fabrykę...

Zauważ, że mówię o zarobionych przez siebie pieniądzach i swojej własnej przyszłości...

Dlaczego ma o tym decydować urzędas?

 

No ale przecież każdy mógłby odkładać sobie prywatnie prawda? A później potykałbyś się na spacerze o tych co jednak nie odłożyli i śpią w parku albo na Twojej klatce, a do tego chyba na każdym rogu musiałby stać komisariat żeby upilnować porządku, bo im więcej nędzy tym większa przestępczość.

I to jest właśnie demagogia do kwadratu!

 

Skąd te przekonanie, że ci sami ludzie, którzy są tak mądrzy by wybrać sobie w demokratycznych wyborach najlepszy i najświatlejszy rząd są takimi debilami, że nie zadbają o swoje własne interesy?

Skąd ten brak wiary w ludzi?

Skąd też ta wiara, że politycy i ułożone przez nich państwo, które ograbia obywateli z owoców ich pracy lepiej zorganizują świat?

Skąd przekonanie, że zostawienie kasy tym, którzy ją wypracowali zwiększy a nie zmniejszy biedę i patologie?

 

Dla mnie to przekonania kompletnie irracjonalne.

Nie mam tez żadnych wątpliwości, że Państwo utrzymuje przymus szkolny właśnie po to by w ten sposób, kompletnie wbrew logice, indoktrynować.

 

Aż mnie ciarki po plecach przechodzą.

 

Bo słuchając takich jak Twój wywodów należałoby dojść do wniosku, że najlepszym z ustrojów to taki, gdzie Państwo wszystko co wypracują Kowalscy im zabierze i się nimi zaopiekuje - też w całości.

Jak to leciało?

"od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb."

 

Anarchokomunizm... Tylko, że w nim nie było miejsca dla Państwa :)

 

Zwracam jednak uwagę, że to dość logiczna konsekwencja takiego myślenia jak prezentujesz.

To dobrze, że Państwo bierze dużo i dużo marnotrawi bo coś tam wszakże daje a jakby nie brało i nie dawało to byłoby gorzej...

Stąd oczywistym jest wniosek, że

byłoby jeszcze lepiej gdyby Państwo brało jeszcze więcej i mniej marnotrawiło i dawało jeszcze więcej

a

Najlepiej byłoby gdyby Państwo brało wszystko i wszystko dawało...

 

Makabra...

Ciarki...

 

Co do obowiązku szkolnego. Nie zgadzam się z pepperonissem, że rodzic wie lepiej czego powinno się uczyć jego dziecko.

No wybacz?

A kto wie lepiej...

Babka z Warszawki, która w życiu mojego dziecka na oczy nie widziała?

W życiu w mojej gminie nie była?

W życiu nie widziała firm w moje okolicy, nie wąchała mojej ziemi, nie doiła moich krów?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo jak nie rozumiem dotacji na Radio Maryja, dofinansowanie geotermii i miejsca pracy w warzywniaku za rogiem tak nie rozumie dofinansowania parady sprośności i fermy wiatracznej bądź kurzęczej...

 

To nie Bóg nakłada na mnie podatki i nie Bóg wydaje je na Paradę Sprośności.

 

Co do finansowania parady równości z podatków, to dzisiaj poszukałem i wbrew temu co piszesz, nie wynika jakoby to podatki były źródłem finansowania, czy też dofinansowania tego typu wydarzeń. Zresztą trudno byłoby mi sobie nawet wyobrazić, aby rząd PiS-u zgodził się to finansować.

Natomiast z tego co znalazłem wynika, że głównymi źródłami finansowania są: 

 

- zbiórki publiczne

- crowdfunding

- sponsorzy

- składki członkowskie

- imprezy benefitowe

 

Jak informują organizatorzy, wydarzenie wciąż wzbudza wiele kontrowersji i coraz trudniej znaleźć sponsorów. Dlatego też w tym roku ogłoszona została zbiórka publiczna. 

źródło: http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/parada-rownosci-2017-przemarsz-przez-miasto-i-miasteczko,4135116,artgal,t,id,tm.html

 

Pewną część kosztów związanych z organizacją III Trójmiejskich Dni Równości uda nam się pokryć samodzielnie. Płacimy składki członkowskie, pozyskujemy sponsorów oraz organizujemy imprezy benefitowe. To jednak nadal za mało, aby sfinansować całość kosztów. 

