Jump to content

PARTNER GŁÓWNY:

PARTNERZY
STRATEGICZNI:

AdBlock wykryty!

 

sketch-logo.png

 

Funkcjonowanie naszej strony internetowej jest możliwe dzięki wyświetlaniu reklam online naszym czytelnikom. Staramy się, aby nie były one liczne ani przedstawiane w sposób agresywny. 

Prosimy więc o wyłączenie dodatku typu AdBlock dla strony hyipforum.pl :)

 

Reklama




overlord25

korwin bzdury pisze

Recommended Posts

W dniu 8.12.2019 o 20:19, overlord25 napisał:

Screensho_qarepwq.png

Biedny poseł? Znacie w polsce jakiegoś biednego posła? Bo ja nie znam ani jednego.

Korwin bierze pensję. Gdyby chciał to by nie brał mamony. Jest hipokrytą.

Powiem tak. Do lat 1970 w Polsce istniał zawód rakarza. Był odpowiedzialny za utylizację padłych zwierząt lub likwidację bezpańskich psów lub odbiór takowych z gospodarstw rolnych jeżeli ich liczba w gospodarstwie przekraczała ustawową normę, zazwyczaj w PRL mógł być jeden pies w gospodarstwie rolnym. Mój pradziadek i jak i dziadek zajmowali się tym fachem. Jednakowoż ta zasada działała także w tym zawodzie, gdyż był on koncesjonowany i gmina wybierała swojego rakarza. Więc kiedy pojawiła się konkurencja, chyba to był początek XX wieku to gminna rada jednogłośnie stwierdziła, że rakarzem ma być mój pradziadek i nie potrzebują na tym stanowisku dziada - mój pradziadek na tamte czasy był dość majętnym chłopem, bo jak ukradnie to nie będzie z kogo ściągnąć tego długu, skoro ma tylko przysłowiowe portki na dupie. I teraz moi drodzy forumowicze, gdzie w wyborach jest cenzus majątkowy, przecież to powinna być pierwsza zasada jaką powinien spełniać osoba korzystająca z czynnego prawa wyborczego i to nie ważne czy ta osoba startuje na stanowisko posła, senatora, wójta czy burmistrza. Nie chodzi mi jednak o zwykłe posiadanie majątku, ale o odpowiedzialność przed wyborcami własnym majątkiem w przypadku podejmowania decyzji, które mogą mieć znamiona działania na niekorzyść społeczności, dobrobyty państwa lub zwyczajnej niegospodarności.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak wielokrotnie wspominałem demokratą nie jestem,  więc każde ogranicznie grona wyborców oparte o racjonalne argumenty uważam za pozytywny. Gdzieś też pisałem, że najprostszym sposobem ograniczeia czynnego prawa wyborczego jest wprowadzenie opłaty za kartę wyborczą. 50 zł, 100 zł. Problem z cenzusem majątkowym jest bowiem taki, że generalnie bez permanentnej inwigilacji jest niemożliwy do wprowadzenia. Co najwyżej można wprowadzić np. cenzus posiadnia nieruchomości o określonej minimalnej wartości.

Natomiast co do biernego prawa wyborczego - o którym w zasadzie piszesz - choć uważam, że postulat by na funkcję i urzędy kandydowały osoby o odpowiednim statusie jest postulatem słusznym, to jednak wynikać winien nie tyle ze sztywnych przepisów lecz kultury politycznej. Chodzi o to by wyborcy takich informacji od kandydatów się domagali a w akcie wyborczym brali go pod uwagę tylko z rzadka dopuszczając do urzędów wartościowych gołodupców. 

Wprowadzenie cenzusu majątkowego, cenzusu własności czy też płatnej karty wyborczej dla wyborców idzie w tym kierunku. Zauważ też, że tak to właśnie zadziałało w przypadku Twojego antenata. W małej gminnej społeczności wyborcy, którymi byli nie wszyscy gminni wyborcy a niewielkie grono rajców, doskonale znali stan posiadania poszczególnych kandydatów i w wyborze kierowali się również tym kryterium. Niemniej brak sztywnych reguł pozwalał im na inny wybór np. gdyby okazało się, że Twój pradziadek niezbyt dobrze wywiązywał się z obowiązków. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Janusz Korwin-Mikke, Jaśniepanujący Polski Król Troli i Hejterów, jeżeli on jest w Sejmie to znaczy, że koniec wszystkiego jest bliski co niezmiernie mnie cieszy. Zauważcie to, zebrani na widowni i pozostali goście pana Lisa mają na początku dyskusji jasny przekaz - JKM obraża inwalidów, ale słuchając odpowiedzi pana JKM tak naprawdę zapominamy o czym ta dyskusja jest. Zaproszono erudytę, który w końcu jest magistrem filozofii, a bycie filozofem w obecnych czasach to naprawdę nie lada sztuka. W każdym razie, na pewno pan JKM w swoim życiu i działalności publicznej zrobił bardzo dużo szumu. Czy coś osiągnął jako wieczny opozycjonista, czy można stworzyć listę jego dokonań, która opierała by się nie o napisane teksty, lecz o rzeczy, które realnie zmienił w polskiej rzeczywistości ? Warto się nad tym zastanowić, na pewno mentor ideologiczny Konfederacji, ale bez wpływu na cokolwiek. Agent śpioch KGB, który ma robić dym wokół własnej osoby i rozbijać ruch opozycyjny w Polsce? Przecież, nawet jak dobrze mówi, to takie wypowiedzi dają mu minus 30 % w każdych sondażach. Także powtórzę mój pogląd na temat obecności pana JKM w Sejmie, że skoro on już tam jest to spodziewajmy się najgorszego, ale trzeba się z tego postronka JKM jak najszybciej urwać, bo Konfederacja co najwyżej będzie miała tych kilku posłów w Sejmie i nigdy władzy w Polsce nie zdobędzie. Swoją drogą obecnie zdiagnozowałem inny problem z Konfederacją, mianowicie taki iż nonszalancko podchodzą do chińskiej dominacji gospodarczej na świecie i trzeba przyznać, że w tym temacie mają chyba słabych doradców merytorycznych.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Screensho_qqnehaa.png

Skoro ta choroba została zwalczona i nie ma czego się bać. To dlaczego są dalej obostrzenia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 31.05.2020 o 04:25, pepperoniss napisał:

Więc jak?