źródło: https://polakpotrafi.pl/projekt/trojmiejski-marsz-rownosci (zbiórka na portalu crowdfundigowym)

Edited by Polon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra bez zgryźliwości z tą makabrą i ciarkami, chociaż mam to samo jak czytam Twoje posty :)
Urzędnicy bardzo często wiedzą lepiej. Ty piszesz to jako ironię, a dla mnie to logiczne.
Przywołujesz pewne absurdy, które były są i będą obecne wszędzie, bo nigdy i nigdzie nie powstał jeszcze świat bez patologii wszelkiego rodzaju.
Popatrz jednak dookoła na ulicy i powiedz mi szczerze czy nad ludźmi nie powinno być pewnej "pieczy"?

Wejdź na forum na którym banda dyletantów medycznych namawia się nawzajem do nieszczepienia dzieci. Co gdyby nie przymus państwowy? 
Inna banda twierdzi, że dziecko można bić. Znowu ten straszny przymus, bo złe państwo nie pozwala.
Jeszcze ktoś tak jak już pisałem, chciałby wbijać dziecku do głowy, że ziemia jest płaska. No niestety, nie da rady bo... Przymus szkolny.
Inna osoba będzie uważała, że homeopatia to świetny środek na wszystko, a tu wredne państwo leczy go jakimiś lekami.
Przykłady, kiedy ten jak to nazywasz "przymus" i "zniewolenie" ratuje ludzi przed ich własną głupotą można mnożyć.


Oczywiście, że ludzie nie zadbają o własne interesy, bo ludzie nie mają w zwyczaju być odpowiedzialnymi osobami. Irracjonalne jest twierdzenie, że będzie inaczej. A co jeśli nie, bo ponawiam pytanie. Mają umierać z głodu na ulicach, a Ty, który o siebie zadbałeś, będziesz przechadzał się obok i na to patrzył, czy liczysz na to że każdy człowiek nieprzymuszany do niczego sam wykaże się altruizmem i będzie z własnej woli ratował tych którym "nie wyszło"? Czy też wydasz tyle na policję i wojsko, że będą ich usuwać do lasu co by Ci nie przeszkadzali?

Makabra i ciarki, to jest to co tutaj prezentujesz. Czystej wody korwinizm. Miałem podobne poglądy... W wieku lat nastu. Wiem, że nie każdy z tego wyrasta.
Twierdzisz, że moje poglądy to komunizm? Co wyrosłoby na bazie Twoich? Świat w którym silniejszy sprawowałby poprzez ekonomię pełnię władzy nad słabszym. Pełna dyktatura "wolności" i tych którzy tę wolność potrafili wykorzystać oraz tragedia tych, którym powinęła się przy tym noga lub byli zbyt mało sprytni.

Emerytury są niskie bo urzędnicy tak decydują? Co zdecydowali? Źe nie dodrukują pieniędzy? Urzędnicy dysponują pewną pulą. Nawet jeśli część z nich kradnie i trwoni to jednak widać po niektórych chociażby samorządach, że są też ludzie którzy dysponują środkami w miarę rozsądnie. Zabierz im pieniądze, to poziom i jakość życia spadnie, a nie wzrośnie, bo złodzieje kraść nie przestaną, a ci którzy chcieliby wydać je rozsądnie, nie będą mogli tego zrobić.

Państwo ma spełniać rolę opiekuńczą również. To nie jest ubezwłasnowolnienie, ale owszem, musi wychodzić naprzeciw tym, którzy sami nie potrafią się o siebie zatroszczyć. Nie chodzi tu o komunistyczną wizję "opieki", a o oparcie społeczeństwa na humanizmie i trosce o siebie nawzajem.