Proponuję na spokojnie posłuchać rapu Korwina albo przeczytać sobie tekst:

jestem straszny Korwin-Mikke
co się wpieprzył w politykę
by rzecz zrobić oczywistą
stawić czoła socjalistom

po wsadzeniu już za kraty
ostatniego demokraty
socjalistów poszatkuję
bo to są zwyczajne szmaty

ja pierniczę różne PIS-y
które żrą z państwowej misy
choćby były zjednoczone
ale lecą w lewą stronę

a cholera mnie już bierze
kiedy widzę w komputerze
że pieprzony jakiś gnojek
farmazony sadzi swoje

tak to zawsze robią szuje
wszystko wszystkim obiecuje
że będziemy w mig bogaci
a nie pyta, kto zapłaci

dla ojczyzny ratowania
zamiast rzucać się przez morze
trzeba wziąć takiego drania
obciąć jaja albo gorzej

socjalistom wierzą głupi
ale na nas to się skupi
więc pieprzeni socjaliści
muszą wisieć zamiast liści

kto nie słucha ojca, matki
nie głosuje na Korwina
płaci potem te podatki
i to już nie moja wina

na sweterku mam Koronę
patrzę tylko w prawą stronę
i to jedno wam dziś powiem
teraz jestem rapu bogiem

 

I o czym jest ten tekst? Naprawdę o wieszaniu czy raczej o okradaniu, tych co okradają i co ich za to poowinno spotkać. W rpaowej konwencji oczywiście...

Przypomnę, że z powodu powyższego tekstu Korwin był przez niektórych odsądzanu od czci i wiary... Tekst o oszukańczych, złodziejjskich socjalistach był rzekomo mową nienawiści ...

Tymczasem tekst syna warszawskiego profesora prawa Marcia Matczaka 

wg innego ważnego profesora - tym razem lubelskiego - już mową nienawiści nie jest bo to najzwyklejsza licencia poetica jest... Synek warszawskiego profesora prawa więc nie narusza, i ponoć skonsultował tę licenię poeticę z ojczulkiem...

Szczerze... 

Z tych dwu tekstów o wiele bardziej do gustu przypada  mi ten pierwszy. No ale de gustibus non est disputandum. Więc niech sobie profesory z synakiem i tymi z którymi profesorki krzyczą KON-STY-TU-CJA i inne takie zostaną ze swoim zdaniem i - IMHO - dziwacznym poczuciem sprawidliwości czy nawet estetyki...

Mi znacznie estetyczniej pasują wiszący zamiast liści socjaliści niżli narząd kopulacyjny synalka profesora w ustach prezesa reżimnowej telewisji :) No, i porszę teraz uprzekmie pamiętać o mojej licencia poetica :) 

PS. Dla jasności dalego mi od oczekiwania ścigania synalka warszawskiego profesorka co do tekstu ponoć konsultowanego z ojczulkiem niemniej znów zastanawia mnie jak dalece można mieć inne standardy w ocenie swoich i nie-swoich... Chyba tych granic nie ma... Przynajmniej u niektórych :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dla mnie Krowin-Mikke, Mentzen, Bosak, Zandberg i Jachira to takie same oszołomy. Zagłosuję w przyszłych wyborach na najgorsze zło, na najgorszego socjalistę, faszystę i prawicowca. Jakby żył Hitler to bym na niego zagłosował. Szczerze. Kiedyś wierzyłem, że Libertarianie coś robią dobrego - guzik robią, są tak samo odklejeni od rzeczywistości jak korwiniści albo socjaliści. Polsce potrzebny jest drugi Napoleon Bonaparte, bo już te wszystkie kukiełki nadają się do kosza a oni zamiast właśnie skończyć i pójść na emeryturę to zaczęli zajmować się teatrzykiem lalkowym, bo widać to im najlepiej wychodzi. Udawać, że coś robią, tworzyć z upy jakieś scenariusze i dezinformować społeczeństwo o tym, że nie zbliża się Armagedon, że jakoś sobie poradzimy, że niedługo wszyscy będą mogli zdjąć maseczki, to jest takie przepychanie się i negocjowanie, ile społeczeństwo może jeszcze znieść. Takie badanie nastrojów na zmęczenie materiału. Ludziom się już nic nie chce, nie chcą słyszeć tego całego jazgotu mafii politycznych walczących o głosy ... Już nawet ta cała Konfederacja może sobie w buty wsadzić te swoje slogany, że tamci kradną, łatwo jest tak gadać, ludziom (niektórym) to się podoba, a karawana jedzie dalej. Jakby rządził Korwin-Mikke to też by podnosił podatki i jeszcze by mówił, że "trzeba się ubezpieczać". Tak działa państwo i nikt na to nic nie poradzi, nawet jakby miał dobre intencje to sama złośliwość rzeczy martwych zmusi go do zrewidowania poglądów i do podejmowania decyzji zgodnych z ogólnymi światowymi trendami. Mówię Wam, w każdej tragedii następuje końcowa scena, kończąca całe przedstawienie, taki Deus Ex Machina i to się czuje, że niedługo to nastąpi i tacy krowiniści, socjaliści czy pisowcy odejdą na śmietnik historii. Można tutaj na koniec zacytować kalsyka:"A kto umarł ten nie żyje" i każdemu życzę, aby mógł obserwować właśnie taki koniec tego kurwidołka nazywającego siebie III Rzeczpospolita Polska.

Edited by NomenOmen

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, NomenOmen napisał:

Już nawet ta cała Konfederacja może sobie w buty wsadzić te swoje slogany, że tamci kradną,

No pewnie... Przecież PiSowcy nie kradną... PeOwcy jak wiadomo też... A posądzanie o to Lewicy to już ogóle obrazoburstwo, bo przecież oni tylko o dobro ludu pracującego miast i wsi i gnębionych pederastów i innych macicznych i bezmacicznych ludziów walczą...

23 minuty temu, NomenOmen napisał:

łatwo jest tak gadać

Raczej nie tak łatwo... Łatwo to gadać, że kradnie tylko ten z innej opcji politycznej, bo... to... bo... tamto...

Tymczasem zgoda co do rzeczywistej grabieży jest ponadpartyjna... Stąd NFZ, ZUS, UOKiK, KNF, Ministerstwo Kultury, Ministerstwo Sportu i ministerstwa bądź sekcje w ministerstwach wkładające łapy wszędzie i we wszysko... 

Złupić okupowanych i kupić ze złupionej kasy taką część by pozwoliła łupiącym dalej łupić...

Dziś aktualny okupant chwali się i świętuje pięciolecie 500+, tak jakby to okupant sobie od ust odjął i dał okupowanym... Tymczasem okupant sobie akurat niczego od niczego nie odjął. Wręcz przeciwnie... Dzięki grabieniu okupowanych by dać niektórym okupowanym  przy okazji znalazła się robota dla badających czy okupowanemu należy się od okupanta część zagrabionej kasy... A już całkiem absurdalnie brzmnią zarzuty aktualnych okupantów wobec poprzednich okupantów, że ci drudzy śmieli beszczelnie twierdzić, że nie da się tak grabić okupowanych by na 500+ stało. Co ciekawe dzisiaj już temu, że tak się da i wcale to aż tak bezczelne nie jest wiedzą nawet ci poprzedni okupanci, którzy choć krzyczą o wielkich zmianach po kolejnej zmianie okupanta to jednym głosem twierdzą, że grabienia w tym celi i wielu, wielu innych nie zaprzestaną...

I skądinąd to normalna oczywista oczywistość... Wszak lepiej z punktu widzenia okupanta mieć więcej kasy do dzielenia by stwarzać iluzję, że to okupant taki dobry a zbójami są ci okupowani, którzy nie godzą się na odbieranie im kromki chleba od papy...

Więc, wbrew pozorom, wcale nie jest tak łatwo gadać jakby na pierwszy rzut oka się wydawało... Bo póki co to gadanie aktualnie będących przy korycie i tych od tego koryta obecnie oderwanych ogranicza się w rzeczy samej do wciskania okupowanym, że ochłapy z koryta to oni a nie ci drudzy będą lepiej rzucać...

O likwidacji a przynajmniej zmniejszeniu kortyta raczej nikt gadać nie raczy...

No, prawie nikt...

Bo po co...

Ileż to można przytulić decyduyjąc jaki lek będzie refundowany, jaka szczepionka sprzedawana, kto dostanie kontrakt na szpital... Kto dostanie kasę i na jaki film, teatr, książkę... Muzeum... Których darmozjadów z federacji sportowych się dofinanssuje... Itd... Itp...

Kasa, Misiu...Kasa...

45 minut temu, NomenOmen napisał:

a karawana jedzie dalej

Owszem... Jedzie... Bo póki co stworzono system dający pełnie władzy niewielkim partyjkom... Walka wyborcza w zasadzie więc toczy się nie o to co by dać ludziom robić coby żyło im się lepiej i dostatniej, by byli wolni lecz o to kto lud ów będzie okupował. A, że lud ów kasą z jego ograbieńia łatwo przekupić to niestety trzeba czasu i dojścia przez okupowancyh do granicy wytrzymałości grabieżtwa 

15 godzin temu, NomenOmen napisał:

Jakby rządził Korwin-Mikke to też by podnosił podatki i jeszcze by mówił, że "trzeba się ubezpieczać".

Po czym to wnosisz?

IMHO nie ma żaddnych podstaw by snuć takie teorie. Korwin mógł do bandy korytowiczów już dawno dołączyć a nie tkwić latami na skraju i granicy polityki i publicystyki. U schyłku życia nie ma powodów by coś się miało zmienić. A kto z korwinowców miał do korytowców przystać już to zrobił... Ot.. np. Ryszard Czarnecki ostatecznie do PiS a Julia Pitera do PO... W było ich tyćkę więcej...

15 godzin temu, NomenOmen napisał:

Tak działa państwo i nikt na to nic nie poradzi, nawet jakby miał dobre intencje to sama złośliwość rzeczy martwych zmusi go do zrewidowania poglądów i do podejmowania decyzji zgodnych z ogólnymi światowymi trendami.

Owszem... Tak działa państwo skrojone przez partyjki dla partyjek. Z różnych powodów może naddejść jednak taki moment, że masa krytyczna zostanie przekroczona i Rzeczpospolita Partyjna zostanie zmoieciona z powierzchni ziemi... I wcale  niekoiecznie metodami zapisanymmi w Konstytucji przez partyjki...

Tak przy okazji... To nie zawsze jest tak, że płynięcie z głównym nurtem - jak to raczyłeś nazwać - z ogólnymi światowymi trendami okazuje się w dłuższej bądź ostatecznej perspektywie korzystne. Historia już nie raz pokazała, że właśnie wiosłowanie pod prąd - choć ciężkie i na pozór bezsensowne - pozwala na osiągnięcie sukcesu.

15 godzin temu, NomenOmen napisał:

tacy krowiniści, socjaliści czy pisowcy odejdą na śmietnik historii.

Być może... Odejdą dzisiejsi korwiniści, socjaliści, pisowcy, peowcy...

Nie znaczy to jednak, że główne kierunki myśli politycznej i wizji państwa i wolności się zmieniło... Na miejsce korwinistów przyjdą więc pepperonisowcy :) 

15 godzin temu, NomenOmen napisał:

A kto umarł ten nie żyje" i każdemu życzę, aby mógł obserwować właśnie taki koniec tego kurwidołka nazywającego siebie III Rzeczpospolita Polska.

Hm...

Anarchia nie jest najlepszym wyjściem a coś mam wrażenie, że Acan właśnie ją nam wróży :) 

Widzisz, ja nie neguję potrzeby istnienia państwa i do tego państwa silnego. Z tym, że silnego wcale nie znaczy kontrolującego każdy aspekt życia okupowanych przez siebie obywateli.

Więcej. Uważam wręcz, że państwo takie jakie jest obecnie, chore, ułomne i złodziejskie jest znacznie lepsze niż brak państwa, anarchia choć już nie koniecznie lepsze od obcego okupanta. To ostatbnie to dlatego, że akurat obca okupacja może - choć nie musi - przyczynić się do stworzenia mniej upeirdliwego, mniej zachłannego własnego okupanta. Mimo wszysko dążenie do obcej okupacji jest zdradą i dla mnie niedopuszczalne nawet jeśli potencjalne korzyści mogłyby z tejże obcej okupcji wyniknąć.