Nie lubię płacić podatków, ale mimo wszystko jest jakaś ich część (nie sądzę wcale że to ta mniejsza), która jest wydana zgodnie z założeniem, które mi odpowiada. Gdy robię przelew do US nie skaczę z radości, ale jednak skądś biorą się miejsca w DPS dla starszych ludzi z chorobami, skądś MOPS ma dofinansowania do zup dla dzieciaków, których rodzice nie radzą sobie w życiu i skądś też taka rodzina dostaje mieszkanie socjalne. Lubię też spacerować sobie po wypasionym deptaku i parku w moim mieście, który jeszcze przed wejściem do tej strasznej UE wyglądał jak kupa łajna i biegały po nim bandy dresiarzy, które też w końcu poznikały wraz ze wzrostem dobrobytu i poziomu opieki socjalnej dzięki której dzieci tych dresiarzy siedzą na świetlicy albo darmowym kinie WCK, a nie idą w ślady rodziców.
Nie sądzę, że jak państwo przestanie zabierać, to ludzie rzucą się z pomocą takim osobom na własną rękę tudzież ci obecnie potrzebujący nagle staną się życiowo zaradni. Nie polepszy też to infrastruktury, opieki zdrowotnej, bo nie wydaje mi się, że przeciętny Kowalski odkłada na NFZ w ciągu życia tyle co kosztuje chemioterapia tudzież inna poważna operacja.

Wieloletnie kolejki? Nie wiem gdzie mieszkacie. Dla mnie to już od dawna wspomnienie. Jak gdzieś nie ma miejsc, to dzwonię po okolicy aż je znajdę. Do dentysty, okulisty, laryngologa itd, też chodzę prywatnie, mimo że mi się NALEŹY. Tak już to jest. Jednak wiem że gdybym nie daj Boże jutro rozbił się na drzewie, to przyjedzie po mnie pomoc, a ja mogę spędzić w szpitalu nawet i kilka miesięcy i dostanę taki serwis, który prywatnie kosztowałby mnie zapewne kilkaset tysięcy złotych i nikt nie będzie pytał o pieniądze i nie zostawi mnie na korytarzu jak to w tych rzekomo wspaniałych miejscach, gdzie można się leczyć i ubezpieczać na własną rękę.

Poza tym, pytasz skąd ten brak wiary w ludzi... A widzisz co się dzieje w kraju chociażby? Społeczeństwo memowo-internetowe, biorące wiedzę właśnie nie ze szkolnej indoktrynacji jak to twierdzisz, a tego co wyczytają na facebooku, pełne nienawiści i agresji w stosunku do wszystkiego co obce, z nacjonalistycznym skrzywieniem i wbijaniem sobie nawzajem do głowy że świetnie byłoby umrzeć i zabić za Ojczyznę. Chcesz dać tym ludziom pełną swobodę + broń do tego? No spoko, tylko daj znać kiedy, spakuję się wcześniej i wylecę gdzieś daleko :)

PS. A temat się zaczął, bo coś napisałeś że zrozumiałe jest, że Kowalski ucieka przed podatkami do raju. Nie ja go tu przeniosłem i rozwinąłem ale w sumie dobrze, że Polon to zrobił.
Moim zdaniem podatki w Polsce nie są na takim poziomie aby przed nimi uciekać. Do wyliczeń jeszcze wrócę na swoim przykładzie, sprawdzę tylko przelewy.

Edited by liliklops

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja generalnie zgadzam się, że powinien być pewien poziom pieczy państwa nad obywatelami, bo doszłoby do całkowitego "róbta co chceta". Natomiast aktualny stan kontroli państwa nad społeczeństwem, ilość zakazów, nakazów, przepisów, itd jak dla mnie jest zbyt duży, zbyt skomplikowany. 

Kiedyś jak byłem młody, chodziłem do "przymusowej" szkoły. Czy była tam indoktrynacja? Nie wiem, byłem za młody aby uświadamiać sobie takie rzeczy. Wiem natomiast jedno. Bardzo wielu rzeczy, których nauczyłem się w szkole, i które mi się później przydały, nie nauczyłbym się gdybym nie chodził do szkoły licząc na domową edukację. Oczywiście część wpojonej wiedzy i tak okaże się nieprzydatna w życiu. Dlatego wg mnie należałoby zmienić system szkolnictwa, a nie go wyeliminować. 

 

Indoktrynacja istnieje przecież w telewizji publicznej, gdzie na dodatek obywateli zmusza się do jej finansowania. To jest dopiero absurd.