Dlatego tak wkurza mnie tuptanie nogami co niektórych by z potencjalnych okupantów stać się namiestnikami berlińsko-brukselskiego okupanta. Inna sprawa, że ja ich rozumiem. Im po prostu chodzi o wyeliminowanie - a w zasadzie mniejszenie konkurencji. Wszak namiestnikiem nie zostanie ten, kto nie krzyczy "Cała władza w ręce rad komisarzy brukselskich".... 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie to o czym piszesz, iż korwiniści zawsze byli na obrzeżach polityki i nic do niej realnie nie mogli wnieść wynika z inercyjności systemu politycznego w Polsce, który nagradza właśnie takie zachowania jakie prezentuje nam wspomniany wyżej Ryszard Czarnecki, ciągłe zmienianie barw, brak spójności ideologicznej. Ktoś kto w rządach PO mógł wspierać podwyższenie wieku emerytalnego czy aborcję, teraz będzie chciał wmówić ludziom, że on wcale tego nie popierał i będzie jeździł do Torunia składać czołobitne pokłony pewnemu medialnemu magnatowi. Osobiście za anarchią nie jestem. Wiadomym jest też, że cały ten bałagan związany z partiami politycznymi w Polsce wynika z tego, iż nie mamy w Polsce systemu prezydenckiego, takiego jak w Stanach Zjednoczonych lub Rosji i brakuje temu naszemu państwu sterowności. Wszystko rozbija się o różnego typu koterie i frakcje polityczne. Nawet Prawo i Sprawiedliwość nie jest monolitem. Konfederacja to także partia, która musi zawierać układy, lawirować i cały jej wysiłek się rozbija o chałturę i brak konsekwencji. Uważam, że dobrym porównawczym modelem który można by stosować do tego co oferują obecne partie w ogólności polskiemu wyborcy jest PSL "Piast" z czasów, gdy rządził nim Wincenty Witos. Była to partia, która posiadała program, lidera, który miał charyzmę i rozum oraz która mogła coś zmienić i zmieniła. Nie była to partia radykalna, ale jak na tamte czasy odnosiła się do wszystkich z szacunkiem, budowała swoja siłę na jednej grupie społecznej oraz posiadała know-how czyli wielu wybitnych i wykształconych ludzi, a sam jej lider był działaczem społecznym i umiał ujmować tematy społeczne w sposób dosadny, a jego argumenty trafiały w sedno. Obecnie jest tak, że taka partia polityczna jak za czasów Wincentego Witosa nie miała by racji bytu, gdyż nie jest nikomu potrzebna już ani edukacja na wsi, ani rozwój gospodarczy, ani ochrona zdrowia, a reformę rolną przeprowadzili sprawnie komuniści w PRL czego tej partii się nie udało dokonać a co miało być jej sztandarowym postulatem. Obecnie wszystko jest albo zbyt radykalne, gdyż teraz radykalizm społeczny jest związany nie  z nadawaniem praw wyborczych kobietom, ale z przyznawaniem homoseksualistom praw do adoptowania dzieci, a na taki radykalizm żadne społeczeństwo zgody dać nie może, kiedy do bram Europy pukają setki milionów muzułmanów żądających dla siebie i swoich dzieci zasiłków. Ten eksperyment ponowoczesnego radykalizmu, może udał się w czasach prosperity lat 60 we Francji czy Stanach Zjednoczonych, ale obecnie społeczeństwa znowu zaczynają przechodzić kryzys głównie gospodarczy, który będzie skłaniał każdego do pilnowania własnych interesów i walki o kawałek chleba, także problemy mniejszości seksualnych znowu wrócą tam gdzie ich miejsce, czyli do rynsztoka. Można zatem mieć nadzieję, że jeżeli nadejdzie taki czas pojawi się jakiś Rycerz na białym koniu i wszyscy będą żyć w zgodzie i harmonii. Pewne jest natomiast to że ogólne trendy prowadzą nas do jeszcze większego przeobrażenia społeczeństwa i mechanizmów nim rządzących. Ten system musi upaść, a upadnie po tym jak już więcej ukraść się nie da.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, NomenOmen napisał:

Właśnie to o czym piszesz, iż korwiniści zawsze byli na obrzeżach polityki i nic do niej realnie nie mogli wnieść wynika z inercyjności systemu politycznego w Polsce, który nagradza właśnie takie zachowania jakie prezentuje nam wspomniany wyżej Ryszard Czarnecki, ciągłe zmienianie barw, brak spójności ideologicznej. Ktoś kto w rządach PO mógł wspierać podwyższenie wieku emerytalnego czy aborcję, teraz będzie chciał wmówić ludziom, że on wcale tego nie popierał i będzie jeździł do Torunia składać czołobitne pokłony pewnemu medialnemu magnatowi.

Czarneccy czy - z drugoej strony - Niesiołowscy byli, są i będą. Nie tylko w Polsce ale i w świecie. Zmiana partii czy też przystapienie do korytowców sama w sobie jeszcze jednak nie wystarcza do jednoznacznej oceny polityka. Ot, taki Winston Churchill też partyje zmieniał a mimo to uznawany jest za jednego z najważniejszych brytyjskich polityków w historii...

Ba, śmiem twierdzić, że przeciętny Kowalski wchodzący w jakąś partyjkę najczęściej mniej lub bardziej przyjmie postawę Czrneckich, Niesiołowskich i innych tzw. chorągiewek.

I w zasadzie nie ma w tym nic dziwnego. Takie są wręcz tzw. oczekiwania społeczne... A śmiem to twierdzić właśnie po przykładzie ocen dokonywanych wobec Korwina czy też tych nielicznych polityków, którzy bez względu na koryto trwają przy swoich poglądach. Podśmiechujki, wytykanie nieskuteczności... I wewnętrzna oportunistyczna opozycja w ich własnych pariach. To nie bez przyczyny w kolejnych korwinowych partiach tak wiele było przewrotów, rozłamów... Nie tylko zresztą korwinowych... Czasami impulsem do przewrotu/rozłamu była właśnie rzekome urealnienie polityki i dosiadka do jakiegoś, często lokalnego, korytka.

A to o czym piszesz to właśnie rzeczywista bezideowość korytowych partii. Ona wynika z tego, że głównym celem partii jest korytko lub mozliwość dorwania się do niego jak świnki obecnie je okupujące coś zawalą i droga do korytka znów będzie otwarta. Dlatego ta sama partaia raz może być przeciw 500+ a za chwilkę przeciw, raz za finansowaniem Rydzykowych biznesów, a drugi raz przeciw. Raz przeciw aborcji a za chwilę zwolennikiem aborcji prawie bez ograniczeń. 

Ba... I co więcej z dnia na dzień może się okazać, że to nie partia przestała być chrześcijańska i liberalna lecz teraz z liberalizmu i chrześcijaństwa wynika zupełnie coś innego niż wczoraj...

1 godzinę temu, NomenOmen napisał:

Konfederacja to także partia, która musi zawierać układy, lawirować i cały jej wysiłek się rozbija o chałturę i brak konsekwencji.

IMHO, nie całkiem tak jest...

Konfederacja to nie tyle partia co... konfederacja... Dlatego ja genralnie nie widzę braku konsekwencji wśród polityków Konfederacji co wytonowanie - a nie rezygnację - niektórych trudnych między skonfederowanymi partiami do pogodzenia zagadnień. Dlatego tam gdzie porozumienie osiągnięto Konfederacja mówi jednym głosem a tam gdzie porozumienia nie ma każda z partii została przy swoich zdaniach i czasami te rozbieżności się ujawniają.

Widzisz... Jeśli za wspólny mianownik Konfederacji uznać mniej państwa - silniejsze państwo to mniej istotne na tym etapie jest wspieranie każdego z działań zmniejszania się tegoż państwa a nie toczenie już teraz wojenek gdzie tego państwa ma nie być a gdzie może zostać.

Tak na margonesie w tym zakresie najbardziej chce mi się śmiać z Gowina, który w czasach PO deregulował i - nawet rzeczywiście - co nieco zmniejszał państwo - a teraz własi z Kaczyńskim i Ziobrą w każdy kont chałupy i wyra... Ale to tylko taka dywagacja :) 

1 godzinę temu, NomenOmen napisał:

PSL "Piast"

Owszem... Masz dużo racji. Ja jednak tylko ptzypomę, że ówczesna ordynacja sejmowa nie była uszyta aż tak bardszo pod partie i w konsekwencji sojusze, koalicje mniej nakierowane były na koryto a bardziej na realizaccję tego co w programach - w zasadzie na stałe - napisano. Wówczas tym wyróżnikiem partryj były właśnie ich postulaty...