 

Natomiast nie podoba mi się, że w wielu takich przyziemnych dziedzinach władza wpycha się w moje życie i decyduje co powinienem robić. Zakaz wstępu do lasu, bo była wichura, połamała drzewa i może coś mi się stać. Zakaz sprzedaży śmieciowego jedzenia w sklepikach szkolnych. Planowany zakaz handlu w niedzielę. Przykłady można by mnożyć. I po co to wszystko? Czy ludzie mają stać się zaprogramowanymi przez rządzących robotami? Bo do tego to zmierza. Każdy element życia może być określony przez zakazy i nakazy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile do lasu jak na moje możesz sobie wchodzić ile chcesz, o tyle z punktu widzenia szerszego... Idziesz i co? Kto później wyda tysiące na akcję ratunkową jak Twoja rodzina zgłosi zaginięcie? Ogólnie zakaz ten możesz sobie złamać bez problemu, ale to nic dziwnego że jest on wydawany w trosce o Twoje zdrowie i życie.
Kto będzie utrzymywać Cię do końca Twoich dni ze złamanych kręgosłupem? 


Co do śmieciowego żarcia, też popieram. Ostatnio zabrali się za rodziców tuczących swoje dzieciaki. To też nie jest tak, że można wszystko. Dziecko jest pod Twoją opieką, jeśli je "spasiesz" to będzie miało problemy zdrowotne, społeczne, może być nieszczęśliwe bo inne dzieciaki będą się z niego śmiały. Zdrowe żywienie nie zaszkodzi, szczególnie w szkole, poza tym i tak jak będzie chciał to wyjdzie kupić chipsy do sklepu na rogu albo przyniesie je z domu.
Nikt nie wprowadza totalitarnego zakazu i nie grzebie im w plecaku aby zawiesić je w prawach ucznia za kilka ciastek, ale jednak szkoła jest miejscem które kształtuje i zdecydowanie lepiej kształtować w kierunku zdrowego żywienia.

Każdy kij ma dwa końce.

Poza tym, pepperoniss pisze że wolność i swoboda, niech każdy decyduje o sobie.

Trochę wieje hipokryzją, gdy w tym samym poście pisze że przeszkadzają mu "parady sprośności". To kto ma paradować? Dlaczego mieliby tego nie robić i dlaczego jedną paradę finansować i ochraniać za publiczne pieniądze, a drugiej nie, skoro i w jednej i drugiej biorą udział dorośli ludzie, którzy przecież mogą o sobie decydować?

Czy pary homoseksualne powinny adoptować dzieci? Dlaczego państwo się w to wtrąca? Przecież to dorośli ludzie. Dla dobra dziecka? To dlaczego z drugiej strony protestować gdy dla dobra dziecka narzuca się obowiązek szkolny czy szczepień i wtedy uważa się, że dorosły wie lepiej co dla niego dobre?

Aborcja? Eutanazja? Też dorośli powinni sami decydować? Eutanazja z reguły jeszcze ludzie się zgadzają, ale aborcja? Uuuuu. Tu się już często "wolnościowość" kończy. No niby Twoje ciało kobieto, ale...

Często można odwrócić praktycznie wszystko w drugą stronę, bo z reguły ci którzy głoszą wolność absolutną, sami chcieliby tę wolność ograniczać tam gdzie nie jest to zgodne z ich światopoglądem. Ja zresztą zapewne robię to samo, kierując się swoim subiektywnym odczuciem w wielu kwestiach, tyle że dla mnie to zrozumiałe, a osoba która z jednej strony krzyczy o zdejmowaniu pieczy państwowej z obywateli i że ludzie sami mogą o sobie decydować, później jęczy i narzeka jak ma styczność z tym zjawiskiem w pełni w momencie w którym jest to całkowicie sprzeczne z tym co jest w stanie zaakceptować i tolerować. No to coś tu się nie zgadza.

 

Edited by liliklops

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Polon

Dlatego nie pisałem o paradzie równości tylko sprośności. Bardziej jako symbol wspierania czegoś dość powszechnie nieakceptowalnego. Bezpośredniego finansowania parady równości ze środków rządowych nie było. Pośrednio zaś dofinansowywano instytucje współuczestniczące w jej organizacji. Z tego co pamiętam też na zasadzie grantów celowych a nie dotacji ogólnych.

Nie chodziło mi o historyczny fakt tylko pokazanie nieakceptowania przeze mnie finansowania ze środków publicznych czegoś czym Państwo nie powinno się zajmować. Stąd w mojej wypowiedzi i Radio Maryja, które nota bene chyba też nie jest finansowane ze środków publicznych, fermy wiatrowe - które jako takie nie budzą mojego sprzeciwu a nawet widzę pozytywy z ich utworzenia i istnienia oraz z drugiej strony dofinansowywanie miejsc pracy czy róznego rodzaju sprośności - których nie akceptuję.

 

Dobra bez zgryźliwości z tą makabrą i ciarkami, chociaż mam to samo jak czytam Twoje posty :)

Urzędnicy bardzo często wiedzą lepiej. Ty piszesz to jako ironię, a dla mnie to logiczne.

Nie nie piszę tego jako ironię!

 

Głównym i podstawowym celem urzędnika jest pokazanie, że jest potrzebny oraz, że to on ma władzę.

Stąd też urzędnik zawsze będzie wymyślał kolejne pola w których będzie chciał odbierać mi wolność.

Najczęściej pod pretekstem działania dla mojego dobra a gdy tak się nie da pod sztandarem dobra ogółu.

 

Zaprawdę, nie widzę nic logicznego w stwierdzeniu, że urzędnicy często wiedzą lepiej.

I naprawdę uważam, że takie myślenie to prosta droga do permanentnej inwigiliacji, kontroli, totalitaryzmu.

Wszystko dla mojego rzekomego dobra.

 

 

Przywołujesz pewne absurdy, które były są i będą obecne wszędzie, bo nigdy i nigdzie nie powstał jeszcze świat bez patologii wszelkiego rodzaju.

Rzecz w tym, że takich patologii jakie przywołuje jest znacznie więcej. To co pisałem to tylko przykłady.

 

Natomiast nie bardzo rozumiem dlaczego incydentalna wszakże patologia u Kowalskich ma być powodem ograniczania wolności wszystkich zaś

Wszechobecna patologia urzędnicza ma być usprawiedliwieniem do jej istnienia bo patologie są wszędzie...

 

Zaiste, przewrotne myślenie...

 

Popatrz jednak dookoła na ulicy i powiedz mi szczerze czy nad ludźmi nie powinno być pewnej "pieczy"?

Ależ oczywiście, że tak!

Właśnie tym się różnimy w podejściu.

Ja wierzę w ludzi, ludzkość, siebie, mojego sąsiada.

Ty apriorycznie traktujesz ich jako potencjalnych zbójów, ludzi nieodpowiedzialnych, których za rączkę musi prowadzić wszechwładne państwo.

Ja opowiadam się za wolnością z ograniczonymi ograniczeniami. Ty za totalnym wręcz wręcz ubezwłasnowolnieniem człowieka przez Państwo z incydentalnym prawem do własnych wyborów - i to pewnie tylko na pewien czas.

 

Wejdź na forum na którym banda dyletantów medycznych namawia się nawzajem do nieszczepienia dzieci. Co gdyby nie przymus państwowy?

Byłoby normalniej!

Bo teraz teraz dyletanccy urzędnicy wciskają kit o konieczności obowiązkowych szczepień i ich zbawiennych skutkach.

Chociaż z dowodami na poparcie tej tezy jest dość krucho.

Nie wszyscy też specjaliści są zwolennikami szczepień - i to wcale niekoniecznie obowiązkowych. W ogóle szczepień profilaktycznych "na wszelki wypadek".

Bez świadomego podejmowania decyzji o szczepieniu po analizie konkretnego ryzyka w konkretnej sytuacji.

 

Zresztą, o ile pamięć mnie nie myli to w świecie było już wiele afer szczpionkowych.

 

I tak na marginesie.