1 godzinę temu, NomenOmen napisał:

Obecnie wszystko jest albo zbyt radykalne, gdyż teraz radykalizm społeczny jest związany nie  z nadawaniem praw wyborczych kobietom, ale z przyznawaniem homoseksualistom praw do adoptowania dzieci

Znów nie do końća się zgodzę... Tylko przypomę, że ja demokratą nie jestem więc czynne prawo wyborcze mi jest do niczego niepotrzebne. Stąd też za "zło" uważam nie tyle nadanie praw wyborczych kobietom co w ogóle ptrzyjęcie idiotycznej koncepcji, że lud ma prawo głosu i może dokonywać wyborów okupantów. Nadanie praw wyborczych kobietom czy też kolorowym w USA oraz niepiśmiennym było tylko naturalną konsekwencją tego pierwszego i jedynie kwestią czasu...

A prawo pederastów do adopcji... Choć rzeczywiście masz rację, że wokół tego radykalizuje się dziś tzw. słusznościowe postulaty społeczne to w rzeczywistości jest tak, że ta radykalizacja ponownie nie wynika z rzeczywistego sporu ideologicznego lecz z jego sztucznego wykreowania. Przecież Ziobrowe działania by adopcję wyraźnie i jednoznacznie ograniczyć dla pełnych rodzin nie wynikają z jakiejś tam stałej polityki lecz stanowią odpowiedź na takie postulaty rozbestwionej lewicy wspieranej przez krzyczących razem z nimi dotychczasowych chadeków.

No ale właśnie o wywrócenie dotychczasowych wartości właśnie chodzi... Tak z dnia na dzień... 

2 godziny temu, NomenOmen napisał:

Można zatem mieć nadzieję, że jeżeli nadejdzie taki czas pojawi się jakiś Rycerz na białym koniu i wszyscy będą żyć w zgodzie i harmonii

Hehe...

Raczje - w obecnym postrzeganiu - nie rycerz na koniu a tyran, który powie dość i wprowawadzi swoje porządki, ku uciesze i zadowoleniu gawiedzi :) 

Ja tam - mimo wszysko - za bardzo nie narzekam. Przynajmniej póli mam w miarę sprawny aparat wyborczy - własne nogi i w miarę otwarte granice :) 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, NomenOmen napisał:

obecnie społeczeństwa znowu zaczynają przechodzić kryzys głównie gospodarczy, który będzie skłaniał każdego do pilnowania własnych interesów i walki o kawałek chleba, także problemy mniejszości seksualnych znowu wrócą tam gdzie ich miejsce, czyli do rynsztoka

Nie działa to w ten sposób, co tłumaczy na przykład Metzen: ludzie angażują swoje emocje w sprawy światopoglądowe, a nie gospodarcze. To zachęca wszelkie ugrupowania polityczne do wywoływania emocji u ludzi i kierowania nimi, tak by odwrócić ich uwagę od trudności egzystencji materialnej.

2 godziny temu, NomenOmen napisał:

Ten system musi upaść, a upadnie po tym jak już więcej ukraść się nie da.

Dopóki można zagospodarować ludzkie emocje można przesuwać granicę upadłości, tak iż nawet w przypadku masowej śmierci ludzi system wciąż jeszcze nie upada. Mamy nawet obecnie unaocznienie tego. Podaje się, że w ostatnim roku w konsekwencji decyzji politycznych w Polsce umarło 70 tysięcy osób powyżej normy z poprzednich lat. Sam ten fakt nawet nie wywołuje znaczącej straty wizerunkowej, a co dopiero jakieś abstrakcyjne upadanie systemu.

4 minuty temu, pepperoniss napisał:

A to o czym piszesz to właśnie rzeczywista bezideowość korytowych partii. Ona wynika z tego, że głównym celem partii jest korytko lub możliwość dorwania się do niego jak świnki obecnie je okupujące coś zawalą i droga do korytka znów będzie otwarta.

Dokładnie tak. Osoba nie będąca politykiem może postrzegać partie jako grupy ideowe. Życie polityczne to jednak nieustanne dbanie o strefy interesów. Niekoniecznie są to interesy typowo finansowe, ale też grupy wpływów. Nie ulega zaś wątpliwości, że polityka w wykonaniu ludzi, którzy nie polegają w swoim życiu na wartościach jest mierna i ogólnie szkodliwa.

https://businessinsider.com.pl/finanse/astrazeneca-zainwestuje-w-polsce-15-mld-zl/ncvmhd2

"Premier Mateusz Morawiecki podczas szczytu w Davos zapowiedział, że AstraZeneca zainwestuje w Polsce 1,5 mld zł w ciągu pięciu lat. To firma biofarmaceutyczna, która zamierza w Polsce postawić na nowe inwestycje w obszarze badań i rozwoju." - to przykład na to jak ponadnarodowa strefa wpływu rzutuje na to jakie działania podejmuje rząd Polski.

4 godziny temu, pepperoniss napisał:

Tak przy okazji... To nie zawsze jest tak, że płynięcie z głównym nurtem - jak to raczyłeś nazwać - z ogólnymi światowymi trendami okazuje się w dłuższej bądź ostatecznej perspektywie korzystne. Historia już nie raz pokazała, że właśnie wiosłowanie pod prąd - choć ciężkie i na pozór bezsensowne - pozwala na osiągnięcie sukcesu.

I tu można zadać praktyczne pytanie, czy w tej sytuacji lepiej płynąć z prądem, z którym z występujących prądów czy też przeciw wszystkim.

Polityka to nie jest zabawa w słówka. To jest jak najbardziej realne wpływanie na losy ludzi, czy jak to nazywa @pepperoniss "okupacja".

Rzeczywiście, gdy porównujemy obecną politykę Polski do tej z czasów międzywojennych dostrzegamy tamże silniejsze osobistości niż współcześnie. Polska była pod silnym naciskiem mocarstw, nawet tych teoretycznie przychylnych, by nie dopuścić do polityki polskiej osób wybitnych.

Korwin jest inteligentny, ale brakuje mu emocjonalnego wyważenia. By nadrobić ten brak pięknie się ubiera, zakłada muszkę. Promuje się na uwidacznianiu podejrzenia lub nawet pewności obecnej u pewnej części społeczeństwa, że wszelkie bardziej znaczące ugrupowania polityczne to ściema. Prawdopodobnie brakiem większego przebicia jego ruchu jest nikła współpraca międzynarodowa. Strefy wpływów są fundamentem.

Lider obecnie rządzącej partii stosuje tę podstawę w praktyce. Świat jest złożony.