Interesującym jest też to, że spośród krajów Unii Europejskiej obowiązkowe szczepienia, poza Francją i Belgią, są obowiązkowe wyłącznie w dawnych państwach posowieckich: w Bułgarii, w Czechach, na Węgrzech, na Ł

Share this post


Link to post
Share on other sites

O ile do lasu jak na moje możesz sobie wchodzić ile chcesz, o tyle z punktu widzenia szerszego... Idziesz i co? Kto później wyda tysiące na akcję ratunkową jak Twoja rodzina zgłosi zaginięcie? 

 

Idąc tym tokiem rozumowania, to niemalże każdą ludzką aktywność trzeba by obwarować zakazami. Nie jeździć samochodem, rowerem nie chodzić pieszo po mieście, bo to stwarza wiele zagrożeń. Przecież jakiś pijany kierowca może się ze mną zderzyć i będę poszkodowany. Nie skakać na bungee bo lina może się zerwać. I jest masa takich różnych przykładów, które potencjalnie mogą zagrażać ludziom.

 

Co do śmieciowego żarcia, też popieram. Ostatnio zabrali się za rodziców tuczących swoje dzieciaki. To też nie jest tak, że można wszystko. Dziecko jest pod Twoją opieką, jeśli je "spasiesz" to będzie miało problemy zdrowotne, społeczne, może być nieszczęśliwe bo inne dzieciaki będą się z niego śmiały. Zdrowe żywienie nie zaszkodzi, szczególnie w szkole, poza tym i tak jak będzie chciał to wyjdzie kupić chipsy do sklepu na rogu albo przyniesie je z domu.

 

I  zakazywać wszystkim tylko dlatego, że wśród wszystkich może być pewna grupa osób, która nie powinna jeść np. chipsów bo jest otyła? Problem mają ci otyli, a nie wszyscy dookoła. Szczupły, zdrowy uczeń nie może sobie kupić batonika w sklepiku szkolnym, bo sklepik został zamknięty, bo pewna grupa uczniów nie powinna kupować i spożywać takiego jedzenia bo mają nadwagę. Problem nadwagi powinien być rozwiązywany w gronie tych, których taki problem dotyczy, a nie że wszyscy dookoła mają być poszkodowani przez niemożność kupienia czegoś. A zamknięcie sklepiku nie pomoże, bo dziecko kupi coś w drodze do szkoły. Tutaj należy uświadamiać dziecko o możliwych konsekwencjach.

 

Co do aborcji oraz adoptowania dzieci przez pary homoseksualne, to tu w moim odczuciu jest zasadnicza różnica od innych przykładów. Aborcja i adoptowanie dzieci przez pary homoseksualne dotyczą przecież osoby (dziecka), które nie może się wypowiedzieć, czy chce być adoptowane przez taką parę i czy chce być poddane aborcji. W tych dwóch przypadkach dorośli ludzie wpływają na przyszłość innej istoty ludzkiej. I ja jestem przeciwny tego typu praktykom.

W przypadku np. eutanazji, osoba taka decyduje tylko o swoim losie, a nie o losie innych ludzi.

Więc tutaj rozróżniłbym te kwestie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Emerytury są niskie bo urzędnicy tak decydują? Co zdecydowali? Źe nie dodrukują pieniędzy? Urzędnicy dysponują pewną pulą. Nawet jeśli część z nich kradnie i trwoni to jednak widać po niektórych chociażby samorządach, że są też ludzie którzy dysponują środkami w miarę rozsądnie. Zabierz im pieniądze, to poziom i jakość życia spadnie, a nie wzrośnie, bo złodzieje kraść nie przestaną, a ci którzy chcieliby wydać je rozsądnie, nie będą mogli tego zrobić.

 

Państwo ma spełniać rolę opiekuńczą również. To nie jest ubezwłasnowolnienie, ale owszem, musi wychodzić naprzeciw tym, którzy sami nie potrafią się o siebie zatroszczyć. Nie chodzi tu o komunistyczną wizję "opieki", a o oparcie społeczeństwa na humanizmie i trosce o siebie nawzajem.

Ja nie pisałem czy emerytury są niskie czy wysokie tylko, że wedle własnego widzimisię decydują o nich urzędasy. To nie ma kompletnie nic wspólnego z ubezpieczeniami. tzw. składki to zwykły podatek zbierany po to by wypłacić mniej więcej to co inni, wcześniejsi urzędnicy naobiecywali.

 

Nie zgadzam się też z tym, że to PAŃSTWO musi zajmować się opiekuńczością.

To kolejny aksjomat, który Ty apriorycznie przyjmujesz. Kolejny raz traktując ludzi jako samo zło.

 

Niestety, zdaje mi się, że w ogóle nie dopuszczasz by o tych kwestiach, o których tu dyskutujemy powiedzieć, "Państwo może" czy nawet "Państwo powinno".

Wg Ciebie Państwo wszystko musi, bo ludzie SAMI SOBIE NA PEWNO NIE PORADZĄ!

 

Wieloletnie kolejki? Nie wiem gdzie mieszkacie. Dla mnie to już od dawna wspomnienie. Jak gdzieś nie ma miejsc, to dzwonię po okolicy aż je znajdę. Do dentysty, okulisty, laryngologa itd, też chodzę prywatnie, mimo że mi się NALEŹY. Tak już to jest. Jednak wiem że gdybym nie daj Boże jutro rozbił się na drzewie, to przyjedzie po mnie pomoc, a ja mogę spędzić w szpitalu nawet i kilka miesięcy i dostanę taki serwis, który prywatnie kosztowałby mnie zapewne kilkaset tysięcy złotych i nikt nie będzie pytał o pieniądze i nie zostawi mnie na korytarzu jak to w tych rzekomo wspaniałych miejscach, gdzie można się leczyć i ubezpieczać na własną rękę.

Kolega raczy zaklinać rzeczywistość. I to argumentami, które przed chwilą uparcie zwalczał. Wszak to "bezpłatne" miało zapewnić równy, sprawiedliwy dostęp.

Odsyłam do strony kolejki.nfz.gov.pl tam doskonale widać jak to wygląda w rzeczywistości.

 

I tak na marginesie. Kwestie ratownictwa medycznego nie mają nic wspólnego z tzw. ubezpieczeniami społecznymi.

 

Natomiast w kwestii tzw. służby zdrowia to muszę przyznać, że w pomyśle PiS objęcia "bezpłatnym" lecznictwem wszyskich bez sztucznego ubezpieczania wszystkich w NFZ jest przynajmniej mniej obłudy.

Przynajmniej sprawa będzie jasna, że to byle co dostaję od Pańśtwa, które grabi mnie dla mojego dobra na podatkach by dać mi to byle co bym w razie czego i tak poszedł i z resztki nieograbionych pieniędzy kupił sobie prawdziwą usługę medyczną.

 

Poza tym, pytasz skąd ten brak wiary w ludzi... A widzisz co się dzieje w kraju chociażby? Społeczeństwo memowo-internetowe, biorące wiedzę właśnie nie ze szkolnej indoktrynacji jak to twierdzisz, a tego co wyczytają na facebooku, pełne nienawiści i agresji w stosunku do wszystkiego co obce, z nacjonalistycznym skrzywieniem i wbijaniem sobie nawzajem do głowy że świetnie byłoby umrzeć i zabić za Ojczyznę. Chcesz dać tym ludziom pełną swobodę + broń do tego? No spoko, tylko daj znać kiedy, spakuję się wcześniej i wylecę gdzieś daleko :)

Hm..

Widocznie żyjemy w różnych światach.

Ja codziennie chodzę po ulicach i zachowania, którymi tak nas tu epatujesz stanowią margines a nie normę.

Edited by pepperoniss

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zanim odpowiem niech mi ktoś w końcu powie albo da link do poradnika jak się cytuje wyrywkami, bo mi to ciągle nie wychodzi, a przydałoby się aby odpisać bezpośrednio pod każdym argumentem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

PS. A temat się zaczął, bo coś napisałeś że zrozumiałe jest, że Kowalski ucieka przed podatkami do raju. Nie ja go tu przeniosłem i rozwinąłem ale w sumie dobrze, że Polon to zrobił.

Moim zdaniem podatki w Polsce nie są na takim poziomie aby przed nimi uciekać. Do wyliczeń jeszcze wrócę na swoim przykładzie, sprawdzę tylko przelewy.

ERROR!