Dawno temu niektóre rody uzyskiwały przewagę nad innymi i powstawały monarchie. W czasach gdy monarchia była główną formą rządów ludzie żyli z pracy rąk i pracy zwierząt, tudzież prostych sprzętów. Rozrastające się miasta wymusiły na arystokracji  układanie się z tak zwaną burżuazją i to owocowało krwawą rewolucją kulturalną. Powstanie współczesnej nauki, która poniekąd narodziła się jako hobby na obrzeżach teologii, prawa i medycyny, ale też jako pomoc w nawigacji morskiej i lądowej zaowocowało rewolucją przemysłową. Arystokracja ratowała się ucieczką w przód, a świat w swej organizacji niepomiernie się zmienił. Potrzebni byli robotnicy, a dzieci poszły do szkoły, by nie pozostawać same, ale też, bo potrzebne były pewne umiejętności w nowych warunkach. Kobietom nadano prawa, by mogły pracować w przemyśle. Powstały emerytury, co odciążyło młodych i sprawnych, tak by mogli więcej poświęcić się pracy, nie tyle opiece nad rodzicami. Zerwało to pewną cześć przekazu międzypokoleniowego uderzając tym samym w rodzinę jako wspólnotę rodową. Zwykli ludzie zaczęli się też identyfikować z państwem jako jego obywatele. Współczesna forma państwa, a w tym demokracja reprezentatywna zajęła się przystosowaniem życia ludzi do uczestnictwa w masowej produkcji.

Arystokracja dzięki zachowaniu swoich sieci rodowych utrzymała pewne zdolności przewagi i nadzoru, ale mylnym jest oczekiwanie, że w pełni jest zadowolona z dzielenia się tortem z innymi ludźmi, grupami, którzy uzyskali wpływy, toteż krążą w tej sferze poglądy, że należałoby ograniczyć ilość ludzi. Na ile takie zapatrywania mają szansę wykonawczą?

O ile prawica jest oryginalnie formą umożliwiającą arystokracji zachowanie uprzywilejowanej sytuacji, zaś zarządzanie produkcją oddelegowuje do przedsiębiorców i państwa jako ośrodka otaczającego, to lewica jest taranem burzącym od środka konkurencję, siłą przewrotową. Lewica więc jako siła niszcząca celuje w rodzinę i na wszelkie sposoby dąży do jej rozbicia, a nawet dąży też do rozbijania indywidualnych ludzi. Czy zaś prawica jest jakąś dobrą formą a lewica całkowicie złą? Oczywiście nie. Prawica broni pewnego porządku, który niekoniecznie jest słuszny, dozwalający ludziom na pełne człowieczeństwo. Lewica zaś dobrze służy do zajmowania się sprawami mas, które dla twardej prawicy mogą być upierdliwe do zajmowania się nimi. Tak więc wszelkie akcje społeczne w tym edukacja, służba zdrowia, pomoc społeczna lewicy pomagają uzyskać pozytywne oblicze.

Ludzie zarządzający tym porządkiem, a przynajmniej poczuwający się do tego nie za bardzo są przekonani do biologicznej rodziny, bo wciąż ona reprezentuje pewną spójność i własną samoidentyfikację, która nie jest praktyczna z jakiejś perspektywy, która jeszcze nie powstała, ale są przygotowane jej podwaliny. To jest świat zautomatyzowany, w którym ludzie jako pracownicy nie są potrzebni, przynajmniej nie liczebnie. Pytanie zatem się rodzi takie: jaka byłaby rola ludzi w takim świecie? Żadna? Zachowanie różnorodności genetycznej? Czy potrzebni są żywi ludzie do tego? - to już są domysły.

Oczekiwanie jednak, że system się zawali jest złudne, bo częściowe przynajmniej "zawalanie się" obecnego systemu jest działaniem celowym, podejmowanym intencjonalnie. Czy nie? - znowu tylko domysły.

Na zakończenie zwrócę uwagę na coś co jest ważne, ważne dla nas ludzi. To jest pamięć rodowa. W dużej mierze utraciliśmy tę pamięć i świadomość, która się z nią wiąże. Utraciliśmy ją jako ogół ludzkości. Arystokracja jest poniekąd jednym z desperackich przejawów zachowania tej pamięci. Jednak brakująca wiedza była zastępowana łatkami, wierzeniami, nierozumianymi wtajemniczeniami itd.

Technologia jako pomoc w tle jest dla nas pomocna, także przy odzyskiwaniu tej pamięci, ale jako substytut człowieczeństwa usuwa nas na rzecz innego rodzaju świadomości. Jest więc prawdopodobne, że ludzi czekają ciężkie doświadczenia. Jest to trudne do opisania i wciąż jeszcze nie następuje. Tak więc mamy czas na ogarnięcie się, tylko nie wiemy co mamy robić i jak.

Pamięć o której tu wspominam wzmacnia nas jako istoty niezależne ale w łączności, wsparte wiedzą nie tylko swoją, ale i całego rodu. Współczesna nauka nie zna tego rodzaju wiedzy, nie uzyskamy jej też w religii, bo religie powstały już po utracie tej pamięci, choć zachowują pewne szczątki informujące o tym, że takowa była. Pamięć rodowa daje nam siłę, która umożliwia zaistnieć w jeszcze pełniejszej świadomości, ale to już trochę odrębny temat.

Jest pewne ćwiczenie, które zwiększa szansę na odbudowanie pamięci. To jest odczucie szczęścia, ewentualnie jego przeciwieństwa, by rozpoznać stratę.

* był taki okres, że interesowałem się systemem jako koncepcją i jako rzeczywistością, jest niesamowite jak system może upadać i upadać bez końca. Naszym zadaniem jest nie tyle walka z policją, rządem czy kimś tam, a świadomość człowieczeństwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Redix napisał:

Naszym zadaniem jest nie tyle walka z policją, rządem czy kimś tam, a świadomość człowieczeństwa.

Dokładnie... Acz z mojej strony z jednym małym zastrzeżeniem... Ja nie tyle mam chęć niesienia kaganka oświaty i uświadamiania komukolwiek czegokolwiek lecz dać każdemu potencjalną szansę na ruszenie mózgownicą i wochodzenie samemu do własnych wniosków. Niekoniecznie zgodnych z moimi...

A co do upadania... No cóż... Im dłuższy kanał prowadzi do ścieku tym dłużej można płynąć z jego prądem. Szczególnie gdy co rusz ów kanał się wydłuża... Na prawdę czasami wiosłowanie pod prąd może być lepszym pomysłem :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem, tak genialna dyskusja. @Redix, patrząc z perspektywy historycznej, my biedni ludzie, proletariat potomkowie niewolników, chłopów pańszczyźnianych lub chociażby miejskiego plebsu zawsze byliśmy trzymani w ryzach przez możnych tego świata. Od kiedy ludzie zaczęli prowadzić osiadły tryb życia i to ziemia, tzw. rola zaczęła kształtować ich świadomość, wszystkie nasze pragnienia pojawiły się państwa, które uznały, że są jedynym systemem, który ma prawo decydować o tym co jest dobre a co złe, a urzędnicy, ministrowie, generałowie i głowy państw czy to byli monarchowie czy prezydenci lub premierzy, Ci ludzie stali się faktycznymi panami życia i śmierci. Tak było w czasach neolitycznej Europy, kiedy zwykli chłopi drżeli przed najazdem Herulów, o których na Wikipedii możemy dowiedzieć się właśnie tego, że " Rytualnie najeżdżali wioski w okresie pomiędzy 1 maja a celtyckim świętem Samhain (Halloween), przeważnie w czasie nowiu. Te rytualne najazdy uważano za sposób na utrzymanie świata w harmonii i równowadze. W czasach, gdy ludzie stali się bardziej „cywilizowani” i osiadli (w przeciwieństwie do przodków, którzy byli zbieraczami i myśliwymi), te najazdy dzikich ludzi z lasów i bagien stanowiły przeciwwagę dla „nienaturalności” osiadłego życia wiejskiego lub miejskiego." oraz "Według językoznawców, pozostałością po Herulach jest słowo jarl oznaczające wodza lub człowieka możnego w językach nordyckich oraz tytuł szlachecki earl w angielskim." Podobny zwyczaj wykształcił się także wśród Spartan, którzy nadzy i uzbrojeni wyłącznie w nóż musieli napadać wioski Helotów, aby zostać przyjętym w poczet wojowników. Oprócz tego miało to na celu utrzymywanie wśród Helotów poczucia zagrożenia, aby nie mieli ochoty i możliwości zbuntowania się przeciwko drakońskiemu prawo Sparty.

Od zawsze zatem istniał podział między grupą ludzi, którzy chcą żyć w pokoju i czerpać z tego zyski a grupa ludzi, mniejszością, która ma inne cele, a celem nadrzędnych dla nich jest władza nad światem. A środkiem ku temu celowi nadrzędnemu jest terror, strach i religia. Kiedyś władca była namiestnikiem Boga na ziemi. Ale to nie przeszkadzało mu stosować wobec podbitej ludności prawa ius offtopic noctis, co pokazane jest dobitnie w filmie Bravehaeart z Melem Gibsonem. A już typowym przykładem jest cała historia Starego Testamentu, jako pochwała supremacji etnicznej jednego narodu nad innymi. To co jednak, może martwić to to, że właśnie rok 2020 był całkiem dobrym rokiem na wypadnięcie elitom władzy nad ludźmi, przecież dobrze to widać, że wszystko szło w tamtym czasie ku zagładzie pomimo tego że większość ludzi korzystała z tej całkowitej prosperity, jaka była po 2 WŚ.

Dzisiaj przeczytałem artykuł na temat górnika KGHMu, który będąc na górniczej emeryturze przeniósł się na Filipiny. Cóż za marnotrawstwo, jak górnik może pozwolić sobie na tak królewskie życie. I tutaj wracamy do punktu wyjścia, dla wielu współczesnych Herulów taki stan rzeczy jest zaburzeniem równowagi we Wszechświecie. Samoloty są zbyt kosztowne i zbyt luksusowe, aby mogły być używane w transporcie masowym. Jednym słowem, oczekiwane zyski przewyższają koszty i tutaj pojawia się już sławny przykład tego do czego prowadzić mógł by dalszy rozwój gospodarczy świata oparty o niepohamowaną konsumpcję. Ktoś wyliczył, że gdyby cały świat konsumował tyle wołowiny co Stany Zjednoczone to do wykarmienia bydła mięsnego potrzeba by 4 kule ziemskie. Dlatego też to państwo ze swoją energochłonnością jest skazane na likwidację. Można porównać tutaj Stany Zjednoczone i Rosję. Rosja, która jest największym państwem na świecie posiada 125 milionów obywateli, których połowa żyje za mniej niż  dolara dziennie, ale to właśnie to państwo posiada technologię wojskową, która jest porównywalna z amerykańską, a niekiedy także ja przewyższa.

Dodatkowo co do kwestii ideologicznych, Amerykanie już nie maja żadnego powodu by walczyć o cokolwiek na świecie, za to w Ameryce rodzą się ruchy odśrodkowe, które mogą to państwo rozsadzić. Także ideologiczna wojna, kolportowana przez USA na cały świat, gdzie wewnętrzne sprawy Stanów Zjednoczonych maja być wyznacznikiem zachowania ludzi na całym świecie są niedorzeczne i widać jak ten system się mota. vide klękanie zawodników angielskich przed meczami piłki nożnej. Jedni mogą powiedzieć, "Nie mój cyrk, nie moje małpy". Zatem wracając do tego czego uczy nas historia, jesteśmy w stanie permanentnej wojny cywilizacji, a teraz myślę jesteśmy w przededniu Globalnej Wojny Peloponeskiej, w której Ateńskie zidiocenie Amerykanów może zetrzeć się z żelaznym walcem Sparty, takich krajów jak Rosja czy Chiny.

My zaś mali i biedni Heloci musimy uważać, aby Ci którzy teraz robią sobie masowo pozwolenia na broń i rozjeżdżają łąki i pola quadami nie urządzili sobie prawdziwego Safari na ludzi, którzy chcą żyć, orać ziemię i płodzić potomstwo. A do tego jeszcze dochodzi systemowa likwidacja nadwyżek siły roboczej i uwolnienie globalnego systemu emerytalnego od tych, którzy mieli wieść spokojne życie za państwową emeryturę, a okazało się, że były to obiecanki wilków w owczej skórze i trzeba umierać i to szybko, by możni tego świata mogli dalej doić nieświadome owieczki i aby nadrzędne zadanie utrzymania władzy nad światem zostało w pełni zrealizowane.

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, NomenOmen napisał:

A już typowym przykładem jest cała historia Starego Testamentu, jako pochwała supremacji etnicznej jednego narodu nad innymi.

Hm...

Sama supremacja jednych nad drugimi sama w sobie nie jest jeszcze niczym złym. Ba, do niedawna można było nawet bronić stanowiska, że każdy ma w świecie określoną, naturalną rolę do spełnienia. Czego przykładem jest choćby takie obrazobórcze twierdzenie, że naturalną rolą kobiety jest rodzenie dzieci. I to rolą niedostępną dla mężczyzn. A co do Starego Testamentu... No cóż... Mi role poszczególnych plemion izraelskich zdają się być kompementarne i logiczne ułozone. A z realizacją bywało różnie. NIekoniecnie zgodnie z założeniami i celem :) 

20 minut temu, NomenOmen napisał:

Dodatkowo co do kwestii ideologicznych, Amerykanie już nie maja żadnego powodu by walczyć o cokolwiek na świecie, za to w Ameryce rodzą się ruchy odśrodkowe, które mogą to państwo rozsadzić.

Sęk w tym, że dla Amerykanów - i nie tylko ich zresztą - nigdy powodem walki o cokolwiek na świecie nie były wyłącznie amerykańskie interesy. Ściślejn rzecz ujmując - interesy rządzących aktualnie Ameryką rządzących. 

Doskonale to widać własnie na przykładzie II WŚ czy też zagładzie żydów. Póki Amerykanie nie sidzieli w tym żadnego interesu to do wojny w imię obrony demokracji się ani trochę nie kwapili. Informacje o ekterminacji żydów traktowali z wielkim przymróżeniem oka jako bleblanie polskiego rządu na uchodźctwie. A gdy nadarzyła się pierwsza okazja podzielili sobie Europę po połam ze Stalinem mając w głębokim poważaniu demokrację w tej części, która przypadła sowietom.