Skoro są tacy, którzy uciekają to znakiem tego są na takim poziomie, że warto rozważać czy nie należałoby przed nimi uciekać.

 

Inna sprawa, że czytając to co piszesz to pewnie to samo napisałbyś przy podatkach 99,9%, bo przecież za to coś byśmy niby dostawali i to, że byśmy dostawali byłoby wg Ciebie gdybyśmy nie dostawali i to nawet wtedy, gdy po drodze część zostałaby rozkradziona. A to wszystko dlatego, że nad każdym Państwo nie tylko powinno roztoczyć swoją kuratelę by czasem czegoś głupiego nie zrobił ale wręcz powinno zadziałać profilaktycznie i nie pozwolić zrobić nikomu żadnej głupoty.

 

Ciarki...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.



  • Posts

    • Zapraszam do zapoznania się z ww. ofertą. Korzyści wynikające przy zakupie innych ubezpieczeń tej samej marki, to zniżki do 20% na inne produkty. Szczegóły na: rabaty.generali.pl Zainteresowanych zapraszam do dyskusji/kontaktu.  
    • Cześć Wszystkim Chciałbym w tym wątku podzielić się z Wami informacjami, które wyszperałem w Internecie, które pozwolą nam cieszyć się posiadaniem kryptowaluty Doge Coin. W ostatnim roku za sprawą działań promocyjnych Elona Muska Doge Coin wystrzelił w górę. Chciałbym też Wam nieco opisać moją historię związaną z Doge. Mianowicie, w tamtym roku tak sobie pomyślałem, że Doge Coin ma bardzo duży potencjał wzrostowy i zacząłem szukać możliwości jego zdobycia. Nie podjąłem jednak decyzji o jego zakupie przez giełdy, gdyż powód był w istocie prozaiczny. Nie zagłębiałem się w temat dość mocno i poprzestawałem na szukaniu różnych kraników. Tak trafiłem na freedoge.co.in, który obecnie zakończył działalność a mi udało się z niego wypłacić całkiem niezły zarobek, jak na obecny kurs. Teraz też chciałbym Wam przedstawić kilka opcji jak możemy zdobyć Doge Coin. Jedne są pewne inne mniej. Jednakże warto zainteresować się tematem. Do dzieła ! Do tej pory wyszperałem taką oto listę stron, na których możemy zdobywać Doge Coin, podaję czyste linki wraz z moim krótkim opisem: 1. Doge Faucet - minimum do wypłaty 2 Doge. Obecnie jest to najbardziej wiarygodny kranik Doge, gdyż jest on zasilany przez darczyńców. Mamy listę tych darczyńców i ilość Doge do podziału. Warto się spieszyć. Darmowe Doge dostajemy co 3 godziny. 2. Doge Buzz - wypłaty za jedno kliknięcie od 0.1 DOGE to 0.0001 DOGE. Możliwość bezpośredniej wypłaty na portfel Doge - minimum 5 Doge. Do portfela Faucet Pay - bez minimum. Wypłatę możemy otrzymać bezpośrednio na nasz portfel Doge w Faucet Pay. 3. FaucetPay - Korzystając z serwisu Faucet Pay, możemy wymienić inne kryptowaluty na Doge przy pomocy zakładki Coin Swap. Nie testowałem. 4. FreeFaucet.io - Tutaj także możemy zbierać różne kryptowaluty, także Doge. Dzienny limit wypłaty dla Doge to 800 Doge. Minimum do wypłaty 40 Doge. Giełdy 1. Nominex.io - na tej giełdzie jest obecnie dostępnych do zakupu 999 Doge. To by było na tyle z mojej strony. Jeżeli macie jakieś ciekawe projekty odnośnie możliwości zdobycia Doge Coin to zapraszam do linkowania i dyskusji.  
    • Znakiem tego amerykański wymiar sprawiedliwości dość sprawnie poradził sobie z przekroczeniem uprawnień przez policjanta podczas legalnej interwencji. Nie wątpię też, że poradzi też sobie ze zbirami, którzy rozpętali rewoltę po tym zdarzeniu... Szczególnie tymi, którzy mieli w głębokim poważaniu prawo, własność i godność innych...
×