NIemniej mam jakieś nieodparte przekonanie, że Amerykanie jakoś tam się ze swoimi problemami uporają i zrobią to znacznie łatwiej niż kontynetntalne Europa. I to mimo takich przeciwności jak Obama czy Biden...

31 minut temu, NomenOmen napisał:

Zatem wracając do tego czego uczy nas historia, jesteśmy w stanie permanentnej wojny cywilizacji, a teraz myślę jesteśmy w przededniu Globalnej Wojny Peloponeskiej, w której Ateńskie zidiocenie Amerykanów może zetrzeć się z żelaznym walcem Sparty, takich krajów jak Rosja czy Chiny.

Możliwe choć znów coś mi w tyle głowy siedzi, że wszyskie te państwa - dzisiejsze mocarstwa - już dawno, dawno temu nauczyły się wojny i walki generować daleko od siebie a w rzeczywistości po cichu dokonywać podziału wpływów tocząc potyczki wyłącznie na rubieżach swych stref, i to niekoniecznie swoimi rękoma. Świetnie to widać na przykładzie Ukrainy i Krymu, gdzie w zasadzie wszysko skończyło się pomrukiwaniem grizlliego i faktycznym zaakceptowaniem status quo. Skądinąd słusznie ale to insza inszość patrząc na napisy wyhawtowane na sztandarach, wypisane na pergaminach konstytucji czy też wyryte na kamieniach narodowych pomników.

Te pomruki są wszak dla wewnętzrnej gawiedzi, która musi karnie wierzyć w ideały, które rządzący mają już przeważnie w głębokim poważaniu.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Z dużym zaciekawieniem przeczytałem to co napisał @NomenOmen

Edited by Redix

Share this post


Link to post
Share on other sites

/8*Hm...\Zaznaczam, że jeszcze cytowanego przez @overlord25 filmu nie oglądałem. Niemniej trudno moi nie przyznać mi racji Korwinowi gdy mówi

Cytuj

Żydzi odeszli od wielu zasad, np. nie ma już kary śmierci za załóżmy homoseksualizm. Natomiast Arabowie traktują Pismo Święte dosłownie i mają tę karę śmierci za homoseksualizm. No i być może dlatego wygrają chyba w tym wyścigu cywilizacji, bo jak ktoś jest wierzący, to powinien wierzyć, że pan bóg stoi po stronie tych, którzy przestrzegają jego przykazań, a oni je przestrzegają. My natomiast tych przykazań już nie przestrzegamy.

100% w punkt...

Nie bardzo widzę tutaj jakąkolwiek pochwałę muzułamanów za karę śmierci za homoseksualizm a raczej za poważne a nie fasadowe -traktowanie rzekomo wyznawanej religii.

Ja oczywiście rozumiem, że wszelkiej maści rozmontowywaczom klasycznych zasad moralnych - nawet ci spod znaku sfiksowanej chrześcijańskiej demokracji - bliższe jest np. określanie perwersji, rzechu kochaniem inaczej i inne takie kwiatki słowne... Niemniej dla mnie jakoś niewyobrażalne jest nazywanie prawowiernym katolikiem, chrześcijaninem kogoś kto w ogóle dopuszcza pederastyczne związki, małżeństwa jako coś zupełnie normalnego, że o naturalnym prawie pederastów do tego nawet nie wspomnę...

I o ile ani trrochę nie rażą mnie takie postulaty z ust niewierzących to dziwacznie brzmią one w ustach kogoś zwącego się chrześcijaninem... Dla jasności nie dotyczy to tylko homoseksualistów...  I żadnego znaczenia nie ma tutaj to, że mamy wiek XXI. Przeciez mówimy o zasadacch... 5

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.



  • Posts

    • Cześć Wszystkim Chciałbym w tym wątku podzielić się z Wami informacjami, które wyszperałem w Internecie, które pozwolą nam cieszyć się posiadaniem kryptowaluty Doge Coin. W ostatnim roku za sprawą działań promocyjnych Elona Muska Doge Coin wystrzelił w górę. Chciałbym też Wam nieco opisać moją historię związaną z Doge. Mianowicie, w tamtym roku tak sobie pomyślałem, że Doge Coin ma bardzo duży potencjał wzrostowy i zacząłem szukać możliwości jego zdobycia. Nie podjąłem jednak decyzji o jego zakupie przez giełdy, gdyż powód był w istocie prozaiczny. Nie zagłębiałem się w temat dość mocno i poprzestawałem na szukaniu różnych kraników. Tak trafiłem na freedoge.co.in, który obecnie zakończył działalność a mi udało się z niego wypłacić całkiem niezły zarobek, jak na obecny kurs. Teraz też chciałbym Wam przedstawić kilka opcji jak możemy zdobyć Doge Coin. Jedne są pewne inne mniej. Jednakże warto zainteresować się tematem. Do dzieła ! Do tej pory wyszperałem taką oto listę stron, na których możemy zdobywać Doge Coin, podaję czyste linki wraz z moim krótkim opisem: 1. Doge Faucet - minimum do wypłaty 2 Doge. Obecnie jest to najbardziej wiarygodny kranik Doge, gdyż jest on zasilany przez darczyńców. Mamy listę tych darczyńców i ilość Doge do podziału. Warto się spieszyć. Darmowe Doge dostajemy co 3 godziny. 2. Doge Buzz - wypłaty za jedno kliknięcie od 0.1 DOGE to 0.0001 DOGE. Możliwość bezpośredniej wypłaty na portfel Doge - minimum 5 Doge. Do portfela Faucet Pay - bez minimum. Wypłatę możemy otrzymać bezpośrednio na nasz portfel Doge w Faucet Pay. 3. FaucetPay - Korzystając z serwisu Faucet Pay, możemy wymienić inne kryptowaluty na Doge przy pomocy zakładki Coin Swap. Nie testowałem. 4. FreeFaucet.io - Tutaj także możemy zbierać różne kryptowaluty, także Doge. Dzienny limit wypłaty dla Doge to 800 Doge. Minimum do wypłaty 40 Doge. Giełdy 1. Nominex.io - na tej giełdzie jest obecnie dostępnych do zakupu 999 Doge. To by było na tyle z mojej strony. Jeżeli macie jakieś ciekawe projekty odnośnie możliwości zdobycia Doge Coin to zapraszam do linkowania i dyskusji.  
    • Znakiem tego amerykański wymiar sprawiedliwości dość sprawnie poradził sobie z przekroczeniem uprawnień przez policjanta podczas legalnej interwencji. Nie wątpię też, że poradzi też sobie ze zbirami, którzy rozpętali rewoltę po tym zdarzeniu... Szczególnie tymi, którzy mieli w głębokim poważaniu prawo, własność i godność innych...
    • Ława przysięgłych wydała werdykt. https://wyborcza.pl/7,75399,27000957,usa-byly-policjant-winny-smierci-george-a-floyda.html
×